`

"Ratunku, oni będą mnie bili!". Dramat podczas przymusowego odbioru 11-letniego Olka

4 min. czytania
27.03.2025 13:04
Obserwuj nas na Google

Kontrowersyjne nagranie, które pojawiło się pod koniec lutego w mediach społecznościowych, wstrząsnęło Polską. Widzimy na nim moment zabierania przez kuratora sądowego w asyście policji 11-letniego Olka. Dziecko krzyczy do ojca i starszego brata: "Ratunku, oni mnie porywają!", "Oni będą mnie bili". Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie ewentualnych nieprawidłowości przy przymusowym odebraniu dziecka. Pojawił się również komunikat policji. 

Odbiór 11-letniego Olka
fot. P. Przemysław, archiwum prytwane/Facebook
  • 28 lutego w mediach społecznościowych pojawiło się szokujące nagranie z przymusowego odbioru 11-letniego Olka 
  • Pełne prawo do opieki nad dzieckiem ma matka, jednak chłopiec nie chce mieszkać z nią i jej partnerem m.in. ze względu na niepokojące incydenty z udziałem mężczyzny 
  • Dziecko w dniu odbioru od ojca miało zeznawać w sądzie i opowiedzieć o tym, co działo się w domu matki, jednak nie miało takiej możliwości

Kontrowersje wokół przymusowego odbioru 11-letniego chłopca od ojca

Pod koniec lutego ojciec 11-letniego Olka udostępnił w mediach społecznościowych nagranie. Widzimy na nim, jak rozpaczliwie krzyczący chłopiec jest odbierany z domu ojca, w którym mieszka od ponad roku. "Dzisiaj mój syn Aleksander, który ponad rok temu sam uciekł od matki, został siłowo odebrany wbrew jego woli przy udziale policji i kuratorów. Mamy nagranie tego zdarzenia - widać na nim, jak moje dziecko krzyczy, płacze i błaga o pomoc, gdy jest siłą ciągnięte i wrzucane do auta" - napisał w zamieszczonym wpisie pan Przemysław, ojciec dziecka. Służby podjęły działania na podstawie decyzji sądu. Okazało się bowiem, że to matka ma pełne prawo do opieki nad dzieckiem, mimo że chłopiec nie chciał z nią mieszkać. Olek miał wielokrotnie alarmować o przemocy i niepokojącym zachowaniu partnera jego matki, który wchodził do łazienki, gdy dziecko się kąpało. Pan Przemysław zgłosił sprawę do prokuratury. Relacje chłopca potwierdzała dyrekcja jego szkoły, która także zawiadomiła odpowiednie służby. Ale prokuratura rejonowa w Wolsztynie odmówiła wszczęcia śledztwa.

Ponadto w dniu, w którym Olek został przymusowo odebrany z domu ojca, miał po raz pierwszy zeznawać w sądzie i opowiedzieć o tym, co działo się w domu matki. - Miał zeznawać na okoliczności, które zostały podnoszone przez prokuraturę. Pierwsze okoliczności to jest porwanie rodzicielskie, którego rzekomo się dopuściłem i okoliczności również w odpowiedzi na to porwanie, czyli tych rzeczy, które się działy u niego w domu w Wolsztynie - opowiedział pan Przemysław, ojciec Olka w programie "Reporterzy TVP". - Unoszenie gwałtowne ręki przez partnera, że ja cię uderzę, straszenie, wyzywanie go od darmozjadów. Czego oni się bali? Że dziecko powie prawdę? Nie dotarł na przesłuchanie. Uniemożliwiono mu to - dodał.

Przypomnijmy, że w sprawę zaangażował się również Rzecznik Praw Dziecka i w piśmie kierowanym do sądu zalecił, by dziecko zostało przesłuchane w tzw. niebieskim pokoju. Termin wyznaczono na 28 lutego. Ostatecznie 11-latek nie dotarł do sądu w Głogowie. Dwie godziny przed zaplanowaną rozmową matka - w asyście policji i kuratorów - odebrała Olka ojcu. W oświadczeniu przesłanym reporterom z TVP podkreśliła, że odbiór siłowy chłopca był konieczny. Ponadto zaprzeczyła, by jej partner zachowywał się w stosunku do dziecka niewłaściwie. Gdzie obecnie znajduje się Olek? - Nie mam zielonego pojęcia. Nie możemy tego ustalić - stwierdził jego ojciec. 

Prokuratura wszczęła śledztwo

Nagranie z przymusowego odbioru Olka wstrząsnęło opinią publiczną w Polsce. W środę Prokuratura Okręgowa w Legnicy poinformowała o wszczęciu śledztwa. Jak wynika z zamieszczonego komunikatu, Prokuratura Rejonowa w Głogowie prowadzi śledztwo w sprawie ewentualnych nieprawidłowości przy prowadzonym na polecenie sądu rodzinnego przymusowym odebraniu 11-letniego chłopca, a zatem osoby podlegającej władzy rodzicielskiej w dniu 28.02.2025 roku w miejscowości znajdującej się na terenie właściwości Komendy Powiatowej Policji w Polkowicach. Zawiadomienie zostało złożone przez ojca dziecka, który twierdził m.in., że podczas czynności doszło do przekroczenia uprawnień przez kuratorów sądowych biorących w niej udział. Ponadto funkcjonariusze policji mieli nie reagować na krzyki dziecka i jego siłowe odebranie przez członków rodziny, a przez to, zdaniem ojca dziecka, nie udzielili stosownej pomocy i nie zapewnili bezpieczeństwo wszystkim uczestnikom interwencji.

- W związku z zawiadomieniem, w celu procesowego wyjaśnienia okoliczności sprawy, a zatem w związku z potrzebą przesłuchania małoletniego zgodnie z obowiązującymi procedurami, tj. przed sądem i w obecności psychologa, jak też koniecznością przesłuchania pozostałych uczestników zdarzenia, prokurator wszczął w tej sprawie śledztwo - poinformowała Liliana Łukasiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy. Śledztwo wyjaśni okoliczności zdarzenia i pozwoli na ustalenie, czy w jego trakcie kuratorzy sądowi oraz funkcjonariusze policji dopuścili się przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków.

Redakcja poleca

Dodatkowo Prokurator Rejonowy w Głogowie skierował do tamtejszego sądu akt oskarżenia przeciwko ojcu dziecka o to, że w okresie od lutego do sierpnia 2024 roku zatrzymywał on syna wbrew woli matki. - W Prokuraturze Rejonowej w Głogowie pozostaje też w toku postępowanie z zawiadomienia matki dziecka w sprawie mającego miejsce od lutego do 21.10.2024 roku znęcania psychicznego nad małoletnim poprzez izolowanie go od matki oraz społeczeństwa, manipulowanie dzieckiem i zaniedbywanie obowiązku szkolnego, czym działano na szkodę małoletniego - dodała Liliana Łukasiewicz.

Policja wydała oświadczenie. "Jest nam niezmiernie przykro"

W związku z kontrowersjami, jakie wywołało udostępnione w sieci nagranie, w środę oświadczenie w tej sprawie wydała również Komenda Powiatowa Policji w Polkowicach. "Policjanci w ramach kompetencji i w oparciu o podstawę prawną, udzielili stosownej pomocy, zapewniając bezpieczeństwo wszystkim uczestnikom interwencji" - czytamy.

W dalszej części komunikatu poinformowano: "Nadmienić należy, że podstawowym elementem działań realizowanych przez policjantów dotyczących interwencji zarejestrowanej na przedmiotowym nagraniu, było zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim uczestnikom interwencji i wniosek jest jeden - zrealizowano je w sposób prawidłowy. Jednocześnie jako policjantom, ale również i rodzicom, jest nam niezmiernie przykro, że w całej tej sytuacji dorośli zapomnieli o trudnościach, jakie przechodzi najważniejszy, bo przecież bezbronny w tej sytuacji człowiek, czyli dziecko. Rozpowszechnieniem wizerunku małoletniego przyczyniono się do wagi trudności przeżywanych przez niego emocji i niewątpliwie może mieć wpływ na pogłębienie traumy, a dobro dziecka i empatia powinny stanowić nieodzowny element każdych tego typu działań". Pełną treść oświadczenia znajdziemy na tej stronie. 

Źródło: Radio ZET/Reporterzy TVP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET