Skomplikowana operacja nad Bałtykiem. „Może rozpaść się w każdej chwili"

2 min. czytania
11.05.2026 14:04
Obserwuj nas na Google

Martwy wieloryb znaleziony na plaży w rezerwacie przyrody Mewia Łacha nie zostanie wyciągnięty z wody w poniedziałek – przekazała PAP Agnieszka Robakowska z Urzędu Morskiego w Gdyni. Trwają przygotowania do całej operacji.

Wieloryb
fot. PAP/Andrzej Jackowski

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są plany wydobycia martwego wieloryba z Bałtyku.
  • Dlaczego operacja wymaga szczególnej ostrożności.
  • Które metody są rozważane przy operacji wydobycia ssaka.

Trwa planowanie operacji wydobycia martwego wieloryba nad Bałtykiem

Agnieszka Robakowska, asystentka dyrektora Urzędu Morskiego w Gdyni powiedziała w rozmowie z PAP, że ciało martwego walenia może zostać podjęte z wody jutro bądź pojutrze. – Na tym etapie ustalamy jeszcze sposób przeprowadzenia akcji – dodała. Działania są utrudnione i wymagają szczególnej ostrożności, ponieważ szczątki zwierzęcia są w zaawansowanym stadium rozkładu. – Truchło jest w takim stanie, że może rozpaść się w każdej chwili. Obawiamy się, czy podczas wydobywania z wody nie dojdzie do nieprzewidzianych sytuacji, dlatego musimy działać bardzo delikatnie – zaznaczyła Robakowska.

Dodatkowo teren rezerwatu objęty jest ścisłą ochroną przyrodniczą. Martwy ssak leży kilka metrów od ptasich gniazd, a obecnie trwa okres lęgowy. Urząd Morski analizuje różne warianty przeprowadzenia operacji, zarówno od strony wody, jaki i od strony lądu.

– Jeśli operacja będzie miała miejsce od strony wody, jednostka pływająca urzędu przetransportuje truchło do najbliższego portu, gdzie następnie szczątki zostaną przełożone na samochód i przewiezione do miejsca utylizacji. Jeśli natomiast operacja odbędzie się od strony lądu, zostanie wówczas wykorzystana koparka i samochód ciężarowy. Jest to jednak skomplikowana sprawa ze względu na grząski teren oraz ograniczenia rezerwatu – dodała Agnieszka Robakowska.

Nie można ustalić przyczyny śmierci ssaka

Wieloryb został znaleziony blisko plaży w Mikoszewie. Ciało ssaka dryfowało na terenie rezerwatu Mewia Łacha. Z powodu dużego stopnia rozkładu ciała wieloryba o długości około pięciu metrów trudno było ocenić, jaki to gatunek. W niedzielę pobrano próbki do badań, które mają pomóc w jednoznacznym ustaleniu gatunku zwierzęcia. Jak mówił PAP Jan Wilkanowski z Błękitnego Patrolu WWF, ze względu na zaawansowany rozkład szczątków nie można ustalić przyczyny śmierci ssaka.

Redakcja poleca

Wieloryb został zauważony w sobotę na terenie rezerwatu przez strażnika pełniącego dyżur na tym obszarze. Zwierzę dostrzegli również uczestnicy rejsów turystycznych organizowanych w celu obserwacji fok, którzy poinformowali o tym odpowiednie służby.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET