`

Prawie połowa rodziców chce obowiązkowych prac domowych. MEN zmieni zasady?

4 min. czytania
31.03.2025 13:17
Obserwuj nas na Google

Ponad 40 proc. rodziców niechętnie patrzy na wprowadzone przez MEN ograniczenia w zasadach zadawania prac domowych - wynika z badania "Jakość edukacji w Polsce". Prawie co trzeci rodzic jest jednak zwolennikiem zeszłorocznej zmiany. Praca domowa nie jest interesująca, jest zbyt skomplikowana, albo jest jej zbyt dużo - to ich główne argumenty.

Praca domowa
fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER
  • Po roku od ograniczenia prac domowych rodzice wciąż są podzieleni co do oceny zmian wprowadzonych przez MEN.
  • Ponad 40 proc. uważa, że dzieci mając pracę domową i odrabiając ją regularnie, uczyły się odpowiedzialności i obowiązkowości już od najmłodszych lat.
  • 27 proc. rodziców w pełni popiera zmiany, bo według nich dzieci powinny cieszyć się dzieciństwem i kreatywnie wykorzystywać czas wolny po powrocie ze szkoły.

Z początkiem kwietnia minie rok od wprowadzenia ograniczeń w zadawaniu pracy domowej. Decyzja MEN spotkała się niemal od razu ze sprzeciwem zdecydowanej większości nauczycieli. Rodzice byli bardziej w tej kwestii podzieleni. Co uważają po roku działania nowych zasad?

Według badania „Jakość edukacji w Polsce” zrealizowanego w lutym tego roku przez platformę edukacyjną Novakid 41 proc. ankietowanych rodziców jest przeciwnych wprowadzeniu tego zakazu. Uważa, że dzieci mając pracę domową i odrabiając ją regularnie, uczyły się odpowiedzialności i obowiązkowości już od najmłodszych lat.

27 proc. rodziców, którzy wzięli udział w badaniu, w pełni popiera zmiany. Według nich przede wszystkim dzieci powinny cieszyć się dzieciństwem i skupiać się na rozwoju poprzez zabawę oraz kreatywnie wykorzystywać czas wolny po powrocie ze szkoły. Poza tym wskazywano, że praca domowa nie jest interesująca (20 proc.), jest zbyt skomplikowana (20 proc.), albo jest jej zbyt dużo (18 proc.) 31 proc. respondentów podchodzi do tematu neutralnie albo nie ma zdania w tej kwestii.

Prace domowe. Zmiana nie rozwiąże problemu

- Debata publiczna w kwestii prac domowych jest burzliwa, a wyniki badania pokazują, że zdanie rodziców jest podzielone. Samo wykluczenie zadań domowych nie rozwiąże problemu, bo bez zmiany całego systemu uczniowie i tak spędzają czas na nauce do kartkówek i sprawdzianów. Nauczyciele, chcąc zapewnić utrwalenie materiału, odpytują częściej i organizują więcej testów, co prowadzi do tego samego obciążenia – tworzy się błędne koło – komentuje wyniki badań dla platformy Joanna Madej, psycholożka.

Redakcja poleca

Jej zdaniem zamiast całkowitej rezygnacji z prac domowych, lepszym rozwiązaniem byłoby przekształcenie sposobu nauczania, tak aby rozwijać umiejętności praktyczne, a nie tylko opierać się na zapamiętywaniu informacji na egzaminy. Podobne zdanie mają rodzice. Przeładowany program nauczania, braki kadrowe i brak praktycznego ujęcia tematów – to trzy najczęstsze obawy rodziców dotyczące systemu edukacji w Polsce.

W badaniu „Jakość edukacji w Polsce” 45 proc. stwierdziło, że aby poprawić edukację trzeba zaktualizować podstawę programową tak, aby lepiej odpowiadała potrzebom społeczeństwa. Jak wskazywali rodzice, odgórny nacisk na pełną realizację podstawy programowej wpływa negatywnie zarówno na nauczycieli, jak i uczniów. Pierwsza grupa nie ma przestrzeni na dokładne omówienie danych zagadnień oraz indywidualne podejście do uczniów, a druga grupa może nie nadążać z bieżącą nauką, co wpływa na motywację. Co trzeci rodzic uważa też, że trzeba postawić na stałe szkolenie i rozwój zawodowy nauczycieli, a także na poprawę systemu oceniania, by większy nacisk położyć na krytyczne myślenie.

MEN planuje ewaluację

Barbara Nowacka podsumowując rok ze zmienionymi zasadami, pod koniec marca podkreśliła w rozmowie z dziennikarzami, że prace domowe stały się nieobowiązkowe i nie są oceniane, ale „są i są zadawane", więc uczeń może nadal przećwiczyć zadania w domu. - To, że praca domowa jest nieoceniana, nie oznacza, że ma jej nie być, że nauczyciel nie może namawiać uczniów - stosując przecież dobrze im znane metody perswazyjne - do tego, żeby młodzież jak najlepiej się uczyła – dodała.

Redakcja poleca

Jednocześnie zapowiedziała ewaluację tego, "w jaki sposób nieobowiązkowość działa, jaki przynosi efekt edukacyjny, jak wpływa na dobrostan dzieci". - Będziemy też współpracować z nauczycielami, by mieli poczucie, że to, że prace domowe nie są obowiązkowe, nadal mogą być zadawane, a ocena niekoniecznie oznacza, że trzeba coś wpisać do dziennika, tylko, że zwyczajnie motywuje dzieci do dalszego działania – zaznaczyła. MEN prowadzi w tej chwili rozmowy z Instytutem Badań Edukacyjnych, nauczycielami i kuratoriami, by przygotować się do takiej ewaluacji. Czy proces ten coś zmieni? Tego na razie MEN nie zdradza.

Przypomnijmy, że od kwietnia 2024 roku nauczyciele w klasach 1-3 w podstawówkach zgodnie z decyzją MEN nie mogą zadawać prac praktyczno-technicznych i pisemnych (poza tymi związanymi z ćwiczeniem tzw. małej motoryki). W klasach 4-8 prace domowe pisemne i praktyczno-techniczne mogą być, ale nieobowiązkowe i nie na ocenę. Jeśli dziecko odrobi takie ćwiczenia, to nauczyciel ma obowiązek przekazania informacji zwrotnej dziecku, jak sobie z nimi poradziło.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET