Sypią się mandaty we Wrocławiu. Mieszkańcy tracą cierpliwość. "Tanio już było"
Rada osiedla i mieszkańcy zwracają uwagę na poważny problem, który narasta na wrocławskim Sępolnie. W mediach społecznościowych rozpoczęła się burzliwa dyskusja. "Potrzebne są realne działania, nie tylko mandaty" - pisze Rada Osiedla Biskupin - Sępolno - Dąbie - Bartoszowice.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Wrocławskie Sępolno zmaga się z problemem z parkowaniem ze względu na historyczną architekturę i wąskie uliczki.
- Rada Osiedla Biskupin - Sępolno - Dąbie - Bartoszowice apeluje o wznowienie rozmów z gminą i miejskimi służbami, proponując kompromisowe rozwiązania.
- Trwają wczesne dyskusje na temat budowy parkingu podziemnego, jednak mieszkańcy tracą cierpliwość z powodu rosnącej liczby mandatów.
Problem z parkowaniem na wrocławskim Sępolnie
Wrocławskie Sępolno ma spory problem z parkowaniem. Rejon miasta jest bowiem wyjątkowy pod kątem historycznym i objęty ochroną konserwatorską. Osiedle powstało w latach 1919-1935. Zaprojektowali je Paul Heim, Hermann Wahlich oraz Albert Kempter. Z lotu ptaka wygląda jak orzeł. Mimo wyjątkowości ta część Wrocławia jest niezwykle trudna pod względem infrastruktury.
"Mamy wąskie uliczki i wąskie chodniki, często o szerokości poniżej 1 metra. Z tego powodu parkowanie samochodów zawsze było tu wyzwaniem. Przez wiele lat mieszkańcy funkcjonowali w pewnym kompromisie, kierowcy zachowywali ostrożność, piesi byli wyrozumiali, a ruch odbywał się płynnie i bezpiecznie" - pisze Rada Osiedla Biskupin - Sępolno - Dąbie - Bartoszowice. Przepisy egzekwowane są jednak coraz surowiej, sypią się mandaty za parkowanie na chodniku bez pozostawienia 1,5 m dla pieszych.
W praktyce oznacza to, że parkowanie w wielu miejscach na wrocławskim Sępolnie staje się niemożliwe. "Nie jest to zła wola służb, to po prostu efekt przepisów, które nie przystają do realiów naszej dzielnicy" - dodaje rada osiedla. Od lat do gminy składano różne propozycje rozwiązań. Rada wymienia między innymi propozycje wydzielenia fragmentów terenów gminnych (często nieużytkowanych pasów zieleni czy ogrodów przyulicznych) na małe parkingi lokalne.
"Każda próba spotkała się z odmową"
Osiedlowa rada proponowała również pomysły na estetyczne, zgodne z wytycznymi konserwatora rozwiązania, które nie burzą charakteru zabytkowej zabudowy. Pojawiły się też projekty uporządkowania ruchu i miejsc postojowych. "Niestety każda próba spotykała się z odmową miejskiego konserwatora zabytków lub brakiem realnej reakcji ze strony gminy. W efekcie problem narasta, a mieszkańcy są coraz częściej karani, mimo że winą nie jest brak dobrej woli, lecz brak możliwości" - pisze rada osiedla.
W zamieszczonym wpisie zaapelowano o wznowienie rozmów między gminą, radą osiedla i służbami miejskimi, a także otwartość na kompromisowe rozwiązania. Obecnie trwają dyskusje na temat budowy parkingu podziemnego w centralnej części Sępolna. Są one jednak na wczesnym etapie. Tymczasem mieszkańcy powoli tracą cierpliwość. "Może zacznijmy od tego, żeby rada rozpoczęła rozmowy ze strażą miejską o niekaranie nas mandatami (zawieszenie na czas znalezienia rozwiązania). Zaoszczędzimy czas i sobie, i strażnikom miejskim. Chodzenie i wyjaśnianie sytuacji zaczyna być irytujące" - napisał pan Jarosław.
"Rozwiązania wyganiające np. połowę samochodów z tych ulic (uwolnienie jednego chodnika) nie naprawią problemu, tylko przeniosą go gdzieś indziej, bo mieszkańcy nie sprzedadzą nagle swoich samochodów, tylko będą szukać na nie miejsca w okolicy" - dodał pan Szymon. W kolejnych komentarzach czytamy: "Tanio to już było", "To problem każdego osiedla we Wrocławiu i on się potęguje", "Specyfika osiedla".
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET