Rosyjskie służby stoją za pożarem hali przy Marywilskiej. Tusk potwierdza

2 min. czytania
11.05.2025 21:43
Obserwuj nas na Google

Premier Donald Tusk przekazał w niedzielę wieczorem, że pożar hali targowej przy ul. Marywilskiej w Warszawie był efektem podpalenia na zlecenie rosyjskich służb. "Działania koordynowane były przez osobę przebywającą w Rosji. Część sprawców przebywa już w areszcie, reszta została zidentyfikowana i jest poszukiwana" - poinformował premier. Pojawiło się również wspólne oświadczenie w tej sprawie ministra sprawiedliwości oraz szefa MSWiA.

Tusk
fot. Adam Burakowski/East News, Ukrinform/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co polski rząd ustalił ws. pożaru hali przy Marywilskiej w Warszawie.
  • Z kim polskie służby współpracują w tej sprawie.
  • Jakie środki zaangażowało prowadzone śledztwo.

Tusk: Pożar hali przy Marywilskiej to podpalenie na zlecenie Rosji

Ogromny pożar hali targowej przy Marywilskiej 44 w Warszawie miał miejsce 12 maja 2024 r. Doszczętnie spłonęło tam wówczas 1400 sklepów i punktów usługowych. Liczba kupców poszkodowanych w wyniku pożaru oraz ich pracowników szacowana jest na około 2 tys. osób. Śledztwo w sprawie pożaru zostało wszczęte 13 maja 2024 r.

"Wiemy już na pewno, że wielki pożar na Marywilskiej był efektem podpalenia na zlecenie rosyjskich służb. Działania koordynowane były przez osobę przebywającą w Rosji. Część sprawców przebywa już w areszcie, reszta została zidentyfikowana i jest poszukiwana. Dopadniemy wszystkich!" - napisał w niedzielę Donald Tusk na portalu X.

Pojawiło się również wspólne oświadczenie w tej sprawie, wydane przez ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego Adama Bodnara i ministra spraw wewnętrznych i administracji, koordynatora służb specjalnych Tomasza Siemoniaka. Przekazano w nim, że polskie służby współpracują ze stroną litewską, gdzie również część sprawców realizowała działania dywersyjne.

Redakcja poleca

Wspólne oświadczenie Ministra Sprawiedliwości i szefa MSWiA ws. Marywilskiej

Dzięki zgromadzonym dowodom udało się ustalić, że pożar był efektem podpalenia dokonanego na zlecenie rosyjskich służb specjalnych. "Mamy pogłębioną wiedzę na temat zlecenia i przebiegu podpalenia oraz sposobu jego dokumentowania przez sprawców" - podkreślono.

"Prowadzone śledztwo zaangażowało nadzwyczajne środki. W oględzinach na terenie pogorzeliska, trwających łącznie 121 dni, wzięło udział 55 prokuratorów i 100 policjantów, wspieranych przez ekspertów i techników. Przesłuchano ponad 70 świadków oraz 530 pokrzywdzonych" - czytamy w oświadczeniu. Jak podkreślono, "władze Państwa Polskiego są zdeterminowane, aby pociągnąć do odpowiedzialności sprawców haniebnych aktów dywersji oraz osoby nimi kierujące".

Bodnar i Siemoniak na koniec oświadczenia podziękowali wszystkim funkcjonariuszom publicznym zaangażowanym w śledztwo, zarówno na płaszczyźnie procesowej jak i operacyjno-rozpoznawczej. "Wykonują Państwo z pełnym zaangażowaniem świetną pracę na rzecz bezpieczeństwa naszej Ojczyzny i obywateli, wykrywając, zwalczając i przeciwdziałając działaniom dywersyjnym organizowanym i kierowanym z Federacji Rosyjskiej" - napisali.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET