WF bez ocen? "Nie tylko stopnie, ale i egzamin sprawnościowy na koniec szkoły"
Trwają prace nad nową podstawą programową z wychowania fizycznego. Zmiany mamy poznać po Nowym Roku. Nauczyciele, rodzice i uczniowie zastanawiają się, czy jedną z nich będzie zniesienie ocen z tego przedmiotu. Głosów za i przeciw co do tego pomysłu nie brakuje.
- Nauczyciele, rodzice i uczniowie zastanawiają się, czy jedną ze zmian na wychowaniu fizycznym nie będzie zniesienie ocen z tego przedmiotu.
- Zdaniem niektórych dzięki braku stopni dzieci przestaną unikać WF-u, bo już nie będą bały się porównywania własnej sprawności z bardziej wysportowanymi kolegami.
- Większość wuefistów uważa jednak, że nie można patrzeć na ten przedmiot jedynie w kategoriach zabawy i rekreacji. Źródła problemu z coraz gorszą sprawnością fizyczną upatrują gdzie indziej.
- Dla mojego syna przeskok przez kozła to pryszcz, dla innych, mniej zwinnych, grubszych - wyczyn, a wszyscy oceniani są tak samo – to według Aleksandry, mamy siódmoklasisty z Łodzi, jeden z głównych argumentów za zmienieniem systemu oceniania, a raczej usunięciem go z wychowania fizycznego.
Dyskusja na ten temat zaczęła się już blisko rok temu, w styczniu 2024 roku, gdy władzę w Ministerstwie Edukacji Narodowej objęła koalicja 15 października. Ze strony rodziców i uczniów padły wówczas propozycje, by ocen nie stawiać już z takich przedmiotów jak: WF, muzyka, technika i plastyka. Teraz, gdy MEN ogłosiło pracę nad zmianami podstawy programowej z wychowania fizycznego, dyskusja na ten temat wróciła. I jak to zwykle bywa w tematach edukacyjnych trudno zainteresowanym obrać wspólny front. Głosy są podzielone nawet wśród nauczycieli.
Bez ocen nie tylko na WF
Bożena Będzińska-Wosik, dyrektorka SP nr 81 w Łodzi, jest przekonana, że oceny z WF nie są konieczne. Wie to z praktyki, bo w łódzkiej podstawówce od lat nie ma już stopni cząstkowych z wychowania fizycznego. Najpierw wprowadzono tu ocenę opisową - informację zwrotną zamiast stopni bieżących - z plastyki, muzyki, informatyki, techniki i WF. Trwało to pięć lat i sprawdziło się. - Dzieci przestały unikać WF-u, bo już nie bały się oceniania własnej sprawności w porównaniu z bardziej sprawnymi kolegami – opowiadała w rozmowie z RadioZET.pl dyrektorka SP nr 81.
Szkoła odważyła się więc na następny krok – rezygnację ze stopni na pozostałych przedmiotach. - Do dziś zamiast stopni bieżących mamy informację zwrotną, a sprawdziany liczymy w procentach, informując dziecko, co już umie, potrafi, czego jeszcze nie opanowało i jak możemy mu pomóc w uczeniu się - tłumaczy. - W ocenianiu z WF brakuje docenienia systematyczności, starania się – podobnego zdania jest mama siódmoklasisty z Łodzi.
Nauczyciele WF nie do końca się z tym zgadzają. - Nie uważam, że WF jest po to, by wychowywać jedynie do rekreacji. W pewne umiejętności młody człowiek powinien być jednak wyposażony. Minimum trzeba spełniać – stwierdza Paweł Maślej, nauczyciel wychowania fizycznego w SP nr 5 z oddziałami sportowymi w Krakowie. Jego zdaniem nie tylko ocenianie powinno obowiązywać z WF, ale także ogólny egzamin ze sprawności na koniec szkoły podstawowej i ponadpodstawowej. - Niektóre kraje na Zachodzie mają maturę z WF – przypomina.
Według niego ranga WF powinna być wręcz jeszcze podniesiona. - Jeśli człowiek, który kończy szkołę, jest dobrze ukształtowany sprawnościowo, o wiele mniej pieniędzy wydajemy potem na niego w służbie zdrowia. Mniej wydajemy na leczenie, jeśli mamy zdrowe społeczeństwo – nie ma wątpliwości Maślej.
Nie oceny, a nauczyciele
A propos zdrowia nieraz do Joanny Labudy, nauczycielki WF w Szkole Podstawowej w Chmielnie (woj. pomorskie), przychodzą uczniowie, przyznając, że boli ich gardło i mama im nie pozwoliła ćwiczyć, ale oni jednak by chcieli. - A standardowe stopnie wystawiam – opowiada nauczycielka. Jednocześnie obserwuje spadek liczby zwolnień z WF i coraz więcej chętnych do klas sportowych, które utworzono w jej szkole kilka lat temu. Tylko sama z uczniami ćwiczy, organizuje im zawody i pokazuje kolejne dyscypliny. - Zaangażowanie nauczyciela jest kluczowe do tego, by dzieci chciały uczęszczać na lekcje i ćwiczyły z pasją – stwierdza.
Podobnego zdania jest Paweł Maślej. - Jakiś czas temu, żeby uatrakcyjnić lekcje, wprowadzono do szkół trenerów, by dzieci mogły poznawać różne dyscypliny. Niestety, zdarza się, że po tygodniowym kursie online można zdobyć uprawnienia instruktora – mówi. Dlatego uważa, że przede wszystkim należy tu pomyśleć zasadach kształceniu kadr, a nie oceniania.
Prof. Bartosz Molik, rektor Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie, prezentuje jeszcze inne stanowisko, łącząc niejako poprzednie opinie. Uważa, że jeśli oceny z WF miałyby pozostać w takiej formie jak teraz, to nie ma większego sensu. - Oceniamy nie to co trzeba – mówi i wyjaśnia: - Kiedyś sztywno określano, za jaki czas biegu albo długość skoku dziecko dostanie piątkę, czwórkę itd. Teraz poszliśmy w zupełnie drugą stronę i oceniamy zaangażowanie i zainteresowanie. Nie ma jasnych kryteriów.
Wspomina tu opowieść wuefisty, który w ramach lekcji zabrał klasę na dwukilometrowy spacer. Jeden uczeń nie był w stanie przejść takiego odcinka, ale chciał dostać piątkę za zaangażowanie. - Niektórzy też traktują WF jako trampolinę do wyższej średniej – dodaje prof. Molik. Dlatego uważa: stopnie tak, ale przy innych kryteriach oceniania. Wolałby, żeby dzieci dostawały piątki czy czwórki za osiągnięcie pewnych umiejętności, jak bieg czy skok. - Ale nie na zasadzie, że ten najszybszy tylko dostanie piątkę. Ten słabszy, wolniejszy, który przy swoich ograniczeniach osiąga swoje mistrzostwo, też mógłby ją dostać – zaznacza rektor AWF. - Nie robiłbym rewolucji. Oceny mogą zostać, ale powinny być wymierne i powinno się oceniać opanowanie podstawy programowej – dodaje.
Przewrót w przód jak tabliczka mnożenia
Podobnego zdania jest Przemek, tegoroczny maturzysta z Łodzi. - Powinien być mierzony progres. Jeśli oceniamy, czy ktoś na wstępie jest mniej lub bardziej rozciągnięty, to jest kiepskie – wyjaśnia. Sam trenuje na siłowni dwa razy w tygodniu, ale WF-u nie znosi. - Mamy te słynne zajęcia na macie, czyli wuefista rzuca nam piłkę i możemy sobie pograć – mówi.
Prof. Molik mógłby nawet zrezygnować z ocen, gdyby oceniać dziecko w skali: opanowało, nie opanowało. - Tak jak na matematyce. Jeśli dziecko opanowało tabliczkę mnożenia, idzie wyżej, jeśli nie, musi się jej nauczyć. Tak samo z WF. Nie musi być mistrzem świata, ale musi mieć pewne umiejętności – porównuje prof. Molik. A z tymi jest krucho. Według badań, które przeprowadzono przy okazji programu WF z AWF, 94 proc. uczniów w wieku 6-12 lat nie spełnia kompetencji ruchowych. Czyli nie potrafi zrobić przewrotu w przód, skakać przez skakankę, kopnąć piłki czy kozłować jej w sposób prawidłowy.
Propozycja nowej podstawy programowej z WF ma być gotowa lutym. Potem projekt trafi do konsultacji społecznych. Zmiany mają wejść w życie od września 2025 r. Do zespołu, który pracuje nad nową podstawą, należą nauczyciele, specjaliści z AWF, a także Monika Pyrek, medalistka mistrzostw świata i Europy w skoku o tyczce, która w tym roku otrzymała tytuł Przyjaciółki Szkoły przy okazji konkursu „Nauczyciel Roku”.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET