Skatowany półroczny Marcinek nie żyje. Prokuratura podała nowe informacje
Pod koniec lutego ubiegłego roku do szpitala w Głogowie (woj. dolnośląskie) trafił 2,5-miesięczny Marcinek z Przemkowa. Miał ciężkie obrażenia głowy i klatki piersiowej. Chłopiec zmarł w maju. We wtorek do sądu trafił akt oskarżenia w tej sprawie.
- W lutym 2,5-miesięczny Marcinek trafił do szpitala w Głogowie. Okazało się, że był katowany przez rodziców
- Kilka miesięcy później chłopczyk zmarł, rodzice usłyszeli zarzuty
- Prokuratura Rejonowa w Głogowie we wtorek skierowała akt oskarżenia wobec rodziców Marcina G. i Moniki M. znęcających się nad swoimi synami
Śmierć Marcinka z Przemkowa. Rodzice skatowali dziecko
We wtorek Prokuratura Rejonowa w Głogowie poinformowała o skierowaniu aktu oskarżenia wobec rodziców Marcina G. i Moniki M. znęcających się nad swoimi synami - 3-miesięcznym i 1,5 rocznym. Postępowanie zostało zainicjowane zawiadomieniem złożonym przez lekarzy, po tym, jak chłopczyk trafił do szpitala w Głogowie. Z relacji rodziców wynikało, że zachłysnął się mlekiem. Ponieważ w szpitalu nie obserwowano niepokojących objawów, dziecko wypisano. Po powrocie do domu chłopczyk nadal płakał. "28 lutego 2024 roku Marcin G. uderzył go ze znaczną siłą ręką w głowę, w wyniku czego spowodował złamanie obu kości ciemieniowych czaszki, co skutkowało zatrzymaniem krążenia i oddechu. Wówczas ponownie wezwano pogotowie. Ojciec podał, że dziecko po podaniu kaszki nie mogło zaczerpnąć oddechu" - przekazała Liliana Łukasiewicz, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Legnicy.
Po przeprowadzeniu badań stwierdzono u chłopca przebyty uraz czaszkowo-mózgowy oraz zmiany niedokrwienne i niedotlenieniowe mózgu. Kolejne badania wykazały, oprócz złamania kości ciemieniowych, obrzęk mózgu, który zazwyczaj powstaje po ciężkim urazie głowy. W marcu ujawniono, że oboje rodzice leczyli się w przeszłości psychiatrycznie, ale nie przyjmują żadnych leków. W związku z urazami, które zauważono u dziecka, powiadomiono policję. Rodziców zatrzymano. Postawiono im zarzuty i tymczasowo aresztowano.
Rodzice znęcali się nad dziećmi. Jest akt oskarżenia
Jak przekazała prokuratura w zamieszczonym komunikacie, oboje rodzice usłyszeli zarzuty psychicznego i fizycznego znęcania się w okresie od 25.09.2022 r. do 04.03.2024 r. nad małoletnimi synami, nieporadnymi z uwagi na wiek poprzez m.in. krzyczenie, popychanie, uderzanie dłonią i pięścią po głowie i plecach, kopanie w tułów, a także rzucanie o łóżko, jak też wielokrotne pozostawianie dzieci bez opieki. W stosunku do młodszego syna rodzicom zarzucono także spowodowanie u chłopca złamanie żebra i kości czaszki, a także spowodowanie licznych zmian niedokrwiennych w mózgu, powstałych na skutek wcześniejszych uderzeń w głowę, co stanowiło chorobę realnie zagrażającą życiu.
W maju Marcinek zmarł w szpitalu - zmieniono więc oskarżonym zarzuty. Przeprowadzono sekcję zwłok. Uzyskane opinie medyczne dotyczące obu chłopców wykazały, że obaj pokrzywdzeni byli bici i popychani, rzucano nimi o różne przedmioty i upuszczano na twarde powierzchnie. 41-letni obecnie Marcin G. został oskarżony o znęcanie się nad dziećmi i doprowadzenie do śmierci młodszego z nich. Śledczy określili to przestępstwo jako zabójstwo w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Grozi mu za to dożywocie. Mężczyzna był poczytalny w momencie popełnienia przestępstwa.
Matka dzieci - 36-letnia Monika M. - została oskarżona o znęcanie się nad chłopcami poprzez krzyczenie na małoletnich, uderzanie dłonią, zaniedbywanie ich potrzeb rozwojowych, a nadto wielokrotne pozostawianie chłopców bez opieki w miejscu zamieszkania, co naraziło ich na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Śledczy uznali, że kobieta poprzez zaniechanie pomagała ojcu w znęcaniu się nad dziećmi i zabójstwie Marcinka. Badania wykazały, że oskarżona była w stanie ograniczonej poczytalności.
Kara dla matki skatowanego Marcinka może być niższa?
- Z uwagi na ograniczenie poczytalności w czasie popełnienia przestępstwa sąd może zastosować wobec Moniki M. nadzwyczajne złagodzenie kary, które polega na wymierzeniu kary poniżej dolnej granicy ustawowego zagrożenia, a zatem poniżej 15 lat. Jeżeli czyn stanowi zbrodnię, jak w niniejszej sprawie, sąd musi wymierzyć karę pozbawienia wolności nie niższą od jednej trzeciej dolnej granicy ustawowego zagrożenia. W przypadku oskarżonej sąd zatem może wymierzyć jej karę w wymiarze od 5 do 15 lat pozbawienia wolności - dodała Łukasiewicz. Marcin G. nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Ostatecznie złożył wyjaśnienia, w których obciążał odpowiedzialnością partnerkę Monikę M.
Z akt wyłączono materiały i przekazano do Prokuratury Okręgowej w Legnicy w sprawie ewentualnego niedopełnienia obowiązków służbowych przez funkcjonariuszy policji w Przemkowie oraz kuratorów sądowych Sądu Rejonowego w Głogowie, a także przez pracowników samorządowych w gminie Przemków poprzez zaniechanie podjęcia czynności służbowych w tej sprawie. Śledztwo nadal pozostaje w toku. Sprawę z oskarżenia Marcina G. i Moniki M. rozpozna Sąd Okręgowy w Legnicy.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET