Śmierć 4-letniego Leosia wstrząsnęła Polską. Tak tłumaczyli się jego oprawcy
Rozpoczął się proces w sprawie zabójstwa 4-letniego Leosia w Górkach pod Garwolinem (woj. mazowieckie). Prokuratura oskarżyła w tej sprawie matkę chłopca, Karolinę W., i jej partnera Damiana G. Leoś wpadł do wrzątku w brodziku, a jego opiekunowie nie wezwali pogotowia. Gdy dziecko po kilku dniach zmarło, jego ciało para zakopała w lesie.
W czwartek 31 stycznia w Sądzie Okręgowym Warszawa-Praga odbyła się pierwsza rozprawa ws. zabójstwa 4-letniego Leosia. Prokuratura odczytała akt oskarżenia. Karolina W. i jej partner Damian G. oskarżeni zostali o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem 4-letniego Leona poprzez nieudzielenie mu pomocy po wypadku, polegającym na poparzeniu w brodziku podczas kąpieli.
PAP podała, że na rozprawie odczytano też zeznania pary. Damian B. nie przyznał się do tak sformułowanego zarzutu i złożył wyjaśnienia. - Bardzo żałuję tego, co się wydarzyło. Zarzucam sobie, że nie dopilnowałem Leona [...]. To był mój ogromny błąd, którego będę żałował do końca życia - mówił w sądzie B.
4-letni Leoś zmarł poparzony wrzątkiem. Zwłoki zakopano w lesie
Wyjaśniał też, że chłopiec wpadł do brodzika z gorącą wodą w momencie, gdy on poszedł do piwnicy sprawdzić temperaturę pieca. - Nie było widać, że jego stan jest zły. Nie chcieliśmy zabić Leona – tłumaczył przed sądem, podkreślając, że razem z Karoliną W. "nie mieli świadomości, że Leon umrze". Ich zdaniem oparzenia, jakich nabawił się chłopiec, miały się same zagoić. Stwierdził, że nie wiedział o istnieniu choroby oparzeniowej.
Z jego wyjaśnień wynika, że para nie wezwała lekarza, bo bała się, że zabiorą im dzieci. Karolina B., opiekująca się wtedy również młodszym bratem Leona, była w ciąży. Gdy Leoś zmarł, oboje zdecydowali się zakopać ciało w lesie, zalewając je warstwą betonu.
Karolina B. odmówiła składania wyjaśnień. Ona również nie przyznała się do zarzutu. - Czuję się winna śmierci Leona [...]. Mam jeszcze dwójkę dzieci [...]. Gdybym mogła cofnąć czas, postąpiłaby inaczej - mówiła w sądzie.
W trakcie czwartkowej rozprawy zeznania złożyła też babcia oskarżonej, która zgłosiła zaginięcie dziecka. - Nie rozumiem, dlaczego poszła do niego [...]. Tłumaczyłam jej, że jest młoda i pomogę jej wychować dzieci – zeznawała. Dodała, że wnuczka opowiadała jej, że Damian B. ją bije. Nie widziała jednak na jej ciele obrażeń. Przez jakiś czas Karolina W. miała u niej mieszkać z Leonem. Potem jednak wróciła do partnera i oboje przeprowadzili się z dziećmi.
Kolejny termin rozprawy sąd wyznaczył na 15 lutego. 21 października 2022 roku prababcia 4-letniego Leona zgłosiła na policję zaginięcie dziecka. Kobieta od dłuższego czasu nie widziała prawnuka i obawiała się, że mogło mu się stać coś złego. Policjanci przez kilka dni sprawdzali różne adresy, pod którymi w ostatnim czasie mogło przebywać dziecko wraz z matką i jej partnerem.
Tydzień później w miejscowości Górki koło Garwolina (woj. mazowieckie) znaleziono zakopane w lesie zwłoki 4-latka. Prokuratura informowała wtedy o zatrzymaniu 19-letniej wówczas matki chłopca i jej 19-letniego partnera. Oboje usłyszeli zarzuty i zostali aresztowani. Karolinie W. i Damianowi G. grozi od 12 lat więzienia do dożywocia.
Źródło: Radio ZET/PAP
- Atak na posterunek z koktajlami Mołotowa. Nowe fakty ws. napastnika
- 8-latka potrącona przed szkołą. Nauczycielka wjechała w nią i pociągnęła kilka metrów
- Proboszcz przywłaszczył 1,2 mln zł dotacji. Stracił majątek na kryptowalutach
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET