Nauczyciele będą protestować? ZNP podjęło decyzję
Akcja informacyjna, a potem manifestacja w Warszawie - tak ma wyglądać protest zorganizowany przez ZNP. Powodem są niespełnione obietnice MEN wobec nauczycieli. Związkowcy domagają się też 10 proc. podwyżki dla szkolnej kadry od września 2025 roku.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego ZNP zdecydowało się na taką formę protestu.
- O co walczy ZNP.
- Co o akcji protestacyjnej myślą nauczyciele.
- Zarząd Główny ZNP wnosząc o zmianę warunków pracy i płacy nauczycieli, ale jednocześnie oceniając opieszałość działań rządu w odniesieniu do naszego środowiska, postanowił ogłosić pogotowie protestacyjne - poinformował we wtorek, 24 czerwca, Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego. W ramach pogotowia protestacyjnego związkowcy mają zamiar prowadzić akcję informacyjną - szerszej informować społeczeństwo o narastających problemach w edukacji oraz żądaniach ZNP kierowanych do rządu, MEN i do większości parlamentarnej.
Dlaczego ZNP chce protestować?
ZNP domaga się przede wszystkim co najmniej 10-procentowej podwyżki dla nauczycieli od 1 września 2025 roku (rząd zdecydował się na waloryzację wynagrodzeń nauczycielskich o 5 proc.). i wejście w życie od stycznia 2026 roku inicjatywy obywatelskiej ZNP „Godne płace i wysoki prestiż nauczycieli” (zakłada ona powiązanie nauczycielskich wynagrodzeń ze średnią krajową). W listopadzie 2024 r. premier Donald Tusk obiecał, że dołoży wszelkich starań, aby prace w tej kwestii radykalnie przyspieszyły. Nic się jednak takiego nie stało.
Druga obietnica premiera dotyczyła przyjęcia zmian w świadczeniach kompensacyjnych (to wcześniejsza nauczycielska emerytura). ZNP chce, by system świadczeń obowiązywał bezterminowo i by mogli z niego korzystać także młodsi nauczyciele. Tu również ostatecznych decyzji brak. Ponadto ZNP chce, by od 1 września 2025 roku weszło w życie szereg zmian w Karcie nauczyciela. Chodzi m.in. o wynagrodzenie za godziny ponadwymiarowe i rozliczanie czasu pracy nauczycieli.
Według ZNP niektóre organy prowadzące szkoły wykorzystują niejasność przepisów, mimo zaleceń ministerstwa źle obliczają godziny ponadwymiarowe i płacą nauczycielom za nie na ich niekorzyść. Nowe zapisy w Karcie Nauczyciela miały uporządkować tę kwestię, ale wciąż nie zostały przyjęte. Podobnie jak te dotyczące rozliczania czasu pracy nauczycieli. MEN zaproponował ostatnio powołanie kolejnej grupy roboczej ds. godzin nadliczbowych. Zdaniem ZNP wszystko wyjaśnia głośny wyrok Sądu Najwyższego sprzed pół roku, według którego nauczyciele powinni dostać dodatkowe wynagrodzenie, kiedy przekroczą 40-godzinny tydzień pracy. Zmiany w Karcie nauczyciela miały też obejmować kwestie m.in wypłat nagród jubileuszowych i ochrony emerytalnej.
Protest ZNP. Manifestacja 1 września
Akcja informacyjna dotycząca sytuacji nauczycieli i problemów w edukacji oficjalnie rozpoczyna się we wtorek, 24 czerwca, czyli od dnia przyjęcia uchwały Zarządu Głównego ZNP. - W razie niespełnienia do 29 sierpnia 2025 roku żądań ZNP rozpoczniemy akcję protestacyjną zaczynającą się od zorganizowania w Warszawie 1 września ogólnopolskiej manifestacji pracowników oświaty - zapowiedział Broniarz. Co dalej? Zarząd Główny ma potem opracować instrukcję zaostrzonych działań i ich pełne kalendarium. Jednocześnie prezes ZNP uspokoił, że strajk, z jakim mieliśmy do czynienia w 2019 roku, gdy nauczyciele odeszli od tablicy, nie jest rozważany.
- Ale czara goryczy się już przelała. Nie ma obszaru do dalszych ustępstw w sytuacji, gdy nic od grudnia 2023 roku, czyli od pierwszego spotkania z nowym kierownictwem resortu, do dziś nie zostało spełnione. Żadna z deklaracji nie została wypełniona - stwierdził Broniarz. Urszula Woźniak z ZNP dodała, że uchwała o pogotowiu protestacyjnym została podjęta jednomyślnie. - ZNP protestuje przeciwko rażącej bezczelności organów państwa, wobec problemów w edukacji. A problemów jest wiele, zaczynając od braków kadrowych, przez warunki pracy nauczycieli, do wynagrodzeń i zasad awansu zawodowego. Przez 1,5 roku zmarnowano czas - mówiła Woźniak.
Przypomniała też, że w niedawnym expose premiera nie padło ani słowo o edukacji, co jest niepokojące. Sławomir Broniarz zaznaczył, że Sejm ma jeszcze kilka posiedzeń, by przegłosować proponowane przez ZNP zmiany tak, by weszły one z nowym rokiem szkolnym w życie. - Liczę, że pod koniec sierpnia będziemy mogli powiedzieć, że większość naszych żądań została spełniona - mówił Broniarz.
Protest ZNP. Co na to nauczyciele?
Nauczyciele w rozmowie z RadioZET.pl dość krytycznie odnieśli się do zarówno do terminu protestu, jak i całej akcji ZNP. - To nie jest pora na to. Wszyscy myślą o zakończeniu roku, wakacjach odpoczynku – komentował Maciej, nauczyciel chemii z Warszawy. Pojawiły się też pytania, czemu mowa o proteście teraz, a nie przed wyborami prezydenckimi. Wtedy możliwości wpływu na polityków byłoby więcej.
Nauczycieli z kolei nie dziwi forma protestu. Już dawno zapowiadali, że na powtórkę z 2019 roku nie ma szans. Wtedy to 8 kwietnia, niedługo przed egzaminami ósmoklasisty i gimnazjalisty, w zdecydowanej większości szkół i przedszkoli w Polsce rozpoczął się 20-dniowy strajk – nauczyciele odeszli od tablicy. Wielu nie dostało też za ten czas wynagrodzenia i spotkało się przykrymi komentarzami m.in. ze strony rodziców uczniów.
Z drugiej strony formę protestu, jaką zaproponowało ZNP, nie uważają za spektakularną. Nie wykluczają, że dołączą do niej, ale raczej bez przekonania, bo nie wierzą w jej powodzenie. Według nauczyciela chemii sprawę można by rozwiązać bez żadnego protestu. Wystarczy po prostu jasno określić, jak w ogóle rozliczać godziny pracy nauczyciela. Bez kolejnych zbędnych spotkań, dyskusji i wymiany komentarzy.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET