Słynny jarmark we Wrocławiu w ogniu krytyki. "Absurd", "Smutny widok"
W piątek rusza Jarmark Świętojański we Wrocławiu. Potrwa miesiąc, do 29 czerwca 2025 roku. Zdania na temat całej koncepcji są jednak mono podzielone. "To, co dzieje się tu w maju i czerwcu, jest absurdem po wrocławsku" - pisze autor znanego profilu "Wrocławskie podróże kulinarne".
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co można kupić na wrocławskim jarmarku.
- Jakie atrakcje czekają tam na turystów.
- Za co najczęściej krytykowany jest Jarmark Świętojański.
Rozpoczyna się Jarmark Świętojański we Wrocławiu
Od piątku oficjalnie otwiera się Jarmark Świętojański we Wrocławiu. Ponad 70 domków wystawienniczych zostało już zamontowanych na ulicy Świdnickiej, Oławskiej oraz w Rynku. W strefach handlowych można kupić m.in. lokalne produkty i przysmaki, ręcznie szyte zabawki, zdobioną autorską ceramikę, koronkowe obrusy i wiele innych. Dodatkowo na miejscu jest również strefa wypoczynku. Przy Wrocławskim Pręgierzu wysypane piaskiem zostaną "Świętojańskie plaże" z leżakami. "Na tegorocznym Jarmarku Świętojańskim we Wrocławiu oferujemy zachowanie architektury ogrodowej, pięknie udekorowane zielone aranżacje kwiatowe i ziołowe, które stworzą niepowtarzalną atmosferę radości, kreatywności i tradycji" - czytamy na stronie jarmarkswietojanski.com. Okazuje się jednak, że jarmark ma również wielu krytyków.
"Absurd po wrocławsku"
Jarmark Świętojański we Wrocławiu potrwa ponad miesiąc. Okazuje się jednak, że nie wszystkim koncepcja ta przypadła do gustu. "Witamy coroczny bajzel na rynku. I jak naprawdę Jarmark Bożonarodzeniowy w okresie świątecznym przynosi miastu konkretny ruch, zainteresowanie, mnóstwo turystów, tak to, co dzieje się tu w maju i czerwcu, jest absurdem po wrocławsku" - ocenia autor znanego profilu "Wrocławskie podróże kulinarne". "Nikomu niepotrzebne budki… Wiadomo skąd, klimatu brak, zainteresowania turystów brak. I tu nie chodzi o jakieś moje widzimisię, tylko zabudowanie pewnej części tak pięknego rynku w okresie największego natężenia turystycznych, wizyt gości z innych krajów - jest głupie, po prostu. A że zniechęca dodatkowo wielu wrocławian do przyjścia na rynek? Kogo by to obchodziło" - dodał w dalszej części wpisu.
Z zamieszczonych komentarzy wynika, że wielu internautów zgadza się z oceną blogera. "Byłam, widziałam, turyści wszelkiej maści musieli się nieźle nagimnastykować, żeby zrobić zdjęcie bez tych budek paskudnych. Wszystko zasłaniają te szkarady i robi się tłok. Po co to komu" - napisała pani Aneta. "Unikam, jak mogę", "Smutny widok" - czytamy w kolejnych komentarzach.
"Jesteśmy miastem bez ustawy krajobrazowej, zastanym reklamami i z męczącym chaosem przestrzennym. Idea bajzlu w rynku doskonale wpisuje się w ten klimat" - dodał pan Jan. Część osób zadeklarowała jednak, że lubi tego typu wydarzenia i nie ma nic przeciwko stojącym w centrum miasta budkom, zwracając jednocześnie uwagę na zbliżający się finał Ligii Konferencji. Na sportową imprezę przyjedzie do miasta około 70 tys. kibiców, jest zatem spora szansa, że część z nich zdecyduje się odwiedzić jarmark i kupić lokalne produkty od sprzedawców. "A ja lubię Rynek, ludzi na Rynku, jarmark, koncerty itd. Jak ktoś woli ciszę i spokój, to rzeczywiście powinien unikać takich miejsc i mieszkać na peryferiach. A jarmarki są atrakcją w każdym kraju" - czytamy w jednym z komentarzy.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET