Tragedia w Bieszczadach. Dlaczego niedźwiedź zaatakował i czy można było temu zapobiec?
Tragiczna śmierć 58-letniej kobiety w Bieszczadach zaatakowanej przez niedźwiedzia ponownie stawia pytania o bezpieczeństwo w regionach, gdzie ludzie i dzikie zwierzęta dzielą tę samą przestrzeń. Choć eksperci podkreślają, że takie incydenty należą do rzadkości, wskazują też na konkretne działania, które mogą zmniejszyć ryzyko podobnych dramatów w przyszłości.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie czynniki zwiększają ryzyko zaskoczenia niedźwiedzia przez człowieka.
- Co można zrobić, aby zwiększyć bezpieczeństwo w rejonach, w których występują niedźwiedzie.
- Jakie działania prewencyjne są realizowane w Tatrzańskim Parku Narodowym.
W czwartek, 23 kwietnia, w Bieszczadach doszło do tragicznego w skutkach ataku niedźwiedzia. W gminie Bukowsko zginęła 58-letnia kobieta. Eksperci podkreślają, że podobne zdarzenia należą do rzadkości i nie zawsze można im zapobiec, szczególnie gdy dochodzi do nagłego spotkania człowieka z samicą broniącą młodych. Przypominają jednak, że potrzebne są rozwiązania zwiększające bezpieczeństwo mieszkańców regionu oraz sprawne procedury reagowania na sytuacje konfliktowe.
Dlaczego niedźwiedź zaatakował kobietę?
Do tragicznego ataku doszło w rzadko uczęszczanym, górzystym terenie. W tym miejscu gęsty las przechodzi w młode nasadzenia. To naturalna ostoja niedźwiedzi. „W dniu zdarzenia panowały wietrzne warunki, co mogło osłabić zmysły węchu i słuchu u niedźwiedzia. Sprzyja to powstaniu sytuacji zaskoczenia zwierzęcia bliską obecnością człowieka” - przekazano w komunikacie Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska
- Ataki niedźwiedzi na ludzi, w których dochodzi do obrażeń, są bardzo rzadkie. Przypadki z Bieszczad dotyczą zbieraczy poroży, a więc ludzi, którzy penetrują ostoje tych drapieżników. Miejsca ostoi są generalnie oznaczone znakami ostrzegawczymi, ale niedźwiedzie mogą przebywać w różnych fragmentach lasu np. w młodnikach, gdzie odpoczywają. Atak może nastąpić wtedy, gdy zaskoczymy niedźwiedzia, czyli w sytuacji, w której zwierzę nie usłyszy nas lub nie wyczuje naszego zapachu odpowiednio wcześnie - tłumaczy w rozmowie z RadioZET.pl biolożka Sylwia Szczutkowska z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.
Wylicza, że ryzyko takiego zaskoczenia zależy przede wszystkim od warunków pogodowych, kierunku i siły wiatru oraz ukształtowania terenu, które mogą tłumić dźwięki. W takich okolicznościach człowiek może znaleźć się bardzo blisko niedźwiedzia, zanim ten zorientuje się o naszej obecności, co zwiększa prawdopodobieństwo reakcji obronnej. - Aby uniknąć tego typu sytuacji, konieczne jest zwiększenie działań edukacyjnych wśród mieszkańców i osób korzystających z lasu, zwłaszcza zbieraczy zrzutów dotyczących standardów bezpiecznego zachowania w środowisku występowania niedźwiedzi - podkreśla ekspertka.
Wraca tu do przypadku ataku na nieetycznego fotografa, który nęcił niedźwiedzie mięsem, by zrobić im zdjęcie. - Od dawna apelujemy, aby zakazać dokarmiania i nęcenia dzikich zwierząt - tłumaczy Szczutkowska i dodaje, że „są lata, gdy dochodzi do kilku ataków i takie, gdy nie ma ani jednego". - To są incydenty. Nie można mówić o wzroście zagrożenia. To co rośnie, to liczba informacji medialnych o zbliżaniu się niedźwiedzi do ludzkich siedzib. To kwestia wymaga osobnego omówienia - zaznacza.
Niedźwiedzie zagrożeniem. Ekspertka wskazuje, jakie działania należy podjąć
Aby zwiększyć bezpieczeństwo w rejonach występowania niedźwiedzi, zdaniem ekspertki, mieszkańcy i turyści powinni stosować się do standardów bezpiecznego zachowania zalecanych przez specjalistów. Obejmuje to trzymanie się wyznaczonych szlaków, unikanie gęstych młodników, w których niedźwiedzie często odpoczywają lub ukrywają młode oraz sygnalizowanie swojej obecności, np. poprzez rozmowę, co pozwala zwierzętom usłyszeć człowieka z odpowiednim wyprzedzeniem. Kluczowa, jak zaznacza Szczutkowska, jest prewencja.
- Dzikie zwierzęta pojawiają się w pobliżu ludzi przede wszystkim wtedy, gdy znajdują tam łatwo dostępne źródła pokarmu. Nęciska myśliwskie dodatkowo przyzwyczajają niedźwiedzie do obecności ludzkiego zapachu, co zwiększa ryzyko konfliktów. Dlatego dokarmianie dzikich zwierząt powinno być zakazane - podkreśla.
Właściwa gospodarka odpadami komunalnymi, zabezpieczenia kompostowników, sadów i innych miejsc, w których zwierzęta mogą znaleźć pokarm, to działania, które powinny, jej zdaniem, wdrożyć władze lokalne. - Mieszkańcy potrzebują wiedzy, ale przede wszystkim wsparcia finansowego, aby móc skutecznie zabezpieczyć swoje posesje i ograniczyć ryzyko pojawiania się niedźwiedzi w pobliżu zabudowań - dodaje ekspertka.
Sprawdzony model w Tatrzańskim Parku Narodowym
Jak powinny wyglądać skuteczne procedury reagowania na sytuacje konfliktowe z dzikimi zwierzętami, aby z jednej strony chronić ludzi, a z drugiej nie doprowadzać do niepotrzebnej eliminacji chronionych gatunków? Za wzór pod tym względem Szczutkowska podaje model działający w Tatrzańskim Parku Narodowym, gdzie żyją niedźwiedzie i który to park jest odwiedzany przez 5 mln turystów rocznie. - To system prewencji, czyli zapobiegania sytuacjom konfliktowym oparty na 4 filarach: monitoring, edukację, usuwanie przyczyn konfliktów i interwencje - tłumaczy Sylwia Szczutkowska.
- Monitoring obecności zwierząt pozwala na wykrywanie miejsc, w których zwierzęta regularnie przebywają, oraz na reagowanie, gdy zbliżają się do szlaków lub zabudowań. Umożliwia także ocenę zachowań niedźwiedzi i identyfikację osobników, które mogą wykazywać niepożądane przyzwyczajenia np. szukanie jedzenia przy ludziach - dodaje.
Ekspertka z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot podkreśla, że kolejny ważny element to edukacja mieszkańców i turystów, jak zachowywać się w terenie zamieszkałym przez niedźwiedzie. - Kluczowe jest właściwe zabezpieczanie odpadów oraz możliwość szybkiej interwencji przez wyspecjalizowane zespoły które reagują, gdy niedźwiedź zbliża się do ludzi lub zaczyna wykazywać niebezpieczne zachowania. Mogą one odstraszać zwierzęta, usuwać źródła pokarmu, zamykać szlaki, prowadzić działania edukacyjne na miejscu. Szybka reakcja zapobiega utrwalaniu się u niedźwiedzi niepożądanych nawyków i minimalizuje ryzyko konfliktów. Taki system prewencji należy wdrożyć także w Bieszczadach - uważa.
Przypomnijmy, że tego typu rozwiązania są elementem projektu realizowanego w Bieszczadach przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska od stycznia tego roku. Jednym z jego kluczowych założeń jest możliwość odstraszania niedźwiedzi przy użyciu niepenetrującej amunicji gumowej. Nowelizacja przepisów umożliwiająca takie działania także poza terenami parków narodowych została przyjęta przez Sejm 17 kwietnia i w najbliższych dniach ma trafić do Senatu.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET