`

Usunąć pasek na świadectwie i ocenę z zachowania. Co na to MEN?

5 min. czytania
25.06.2025 14:00
Obserwuj nas na Google

Według niektórych wrzucanie dzieci w schemat i wymaganie od nich ponadludzkiego wysiłku. Dla innych forma nagrody za starania i przygotowywanie do dorosłego życia pełnego wyzwań. Wraz z końcem roku szkolnego wraca dyskusja na temat zasadności biało-czerwonego paska i oceny z zachowania na świadectwach. Czy MEN zlikwiduje dotychczasowe zasady?

Świadectwo
fot. KAROLINA MISZTAL/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są argumenty przeciwników biało-czerwonych pasków na świadectwach szkolnych.
  • Jakie są argumenty przeciwników likwidowania biało-czerwonych pasków na świadectwach.
  • Co planuje MEN?

Koniec roku szkolnego zbliża się wielkimi krokami. A to oznacza wracającą od kilku lat dyskusję na temat zasadności biało-czerwonych pasków na świadectwach i ocen z zachowania. Przez ostatnie miesiące i lata usłyszeliśmy od jednej i drugiej strony stos argumentów za i przeciw.

Przede wszystkim krytycy nagradzania uczniów, którzy zdobędą średnią powyżej 4,75 i co najmniej bardzo dobre zachowanie, uważają, że biało-czerwony pasek na zakończenie roku szkolnego wyróżnia tych, którzy są dobrzy ze wszystkiego. A bycie dobrym ze wszystkiego jest praktycznie niemożliwe. Nie o to też chodzi, bo teraz warto być specjalistą w konkretnej dziedzinie.

Ania ma pasek na świadectwie, a ty?

Dziecko może być świetne np. w akcjach społecznych. Tego, jak dalej argumentują nauczyciele i lekarze, nie pokaże się na świadectwie w formie biało-czerwonego paska. - Jeśli dziecko osiąga sukces, pięknie malując, albo jest wrażliwe, to jak się tym pochwalić? - mówiła w rozmowie z RadioZET.pl dr Alekandra Lewandowska, psychiatra dziecięca. Sukces nie musi być namacalny. Ocena nie oddaje całej drogi, jaką przeszło dziecko. Liczy się rozwój, a nie tylko efekt końcowy.

Po trzecie, jak przypominają pedagodzy, biało-czerwony pasek powoduje, że wzmacniamy u uczniów tzw. motywację zewnętrzną, ta jest raczej słaba. - Szkoła powinna pracować na budowaniu motywacji wewnętrznej, czyli chęci uczenia się dla samego siebie - podkreśla Dorota, pedagożka z Łodzi. Najczęściej pojawiającym się argumentem jest jednak bolesne porównywanie uczniów i określanie ich przez pryzmat ocen. „Ania ma pasek, a ty nie, za rok mam nadzieję, że będziesz miał takie oceny jak ona.” - nieraz słyszą uczniowie od rodziców. To powoduje, że dziecko określa się przez swoje braki.

Redakcja poleca

Rodzice postępują tak, bo często określają siebie przez pryzmat dziecka. Jak ono ma czerwony pasek, to tak jakby rodzice odnieśli sukces, jeśli nie, traktują to jako swoją porażkę. Przeciwnicy obecnego nagradzania uczniów dodają też, że biało-czerwony pasek okupiony jest nieraz ogromnym stresem i ponadludzkim wysiłkiem dzieci. Te starają się jednak, by sprostać oczekiwaniom rodziców, dziadków itd.

Pasek na świadectwie problemem? Nie, to rodzic

Na to swoje argumenty podają przeciwnicy usunięcia biało-czerwonych pasków. Jak przyznaje Aleksandra, nauczycielka wspomagająca w szkole podstawowej spod Warszawy, rzeczywiście rodzice mogą być elementem, który napędza cały ten mechanizm. Problemem nie są więc paski, tylko podejście niektórych rodziców, którzy wymagają, by ich dziecko miało same piątki i szóstki. Pod tym kryją się ich niespełnione ambicje, brak poczucia własnej wartości i dużo niepewności. Tym bardziej więc zmianę powinno się zacząć od nich – od ich edukacji i uświadamiania.

Sami nauczyciele przyznają, że trudno byłoby im też wyjść np. do ósmoklasistów i powiedzieć: "zajmijcie się tylko tym, czym się pasjonujecie". Byłoby to nieuczciwe, zwłaszcza gdy potem czeka na nich egzamin ósmoklasisty i rekrutacja do szkół średnich, w której brana jest pod uwagę średnia ocen. Lepiej zdaniem pedagogów pokazywać uczniom, że dzięki dobremu świadectwu dostaną się do wymarzonej klasy np. w liceum czy technikum, w której będą mogli rozwijać swoje zainteresowania.

Redakcja poleca

Wracają tu jednocześnie do zlikwidowania obowiązkowych prac domowych. Odkąd MEN wprowadziło zmiany w podstawówkach (pracę domową można zadawać, ale nie można jej oceniać) nauczyciele non stop spotykają się z komentarzami od dzieci: „jak nie na ocenę, to nie opłaca się robić”. Ponadto wielu uczniów myśli, że nic już nie musi robić w domu. Zaległości są więc coraz większe.

To z kolei wiąże się z tym, że wartość wiedzy, niestety, w ostatnich latach spada. - Jesteśmy na zakręcie, musimy szczególnie podkreślać wartość wiedzy, tego, że ktoś ma pewne zaplecze kulturowe, doświadczenie. Oczywiście wszystko można znaleźć w internecie, tylko pytanie, czy zawsze jest na to czas i okazja ku temu i czy po prostu nie jest dobrze czegoś wiedzieć – mówi nam polonista z Łodzi. Dlatego przekonuje, że nawet jeśli ktoś wybiera się do klasy biologiczno-chemicznej dobrze byłoby, żeby znał podstawy z historii czy polskiego i nie odpuszczał świadectwa i ocen z pozostałych przedmiotów.

Mierzymy do dołu, zamiast do góry

- To, że w innych krajach nie ma biało-czerwonego paska, nie znaczy, że nie ma nagradzania uczniów za wysoką średnią. Jest, tylko przybiera inną formę - przypominają też nauczyciele, gdy słyszą odwołania np. do skandynawskich systemów edukacji, w których takich świadectw jak w Polsce rzeczywiście nie ma.

Nie to jednak zdaniem przeciwników zmian jest najważniejsze. Egzaminowanie, ocenianie, jak przypominają, to część naszego życia. Jesteśmy poddawani różnym wyzwaniom i od tego nie uciekniemy. Coraz częstszy model wychowania, edukacji bez stresów, bez obowiązków, bez odpowiedzialności ewidentnie nie służy. Jeśli dziecko nie zna porażki, bo zawsze było utrzymywane w przekonaniu, że jest najlepsze, to nie wie, jak sobie z nią radzić. Wtedy każde nawet najmniejsze potknięcie powoduje ogromny kryzys u dziecka.  

Poza tym jak niejednokrotnie już zauważyli nauczyciele, o dzieci, które nie mają żadnych deficytów, dba się mniej, bo wszystkie siły przerzucane są na pozostałe grupy. Najgorzej mają ci najzdolniejsi. - Zamiast ich wydobywać, na nich budować nasz świat i wykorzystywać ich potencjał, mierzymy do dołu zamiast do góry – stwierdza Magdalena, pedagożka specjalna z woj. świętokrzyskiego i apeluje, żeby dać się cieszyć tym najlepszym uczniom z ich nagród i dyplomów. Zwłaszcza, że w tej całej wymianie argumentów rzadko kiedy pojawia się odpowiedź na pytanie, co w zamian, bo zlikwidować coś, krytykować jest łatwo, ale wymyślić coś nowego już trudniej. A wyróżniać najlepszych uczniów wciąż warto.

MEN zmieni coś w świadectwach?

Jak się dowiedzieliśmy, problem, ewidentnie bardziej złożony niż tylko graficzny, pozostanie jednak wciąż tylko na etapie dyskusji nauczycieli, rodziców i uczniów. - MEN nie prowadzi prac nad zmianą przepisów w tym zakresie – informuje nas Wydział Informacyjno-Prasowy resortu edukacji. To oznacza, że uczniowie z najlepszymi wynikami w nauce wciąż będą dostawać świadectwa z biało-czerwonymi paskami.

Podobnie MEN odpowiedziało na pytania o ocenę z zachowania. Według informacji od ministerstwa nad zmianą przepisów w tym zakresie resort również nie prowadzi prac. Chociaż Społeczny zastępca Rzecznika Praw Dziecka postulował rezygnację z punktowych ocen (czyli np. wzorowej, dobrej, nagannej) ucznia z zachowania na rzecz opisowej. Kilka lat temu takie postulaty zgłaszał też Rzecznik Praw Obywatelskich.

Chodziło przede wszystkim o uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, którzy często nie są w stanie podjąć działań, za które przyznawane są punkty z zachowania. Krytycy tej oceny uważają, że nie da się sprowadzić oceny ucznia do jednego słowa. Mało precyzyjne kryteria powodują też, według niektórych, że decydujące znaczenie mają sympatie lub uprzedzenia nauczyciela i powiązanie oceny z zachowania z wynikami w nauce, a to dwie różne rzeczy.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET