Wipler nie skorzysta z immunitetu. Posłowi grozi więzienie
Przed warszawskim sądem toczy się proces przeciwko posłowi Konfederacji. Chodzi o przywłaszczenie pieniędzy z Fundacji Wolności i Nadzieja, do którego miało dojść w latach 2014-2017. Wipler oskarżony został przed zdobyciem mandatu poselskiego, dlatego mógł stanąć przed sądem. Grozi mu do pięciu lat pozbawienia wolności. - Nie planuje skierowania wniosku o zawieszenie postępowania. Zależy mu na najszybszym zakończeniu sprawy - przekazuje pełnomocniczka posła mec. Monika Orczykowska z Kancelarii Kopeć & Zaborowski.
W październiku ubiegłego roku Przemysław Wipler dostał się do Sejmu z listy Konfederacji. Dzięki temu zyskał mandat poselski i immunitet. Na jednej z ostatnich rozpraw, która odbyła się już po wyborach parlamentarnych prokurator Lidia Skoczylas wniosła o odroczenie rozprawy, aby rozstrzygnąć kwestię tego, czy Wipler będzie wnosił o zawieszenie postępowania karnego.
Co ciekawe, wniosku nie złożył pełnomocnik Przemysława Wiplera a prokurator, która oskarżyła - dziś już - posła.
- Wniosek o zarządzenie przerwy lub odroczenie rozprawy umożliwiał realizację przez osoby i organy wymienione w art. 9 Ustawy z dnia 9 maja 1996 r. o wykonywaniu mandatu posła i senatora, w tym przez Sejm RP realizację przysługujących im uprawnień wynikających z powołanych przepisów - tłumaczy rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Katarzyna Skrzeczkowska.
Przywołany przez rzeczniczkę artykuł z ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora mówi, że poseł lub senator mogą złożyć wniosek do Marszałka Sejmu o zażądanie przez Sejm lub Senat zawieszenia postępowania karnego. Dotyczy to sytuacji, gdy przeciwko posłowi lub senatorowi toczy się postępowanie karnego, które zostało wszczęte przed uzyskaniem mandatu poselskiego.
Katarzyna Skrzeczkowska zaprzecza, aby działanie prokurator w tej sprawie miało być na szkodę interesu publicznego.
- Brak jest podstaw do uznania, aby jednokrotne odroczenie, bądź przerwa w rozprawie w sprawie przeciwko Przemysławowi W., w której akt oskarżenia został skierowany do Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi - Południe w roku 2019 było nakierowane na nieuzasadnione przedłużenie tego postępowania, czy też działanie zmierzające do umożliwienia sprawcy uniknięcia odpowiedzialności karnej.
"Wątpliwości natury formalnej"
Obrona Przemysława Wiplera sama nie złożyła wniosku o odroczenie rozprawy, ale poparła wniosek prokuratury. Dlaczego? Adwokat Monika Orczykowska w odpowiedzi na nasze pytania tłumaczy, że chodziło wyłącznie o “wątpliwości natury formalnej” dotyczące immunitetu poselskiego oraz procedury związanej z poinformowaniem Marszałka Sejmu o toczących się postępowaniach karnych wobec posłów.
- Obrońca Przemysława Wiplera przyłączył się do wniosku o odroczenie, aby uniknąć wątpliwości natury formalnej, które mogłyby rzutować na skuteczność przeprowadzonych tego dnia czynności dowodowych. Jednocześnie wolą stron było wyznaczenie kolejnego terminu niezwłocznie po pierwszym posiedzeniu Sejmu - przekazała nam prawniczka z Kancelarii Kopeć & Zaborowski, która reprezentuje Wiplera przed sądem.
Mecenas Orczykowska stwierdziła, że przepisy w tej kwestii “nie są jasne i kompletne”. Nie wskazała jednak konkretnych nieścisłości w prawie. Przepisy dotyczące immunitetu zawarte są w ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora.
“Prokurator Generalny w terminie 60 dni od dnia ogłoszenia wyników wyborów informuje Marszałka Sejmu lub Marszałka Senatu o toczących się przeciwko posłom lub senatorom postępowaniach karnych wszczętych przed dniem ogłoszenia wyników wyborów” - art. 9 ust. 1 ustawy z dnia 9 maja 1996 r. o wykonywaniu mandatu posła i senatora.
Przemysław Wipler mógłby złożyć do Marszałka Sejmu wniosek o zażądanie przez Sejm zawieszenia postępowania karnego, które toczy się wobec niego.
“Poseł lub senator, przeciwko któremu toczy się postępowanie karne wszczęte przed dniem wyboru, może wystąpić do Sejmu lub Senatu z wnioskiem o zażądanie przez Sejm lub Senat zawieszenia postępowania karnego do czasu wygaśnięcia mandatu. Wniosek nie może dotyczyć wykonania kary orzeczonej prawomocnym wyrokiem sądu” - art. 9 ust. 3 ustawy z dnia 9 maja 1996 r. o wykonywaniu mandatu posła i senatora.
O tym, czy Sejm zażąda zawieszenia postępowania karnego decydują posłowie w drodze głosowania nad stosowną uchwałą.
Wipler nie będzie wnosił o zawieszenie procesu
Jak przekazała nam mecenas Monika Orczykowska, Przemysław Wipler nie będzie wnosił o zawieszenie postępowania karnego.
- Mój Mocodawca nie skierował, ani nie planuje skierowania wniosku do Marszałka Sejmu o żądanie przez Sejm zawieszenia postępowania karnego. W dalszym ciągu zależy mu bowiem na możliwie najszybszym zakończeniu sprawy.
Ostatecznie sąd odrzucił wniosek prokurator Lidii Skoczylas o odroczenie rozprawy.
“W ocenie sądu akty prawne są w tym zakresie jednoznaczne i dopiero wystąpienie przez Sejm z żądaniem zawieszenia postępowania wywiera skutek prawny w postaci zawieszenia postępowania i wstrzymania biegu przedawnienia” - uzasadnił swoją decyzję sędzia.
Najbliższa rozprawa w procesie przeciwko Przemysławowi Wiplerowi zaplanowana jest na 31 stycznia. Zeznawać ma księgowy Przemysław S., który rozliczał finanse fundacji.
Pobyty w hotelach, bilety lotnicze i gry wideo. Na to wydawać miał Wipler
Przemysław Wipler był prezesem Fundacji Wolność i Nadzieja w latach 2014-2020. Zdaniem prokuratury, w tym czasie przywłaszczył pieniądze fundacji w kwocie niespełna 150 tysięcy złotych. Jak ustalili śledczy, Wipler płacił kartą płatniczą fundacji za własne wydatki i przyjemności, m.in. pobyty w hotelach i restauracjach, bilety lotnicze czy gry wideo. Prywatne wydatki Przemysława Wiplera uszczupliły finanse FWiN o 114 tysięcy złotych.
Ówczesny prezes fundacji wybrał również z kasy organizacji prawie 14 tysięcy złotych w gotówce. Według prokuratury, pieniądze te nie zostały przeznaczone na wydatki związane z działalnością FWIN. To nie wszystko, bo Wipler zlecił również kilka przelewów na kwotę niespełna 14 tysięcy złotych z konta fundacji na własny rachunek, aby odzyskać pieniądze, które z własnej kieszeni rzekomo wydał na cele fundacyjne.
Kwotę prawie 150 tysięcy złotych, które zdaniem prokuratury przywłaszczył Wipler, uzupełniają jeszcze przelewy na kwotę ponad 7 tysięcy złotych, które wykonał z konta fundacji, aby opłacić usługi gastronomiczne i transportowe. Według śledczych, te wydatki również nie miały związku z działalnością fundacji.
Zawiadomienie do prokuratury złożył ówczesny wiceprezes FWiN Łukasz W. Pod koniec 2019 roku Przemysław Wipler usłyszał zarzuty w tej sprawie. Oprócz przywłaszczenia pieniędzy prokuratura postawiła mu również 7 innych zarzutów dotyczących kierowania fundacją.
Wipler już wcześniej miał problemy z prawem. Zrzekł się immunitetu
Przemysław Wipler do Sejmu trafił w 2011 roku z listy Prawa i Sprawiedliwości. W 2013 roku opuścił klub parlamentarny PiS-u, ale mandat zachował, jako poseł niezrzeszony. Gdy w październiku tego samego roku wdał się w bójkę z policjantami mógł skorzystać z przysługującego mu wciąż immunitetu poselskiego. Uchroniłby go przed zarzutami znieważenia i naruszenia nietykalności policjantów. Wipler jednak zrzekł się immunitetu. Nie przyznał się do winy. Twierdził, że to on został pobity przez funkcjonariuszy policji.
Sprawa trafiła do sądu i Wipler został uznany winnym zarzucanych mu czynów. Usłyszał wyrok 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Nie składał apelacji, bo chciał, aby wyrok szybko się zatarł. Dzięki temu mógłby startować w kolejnych wyborach.
"Jeśli bym się odwołał, a sąd apelacyjny podtrzymałby obecny wyrok, nie mógłbym kandydować ani w wyborach do Parlamentu Europejskiego, ani w wyborach do Sejmu" - mówił w 2016 roku w wywiadzie dla Super Expressu. Co ciekawe, wówczas Przemysław Wipler zastanawiał się, czy nie poprosić prezydenta o ułaskawienie.
"W mojej sprawie sąd działał przewlekle i odwołanie również mogłoby się ciągnąć. Nie wykluczam, że będę składał wniosek do prezydenta Polski o ułaskawienie" - przekazał wówczas dziennikarzom Wipler.
Kontakt z autorem: mateusz.kapera@radiozet.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET