Rosyjskie służby stoją za pożarem hali przy Marywilskiej. Tusk potwierdza
Premier Donald Tusk przekazał w niedzielę wieczorem, że pożar hali targowej przy ul. Marywilskiej w Warszawie był efektem podpalenia na zlecenie rosyjskich służb. "Działania koordynowane były przez osobę przebywającą w Rosji. Część sprawców przebywa już w areszcie, reszta została zidentyfikowana i jest poszukiwana" - poinformował premier. Pojawiło się również wspólne oświadczenie w tej sprawie ministra sprawiedliwości oraz szefa MSWiA.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co polski rząd ustalił ws. pożaru hali przy Marywilskiej w Warszawie.
- Z kim polskie służby współpracują w tej sprawie.
- Jakie środki zaangażowało prowadzone śledztwo.
Tusk: Pożar hali przy Marywilskiej to podpalenie na zlecenie Rosji
Ogromny pożar hali targowej przy Marywilskiej 44 w Warszawie miał miejsce 12 maja 2024 r. Doszczętnie spłonęło tam wówczas 1400 sklepów i punktów usługowych. Liczba kupców poszkodowanych w wyniku pożaru oraz ich pracowników szacowana jest na około 2 tys. osób. Śledztwo w sprawie pożaru zostało wszczęte 13 maja 2024 r.
"Wiemy już na pewno, że wielki pożar na Marywilskiej był efektem podpalenia na zlecenie rosyjskich służb. Działania koordynowane były przez osobę przebywającą w Rosji. Część sprawców przebywa już w areszcie, reszta została zidentyfikowana i jest poszukiwana. Dopadniemy wszystkich!" - napisał w niedzielę Donald Tusk na portalu X.
Pojawiło się również wspólne oświadczenie w tej sprawie, wydane przez ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego Adama Bodnara i ministra spraw wewnętrznych i administracji, koordynatora służb specjalnych Tomasza Siemoniaka. Przekazano w nim, że polskie służby współpracują ze stroną litewską, gdzie również część sprawców realizowała działania dywersyjne.
Wspólne oświadczenie Ministra Sprawiedliwości i szefa MSWiA ws. Marywilskiej
Dzięki zgromadzonym dowodom udało się ustalić, że pożar był efektem podpalenia dokonanego na zlecenie rosyjskich służb specjalnych. "Mamy pogłębioną wiedzę na temat zlecenia i przebiegu podpalenia oraz sposobu jego dokumentowania przez sprawców" - podkreślono.
"Prowadzone śledztwo zaangażowało nadzwyczajne środki. W oględzinach na terenie pogorzeliska, trwających łącznie 121 dni, wzięło udział 55 prokuratorów i 100 policjantów, wspieranych przez ekspertów i techników. Przesłuchano ponad 70 świadków oraz 530 pokrzywdzonych" - czytamy w oświadczeniu. Jak podkreślono, "władze Państwa Polskiego są zdeterminowane, aby pociągnąć do odpowiedzialności sprawców haniebnych aktów dywersji oraz osoby nimi kierujące".
Bodnar i Siemoniak na koniec oświadczenia podziękowali wszystkim funkcjonariuszom publicznym zaangażowanym w śledztwo, zarówno na płaszczyźnie procesowej jak i operacyjno-rozpoznawczej. "Wykonują Państwo z pełnym zaangażowaniem świetną pracę na rzecz bezpieczeństwa naszej Ojczyzny i obywateli, wykrywając, zwalczając i przeciwdziałając działaniom dywersyjnym organizowanym i kierowanym z Federacji Rosyjskiej" - napisali.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET