`

Od września dwa nowe przedmioty w szkołach. Ale mówi się tylko o jednym. Dlaczego?

5 min. czytania
25.03.2025 08:21
Obserwuj nas na Google

W roku szkolnym 2025/2026 uczniowie będą uczyli się dwóch nowych przedmiotów: edukacji obywatelskiej i edukacji zdrowotnej. Ten pierwszy zastąpi historię i teraźniejszość, ten drugi - wychowanie do życia w rodzinie. Ale tylko edukacja zdrowotna wywołała niemałe dyskusje. Dlaczego? - To nieszczęsne słowo na "s" - stwierdza z ironią jedna z nauczycielek.

Szkoła
fot. TOMASZ RYTYCH/REPORTER
  • Dwa nowe przedmioty: edukacja obywatelska i zdrowotna wejdą do szkół od 1 września 2025 roku.
  • Edukacja zdrowotna zastąpi wychowanie do życia w rodzinie, edukacja obywatelska - historię i teraźniejszość.
  • Dyskusje skupiają się jednak tylko na edukacji zdrowotnej. - Wszystkie inne sprawy jesteśmy w stanie przełknąć, nawet historię. Ale hasło "edukacja seksualna" skreśla wszystko - komentuje jedna z nauczycielek.

Od września 2025 roku uczniowie będą mieć dwa nowe przedmioty: edukację obywatelską i edukację zdrowotną. Na początku marca szefowa Ministerstwa Edukacji Narodowej Barbara Nowacka podpisała w tej sprawie rozporządzenia. Pierwszy przedmiot będzie realizowany w drugiej i trzeciej klasie liceum (w wymiarze odpowiednio dwóch godzin i jednej godziny tygodniowo), w drugiej i trzeciej klasie szkoły branżowej pierwszego stopnia (po jednej godzinie) oraz w drugiej, trzeciej i czwartej klasie technikum (po jednej godzinie). Przedmiot ten zastąpi historię i teraźniejszość wprowadzoną przez poprzednie władze w 2022 roku.

Edukacji zdrowotnej uczniowie będą uczyli się zamiast wychowania do życia w rodzinie. Nowy przedmiot zaplanowano od czwartej do ósmej klasy (z wyjątkiem ostatniego semestru przed egzaminem ósmoklasisty) w podstawówkach w wymiarze jednej godziny tygodniowo. Edukacja zdrowotna wejdzie też do szkół ponadpodstawowych – będzie uwzględniona w planach pierwszo- i drugoklasistów (lub trzecioklasistów w zależności od planu) po jednej godzinie tygodniowo.

Z wyjątkiem jednej różnicy – edukacja zdrowotna po licznych dyskusjach będzie fakultatywna – oba przedmioty, a raczej zasady i system ich wprowadzania są podobne. Ale tylko jeden z nich wzbudził i wciąż wzbudza niemałe emocje. Dlaczego?

O nowym przedmiocie w szkole cisza

Mowa oczywiście o edukacji zdrowotnej. Gdy tylko MEN ogłosiło, że pracuje nad takim przedmiotem, środowiska ultrakatolickie zaczęły organizować spotkania i protesty przeciwko zmianie. Dyskusjom nie było końca. Powodem był oczywiście jeden z 10 rozdziałów programu dotyczący edukacji seksualnej. Wydaje się, że z tym hasłem nigdy w polskim społeczeństwie nie było nam po drodze.

Ale podzielić potrafimy się też w temacie historii. Zwłaszcza tej najnowszej. A pojawi się ona – choć szczątkowo - na edukacji obywatelskiej, bo według programu “uczeń ma wskazywać kluczowe etapy i założenia procesu demokratyzacji Polski po 89. roku.” - Kwestia Solidarności, Okrągłego Stołu, Unii Europejskiej – wylicza newralgiczne zagadnienia Piotr, nauczyciel historii i wiedzy o społeczeństwie z Warszawy. Za przykład podaje postać Lecha Wałęsy. - Niektórzy przedstawiają go jako zasłużonego działacza Solidarności, inni jako agenta.

Redakcja poleca

Historyk ma wrażenie, że w ostatnich latach nawet temat obywatelskości i praw jest w stanie podzielić nasze społeczeństwo, a to również jest w programie nowego przedmiotu. - Ale ludzie za bardzo nie wiedzą, co będzie w edukacji obywatelskiej. Po drugie jest duża dowolność w interpretacji przedstawianych tam zagadnień, stąd nowy przedmiot nie wzbudza aż takich emocji – komentuje historyk.

To nieszczęsne słowo na "s"

Co innego temat edukacji seksualnej. - Problem jest wciąż ten sam. To nieszczęsne słowo na “s” – nie ma wątpliwości Magdalena, nauczycielka biologii i WDŻ z Łodzi. - Niestety, kwestie związane z seksualnością zawsze wzbudzają ogromne emocje. Wszystkie inne sprawy jesteśmy w stanie przełknąć, nawet historię. Hasło "seks", "edukacja seksualna" skreśla wszystko, a to są przecież tak ważne tematy – dodaje.

Po rozmowach z młodzieżą widzi, jak duży problem mają rodzice, by szczerze porozmawiać z dziećmi, a te z kolei mają problem, żeby zwierzyć się rodzicom. - Jest jakaś bariera. Rodzice często patrzą na swoje dzieci z perspektywy maleństwa, które jeszcze niedawno siedziało im na kolanach i mówiło “kocham cię mamusiu, tatusiu” – mówi Magdalena i przypomina: - A przecież musimy zdawać sobie z tego sprawę, że dzieci są istotami seksualnymi. Człowiek jest istotą seksualną od urodzenia aż do śmierci. Tylko każdy etap tego życia wygląda inaczej.

Dr Aleksandra Lewandowska, konsultant krajowa ds. psychiatrii dzieci i młodzieży, zaznacza, że pula rodziców, którzy zaczynają rozumieć, co znaczy więź z dzieckiem, dbałość o relacje bez tematów tabu, powiększa się, ale powoli. Wciąż niewielki odsetek rodziców ma łatwość rozmowy z dziećmi na wszystkie tematy. - Rodzice często boją się odpowiadać na pytania syna czy córki, bo nie mają pewności, czy tym co powiedzą, co przeczytali w internecie – bo i oni szukają tam informacji - nie zrobią krzywdy dziecku – mówiła dr Lewandowska w rozmowie z RadioZET.pl.

Redakcja poleca

I jak przypominała, odkąd ludzkość istnieje, temat seksualności budził różne emocje, różne religie i filozofie zawsze seks traktowały po macoszemu, wypierały temat. - W naszym kraju przez lata część dorosłych też żyła, jakby w ogóle tego tematu nie było, udając, że nie widzi coraz większych problemów, przed jakimi stoją młode osoby – mówiła dr Lewandowska. Tłumaczyła, że jeśli coś lub kogoś traktujemy jak piąte koło u wozu, spychamy na boczne tory, to ta osoba będzie robiła wszystko, żeby pokazać, że jednak jest, że istnieje. - W języku angielskim “seks” to znaczy płeć, w jęz. polskim "seks" oznacza tylko jedno - współżycie. I w dodatku jak o tym powiemy, to od razu niektórzy uznają to za namawianie do współżycia - dodaje Magdalena, nauczycielka biologii i WDŻ.

Dwa nowe przedmioty w szkole. Potrzebna dyskusja

Dlaczego? Na to ma odpowiedź prof. Zbigniew Izdebski, pedagog i seksuolog, przewodniczący międzyresortowego zespołu przy MEN, który opracował założenia edukacji zdrowotnej. - Pewne środowiska poruszając temat edukacji seksualnej, mówią tylko o seksualizacji. Mają swoje wyobrażenia na ten temat, a przede wszystkim nie mają wiedzy na temat zdrowia seksualnego. Brak wiedzy albo wiedza sensacyjna lub kwestie światopoglądowe mają wpływ na takie reakcje – komentował w rozmowie z RadioZET.pl.

A propos braku wiedzy eksperci są przekonani, że gdyby ktoś, kto powtarza hasła „seksualizacja dzieci”, zadałby sobie odrobinę trudu i spojrzał na program przedmiotu, to zobaczyłby, że komentowany rozdział poświęcony jest właśnie przeciwdziałaniu seksualizacji dzieci. - Dziecko powinno wiedzieć, że nikt nie ma prawa dotykać je w miejsca intymne. Trzeba uczulać na zły dotyk, bo przestępstwa seksualne popełniają często osoby ze środowiska dziecka. Jak się coś złego wydarzy, to wtedy chcemy o tym rozmawiać z dzieckiem. Wszyscy rozmawiają o tym przez dwa, trzy dni i potem znowu się milczy – stwierdza nauczycielka biologii.

Tymczasem dzieci są bombardowane treściami, obrazami związanymi z erotyką - reklamy, billboardy, teledyski - bez względu na to, czego dotyczą, są przesycone erotyką. Jeżeli nie ma rozmowy na ten temat, nie ma rzetelnej edukacji, dzieci zaczynają szukać o tym informacji w internecie. Od jednej do drugiej strony trafiają na treści pornograficzne. Jak wynika z raportu „Internet dzieci” przygotowanego m.in. przez Fundację „Instytut Cyfrowego Obywatelstwa”, w zestawieniu TOP 10 najczęściej odwiedzanych domen przez osoby w wieku 7-14 lat znajduje się serwis pornograficzny.

Stąd Aleksandrze, nauczycielce WOS-u i terapeutce, brakuje dyskusji społecznej - rzetelnej, bez emocji - zarówno na temat pierwszego, jak i drugiego wprowadzanego przedmiotu. Ubolewa, że o edukacji zdrowotnej mówiło się tylko w kontekście seksualności. Ludzie przez to kojarzą tylko kontrowersje, gdy pada hasło edukacja zdrowotna, wiele więcej nie potrafią powiedzieć. W temacie edukacji obywatelskiej jest za to zupełna cisza.

- Oba przedmioty są bardzo ważne, bo musimy młodych ludzi przygotować do życia w świecie, uczestniczenia w życiu społecznym, rodzinnym, do bycia aktywnym obywatelem, do tego, żeby brali sprawy w swoje ręce, żeby zrozumieli, czym jest demokracja. Powinniśmy naprawdę ogromną pracę włożyć w to, żeby to było naprawdę dobrze zrobione – podkreśla Aleksandra.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET