„Poproszę reasumpcję klasówki”, „Mogę snusa na maturę?". Jak polityka przenika do szkół
- Szkoła wszystko chłonie jak gąbka. Nie żyjemy na bezludnej wyspie - stwierdza polonistka, z coraz większym niepokojem obserwując, co dzieje się w polityce, na którą patrzą także uczniowie. Ci nieraz w szkole, głównie w żartach, prosili więc o reasumpcję klasówki, albo tłumaczyli, że kogoś nie ma, bo pilnuje mieszkania. Po piątkowej debacie prezydenckiej pomysły na objaśnianie zachowań polityków nauczycielom się już skończyły.
- Poproszę reasumpcję klasówki, bo źle mi poszło - słyszeli nieraz nauczyciele od uczniów po wydarzeniach w Sejmie w 2021 roku. Odbywało się to raczej na zasadzie żartów i z humorem.
- Teraz o żartach nie ma już mowy. - Jak mamy mówić uczniom, że mają nie używać snusów, że nie wolno stosować przemocy - pytają nauczyciele, odnosząc się do ostatnich wydarzeń wokół Karola Nawrockiego.
- Przekonują, że polityka przechodzi do szkół, a dzieci obserwują i naśladują nas, dorosłych.
Katarzyna, nauczycielka polskiego z Łodzi, doskonale pamięta, jesień 2020 roku. I nie ma tu na myśli pandemii i nauki online. W trakcie Strajków Kobiet organizowanych przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego młodzież z jej szkoły licznie wypisywała się z religii. We wnioskach, chociaż nie trzeba było podawać powodu, część licealistek rysowało znaczek błyskawicy. Inni symbol protestu ustawiali sobie na Teamsach, aplikacji do lekcji zdalnych albo przychodzili w maseczkach z czerwoną błyskawicą. - Można to uznać za kwestie światopoglądowe, ale każdy z uczniów był świadomy tego, że wszystko rozbija się o politykę – wspomina polonistka.
Pokazała to zresztą głośna sytuacja z innego łódzkiego liceum, w którym ówczesny dyrektor stworzył „Regulamin umieszczania symboliki w awatarach na szkolnej platformie Teams”. Dokument wprost nie mówił o znaku błyskawicy, ale jedna z uczennic dostała za to punkty ujemne z zachowania. Władze miasta, a konkretnie Małgorzata Moskwa-Wodnicka, wiceprezydent Łodzi z Lewicy odpowiedzialna za edukację, zawiesiła dyrektora, a ówczesny minister edukacji z PiS Przemysław Czarnek przyznał mu medal Komisji Edukacji Narodowej.
Reasumpcja klasówki, bo źle mi poszło
Po pięciu latach od tamtych wydarzeń Katarzyna zapamiętała przede wszystkim duże poruszenie wśród uczniów i chęć dyskusji o Strajkach Kobiet. - Pozwalałam im na to, zaznaczając, że trzeba to robić z szacunkiem do wszystkich. Pewnie starałam się nawiązać przy tym temacie do literatury, szukać odnośników w książkach – wspomina. Zaznacza, że oczywiście o żadnym namawianiu bądź zniechęcaniu do strajków nie było mowy. - Ale uczniowie nie żyli w próżni, doskonale zdawali sobie sprawę z tego, co popieram – dodaje.
W próżnię nie trafiły też np. wydarzenia z 2021 roku, kiedy to w sejmie doszło do reasumpcji głosowania. Przypomnijmy, PiS przegrało wówczas głosowanie nad wnioskiem opozycji o odroczenie posiedzenie Sejmu, na którym miało być procedowane lex TVN. Ówczesna marszałek sejmu Elżbieta Witek zarządziła przerwę, po czym ogłosiła, że w wyniku stwierdzenia nieprawidłowości potrzebna jest reasumpcja. Nie pomogły protesty opozycji. Wniosek o odroczenie obrad odrzucono z poparciem trzech posłów Kukiz'15, a ustawa lex TVN została przegłosowana. Paweł Kukiz, Stanisław Sachajko i Stanisław Żuk, z którymi PiS rozmawiało podczas przerwy, tłumaczyli potem, że w pierwszym głosowaniu pomylili się.
- Zróbmy reasumpcję listy obecności, bo się spóźniłem, spóźniłam - Piotr, nauczyciel historii w podwarszawskim liceum, nieraz potem od uczniów dostawał takie prośby. - Poproszę reasumpcję kartkówki, klasówki, bo źle mi poszło, bo nie zrozumiałem poleceń – słyszała z kolei Magdalena, nauczycielka biologii z Łodzi. Nauczyciele zaznaczają, że oczywiście każda ze stron podchodziła do tego z dystansem, odbywało się to na zasadzie żartu, humoru i wyśmiewania ówczesnej sytuacji politycznej. - Ale gdyby ktoś naprawdę chciał się doszukać kruczków prawnych i zmienić na podstawie tego ocenę? Trudne byłyby to dyskusje – mówi Magdalena.
Szkoła nie jest odporna na politykę
Teraz Piotr zauważył, że licealiści w różnych kontekstach przed słowem niezależny, niezależność dodają "tak zwany", "tak zwana". W ten sposób naśmiewają się z Karola Nawrockiego, który przy niemal każdej okazji podkreśla, że startuje w wyborach prezydenckich jako niezależny kandydat, chociaż wiadomo, że popiera go i kreuje PiS. Na korytarzach nauczycielki usłyszały z kolei też niedawno sformułowania: „uważaj na swoje mieszkanie” albo wyjaśnienia, że kogoś nie ma, bo „pewnie pilnuje mieszkania”. W ten sposób młodzież z ironią nawiązywała do afery mieszkaniowej Nawrockiego.
Podobnie zresztą było ze sformułowaniami symbolizującymi rządy PiS, czyli „dobra zmiana” i „gorszy sort”. Uczniowie używali ich np. w kontekście zastępstw albo planu lekcji w zależności od tego, czyli mieli je ułożone po myśli czy nie. - Oczywiście śmialiśmy z takich stwierdzeń, zwłaszcza jak były osadzone w kontekście, ale gdy rozmawialiśmy o modnych słowach, o młodzieżowych słowach roku, starałam się swoim klasom wytłumaczyć, że język polityki - w dużym uproszczeniu – polaryzuje, dzieli ludzi – przypomina Katarzyna.
Takich słów i sytuacji nie brakuje. Pokazują one jedno. - Polityka przenika do szkół – stwierdza bez cienia wątpliwości Piotr, nauczyciel historii. I nie chodzi tu o uzależnienie od decyzji politycznych, bo to pokazała chociażby sytuacja edukacji zdrowotnej - początkowo obowiązkowej, potem m.in. ze względu na wybory prezydenckie już fakultatywnej. Nauczyciele pokazują, jak atmosfera polityczna udziela się także uczniom, którzy obserwują i naśladują dorosłych. - Szkoła wszystko chłonie jak gąbka. Nie żyjemy na bezludnej wyspie – tłumaczy Katarzyna. Widać to zresztą, jak mówi, w innych sytuacjach spoza polityki. Gdy nauczyciele słyszą od dziecka, że są źli, że źle pracują, słyszą tak naprawdę dorosłych – mamę, tatę ucznia, który w domu przy dziecku krytykuje, ocenia nauczyciela.
Dzieci chłoną też internet. - Czasem zastanawiamy się, skąd mają pomysły np. na oberwanie umywalki w łazience. A takie challenge oglądają na TikToku i potem to powtarzają, sprawdzają, czy to działa – dodaje Magdalena. Dlatego gdy uczniowie chcą reasumpcji kartkówki, nauczyciele patrzą na to z przymrużeniem oka, językowe zmiany mogą uczniom objaśnić, ale po piątkowej debacie prezydenckiej załamali ręce. Chodzi oczywiście o moment, gdy tzw. niezależny kandydat na prezydenta Polski, Karol Nawrocki, w świetle kamer, podczas transmisji zażył snusa, "(...) by nie zasnąć podczas tyrad Rafała Trzaskowskiego". Tak wyjaśnił to potem na portalu X szef jego sztabu, Paweł Szefernaker.
Snus na maturę
Mała saszetka nikotynowa, umieszczana pod górną wargą, którą uchwyciły telewizyjne kamery, a potem rozprzestrzenił internet, stała się tematem numer jeden w kraju. A więc i w szkołach. - Uczniowie, zwłaszcza w liceach, doskonale wiedzą, jakie są używki, co to jest snus, więc nie pytali o nic. Tylko im się jedynie wydaje, że mają dużą wiedzę w tym zakresie, bo owszem wiedzą, gdzie je zakupić, jak się po nich człowiek czuje, ale na temat funkcjonowania organizmu i trudności z tym związanych niewiele już mogą powiedzieć – mówi Magdalena, biolożka.
Anna Schmidt-Fic, matematyczka, liderka grupy „Protest z Wykrzyknikiem”, na swoim profilu opisała, jak zaledwie kilkanaście dni temu jeden z zaprzyjaźnionych maturzystów zapytał ją, czy może wziąć na maturę snusa. "Że jakby poczuł kryzys, to sobie zażyje. Odpowiedziałam, NIE! Broń Cię Panie Boże! Że to zakazana substancja, poza tym uzależniająca i jeśli cię na tym przyłapią, to musisz się liczyć, że to może być okoliczność kwalifikująca do przerwania egzaminu. Poradziłam sen przed egzaminem, a w chwili silnego stresu ćwiczenia oddechowe."
Magdalena zawsze na biologii opowiada, pokazuje konsekwencje korzystania z różnych używek. W szkołach prowadzone są też różne kampanie antynikotynowe, przeciw uzależnionym. Łatwo nie jest. W tym wieku najczęściej młodzież nie myśli o chorobach, czy starości z trudnościami. - Jak grochem o ścianę – stwierdza Piotr. - A teraz jeszcze na oczach całego społeczeństwa, bez żadnego zażenowania, dzieje się coś takiego – mówi Magdalena o zachowaniu Nawrockiego. Podejrzewa, że dla niektórych młodych ludzi może to być wręcz super zachowanie, bo ktoś publicznie robi rzeczy, których oni nie mogą. - Pytanie, na co za chwilę będzie przyzwolenie? - zastanawia się na głos.
Jak stanąć przed klasą i to wytłumaczyć?
Podobne pytania zadał na edukacyjnym profilu "Dealerzy Wiedzy" jego twórca Robert Górniak, nauczyciel z Sosnowca. „Tłumaczymy o uzależnieniach, podpieramy się ustawą o wychowaniu w trzeźwości, walczymy na co dzień z próbami obejścia zakazów (bo e-papierosy to nic złego, bo wciąganie tabaki to nie palenia, bo snusy są bezpieczne, bo piwo bezalkoholowe to nie alkohol, bo energetyk z 145 mg kofeiny i tauryny przecież niezakazany…). I gdy już to wszystko jakoś się uda, będę musiał stanąć przed klasą i poradzić sobie z pytaniem, ile warte jest moje gadanie, skoro nawet prezydent może sobie zaaplikować snusa podczas publicznego występu przed kamerami, oglądanego przez miliony widzów i nie widzi w tym nic urągającego elementarnej przyzwoitości. Nie wiem, jak to wytłumaczę.” - pisze nauczyciel.
Przypomina, że w jego szkole ogromny nacisk stawiany jest także na relacje, na pokojowe rozwiązywanie konfliktów, na mediację, dialog i komunikację. Kadra walczy z najdrobniejszymi przejawami agresji i przemocy. „I gdy już to wszystko jakoś się uda, będę musiał stanąć przed klasą i poradzić sobie z pytaniem, ile warte jest moje gadanie, skoro nawet prezydent napierdzielał się u boku kiboli, którzy potem zostali regularnymi bandziorami, w ustawkach 70 na 70 i nie widzi w tym nic urągającego elementarnej przyzwoitości. Nie wiem, jak to wytłumaczę.” - stwierdza i podsumowuje: „Ręce opadają i płakać się chce.”
Marcin Zaród, anglista, na swoim profilu zadał z kolei pytanie otwarte polskim politykom: „Możecie mi wytłumaczyć, jak ja potem mam moim uczniom mówić, że mają nie używać snusów, nie obrażać sobie nawzajem słownie, nie drwić z innych, nie kłamać, mieć szacunek dla innych ludzi? Kiedy oni widzą to wszystko u was - na mównicy sejmowej, na debacie, w studiach telewizyjnych, w których nie odpowiadacie kompletnie na zadawane pytania, przekrzykujecie się, przerywacie w pół zdania, kłamiecie w żywe oczy? Przykład a nie wykład. Potem się dziwić, że często jesteśmy wobec dzieci (także jako rodzice) bezsilni.”
Magdalena wciąż stara się unikać politycznych tematów w szkole, ale gdy usłyszała zdanie, że nawet prezydent Polski korzysta z takich a nie innych używek, nie wytrzymała i zwróciła uwagę, że jeszcze nie wiadomo, kto zostanie prezydentem. Druga tura wyborów prezydenckich przed nami.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET