Suczka "bestialsko uduszona i porzucona". Miała kabel zaciśnięty na szyi
Zwłoki psa brutalnie uduszonego kablem znalazła kobieta, która spacerowała po Bełchatowie (woj. łódzkie). Sprawę bada policja, a lokalna aktywistka prozwierzęca z Fundacji Kocia Klitka prosi internautów o pomoc w odnalezieniu właściciela suczki. Opublikowała też brutalne zdjęcia martwego zwierzaka.
Makabrycznego odkrycia dokonała kobieta, która podczas spaceru na os. Przytorze w Bełchatowie zauważyła zwłoki psa uduszonego kablem. "Potrzebujemy pomocy w ustaleniu właściciela i mordercy tej suni" - czytamy na Facebooku Fundacji Kocia Klitka, gdzie nagłośniono sprawę.
"Razem z kobietą, która znalazła włoki psa zrobiłyśmy oględziny. Sprawdziłyśmy, że była to sunia, patrząc po zębach młodziutka. Miała maksymalnie 1,5 roku. Niestety nie posiadała chipa" - informuje fundacja.
Bełchatów. Pies uduszony kablem
Pies został pozbawiony życia w brutalny sposób. Sunia została uduszona kablem elektrycznym, który został bardzo mocno zaciśnięty na jej gardle. "Została bestialsko uduszona i porzucona" - czytamy w mediach społecznościowych.
Właścicielka Fundacji Kocia Klitka w rozmowie z portalem ebe24.net powiedziała, że "piesek ewidentnie został uduszony, bo kabel nie był do niczego przywiązany". - Nie ma więc możliwości, by ktoś czworonoga przywiązał do drzewa i go porzucił, a zwierzę samo zacisnęło sobie śmiertelną pętlę. To było działanie z premedytacją, a pętla była tak silnie zaciągnięta, że ciężko było ją odwiązać - mówiła kobieta.
Sprawę uduszonego psa bada policja
O całej sprawie dowiedziała się policja. - Patrol bardzo szybko przyjechał na miejsce i po przeprowadzeniu oględzin zwłok zwierzęcia został wezwany zespół dochodzeniowo-śledczy, który dokonał oględzin - powiedziała właścicielka Fundacji Kocia Klitka, która zawiadomiła funkcjonariuszy.
Kobieta za pośrednictwem mediów społecznościowych poprosiła internautów o pomoc w ustaleniu tożsamości właściciela suczki.
RadioZET.pl/ebe24.net
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET