"Nie zauważył otworu". Pracownik runął z dachu. Zginął na miejscu
Do śmiertelnego wypadku doszło na budowie we wsi Bielany Wrocławskie (woj. dolnośląskie). Mężczyzna, wykonujący prace na dachu, spadł z dużej wysokości. Wypadek bada policja oraz inspekcja pracy.
Do tragedii doszło we wtorek. Starsza aspirant Aleksandra Feus z wrocławskiej policji poinformowała w środę Polską Agencję Prasową, że funkcjonariusze pod nadzorem prokuratury badają okoliczności wypadku, do którego doszło na budowie w Bielanach Wrocławskich.
Wypadek w Bielanach Wrocławskich. Na budowie zginął pracownik
Mężczyzna spadł z dużej wysokości. Świadkowie na miejsce wezwali służby ratunkowe. Niestety, mężczyzny nie udało się uratować.
- Mężczyzna nie zauważył otworu w dachu i spadł ze znacznej wysokości. Wstępnie zdarzenie zakwalifikowano jako wypadek - powiedziała policjantka. Jak dodała, sprawą zajmuje się również inspekcja pracy.
Według portalu tuwroclaw.com zmarły mężczyzna pochodził z Białorusi. Na dachu hali produkcyjnej montował świetliki. Jak przekazała rzeczniczka Okręgowego Inspektoratu PIP we Wrocławiu Agata Kostyk-Lewandowska, trwają ustalenia, czy mężczyzna mógł pracować bez odpowiedniego zabezpieczenia.
Serwis slask24.info.pl podaje, że dziura, do której wpadł pracownik, była przykryta tylko folią.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET