"Witamy w domu starców”. W ciągu roku ze szkół znikło 20 tys. najmłodszych nauczycieli
Jeszcze rok temu w szkołach i przedszkolach uczyło 25 tys. nauczycieli powyżej 60. roku życia. Teraz jest ich dwa razy więcej. Z kolei liczba najmłodszych nauczycieli w ciągu zaledwie roku zmniejszyła się o połowę. "Jeśli nic się nie zmieni, (...) kolejne zebrania rad pedagogicznych będą coraz bardziej przypominały wieczorki w domu starców" - komentuje Robert Górniak, nauczyciel i twórca facebookowego profilu „Dealerzy Wiedzy".
Według danych, które przekazało Ministerstwo Edukacji Narodowej, w ciągu ostatniego roku (od lutego 2023 do lutego 2024) liczba nauczycieli w Polsce wzrosła o 30 tys. Dokładnie z 691 tys. do 722 tys. „Moja pierwsza reakcja: wow, jednak się poprawia. Były podwyżki, zmienił się minister i kuratorzy, ludzie wracają do zawodu” – komentuje Robert Górniak, nauczyciel i twórca facebookowego profilu edukacyjnego „Dealerzy Wiedzy”, który opracował ministerialne dane.
Tym razem jednak to nie liczba wakatów czy nowo zatrudnionych osób zwraca uwagę, a przedziały wiekowe szkolnej kadry. Górniak wraca do 2023 roku, kiedy to 25 tys. nauczycieli powyżej 60. roku życia (3,7 proc. całej kadry) uczyło w szkołach i w przedszkolach. Teraz jest już ich dwa razy więcej - 50 tys. (7 proc. kadry). To oznacza, że co czternasty nauczyciel to emeryt lub niemal emeryt.
Nauczyciel emeryt na ratunek, a potem?
Te tysiące osób zdaniem Górniaka uratowało system przed zapaścią w roku szkolnym 2023/2024. „Bo zapaść ciągnęła jak tornado. Na dwa tygodnie przed początkiem roku szkolnego dyrektorzy szukali 26 tys. nauczycieli” – przypomina Górniak na edukacyjnej grupie. Stąd być może niektórzy mimo wieku emerytalnego zostali w szkołach i dalej uczyli, czekając na następców. Nauczyciele jak wszyscy z każdym rokiem są też starsi i przechodzą do kolejnych grup wiekowych. Statystyki można by więc uznać za standardową zmianę pokoleniową. Gdyby nie drugi koniec tabeli.
Nauczycieli poniżej 26. roku życia, czyli tych najmłodszych, ubyło w ciągu ostatniego roku o połowę. Dokładnie grupa licząca 26 tys osób. spadła do 13 tys. Tych między 26. a 30. rokiem życia w 2023 roku było ponad 52 tys., a rok później o 7 tys. mniej. W sumie jak wyliczają "Dealerzy Wiedzy", znikło więc 20 tys. nauczycieli z dwóch najmłodszych grup wiekowych.
Jeszcze rok temu stanowili oni 11,5 proc. całej kadry, teraz ledwie 8 proc. „To jest zapaść, która pojawiła się między lutym 2023 a lutym 2024. Poprzednie lata pokazywały optymistyczną tendencję - liczba młodych nauczycieli powoli rosła, liczba seniorów - lekko malała” – zaznacza przy tym Górniak.
Młody nauczyciel - ginący gatunek
Lista powodów, dla których tak się dzieje, jest długa. Na jej czele jak zwykle widnieją zarobki. Mimo ostatnich 30 proc. podwyżek pensja nauczyciela, który dopiero rozpoczyna pracę w szkole, odbiega od wynagrodzeń w innych profesjach. Jego wynagrodzenie może znacząco wzrosnąć dopiero po awansie zawodowym, na co potrzeba dobrych kilku lat. Młode osoby, jak zauważają dyrektorzy szkół, dziś chcą szybko osiągnąć sukces i wyższą stopę życiową.
Coraz trudniej przychodzi im też współpraca z rodzicami, którzy mają z kolei większe oczekiwania i roszczenia. „Kariera nauczyciela jawi się młodym ludziom nie jako “perspektywa”, lecz bardziej jako “mroczne widmo” – podsumowuje Górniak. Z kolei starsi nauczyciele im dłużej pracują w szkole, tym silniej identyfikują się z tą profesją. Trudniej więc im się rozstać ze szkolną społecznością. Poza tym zostają, bo mogą sobie dorobić do emerytury po inflacji i ciągłych podwyżkach cen, a przede wszystkim proszą ich o to dyrektorzy. A proszą, bo zastąpić ich nie ma kim.
- Dwudziestoparolatków? Nie ma. Chyba, że wśród uczniów. Trzydziestoletni nauczyciele to ginący gatunek – w taki sposób opowiadał nam o swojej kadrze Paweł Kucharczyk, dyrektor Zespołu Szkół Łączności w Krakowie. Najliczniejszą grupą w liczącym prawie 130 osób gronie pedagogicznym są tu osoby ok. pięćdziesiątki i właśnie emeryci.
Jeszcze parę lat temu problem dotyczył głównie techników i szkół branżowych, dla których oferty z koncernów i fabryk pod względem pensji dla inżynierów, były nie do przebicia. Niechlubny trend przeszedł już na podstawówki i przedszkola. - Potrzeba młodej kadry jest bardzo ważna nie tylko dlatego, by mieć kim zastąpić osoby odchodzące na emeryturę. Chodzi o postęp dydaktyki i metodyki – zaznacza Bartek Rosiak, nauczyciel polskiego, znany jako najmłodszy nauczyciel w Polsce.
Nauczyciele w wieku rodziców, a nie dziadków
O ile młodzież w liceum czy technikum bardziej potrzebuje dojrzałych nauczycieli, którzy dysponują wiedzą i są przekonujący w swej roli, o tyle w podstawówkach czy przedszkolach pożądane są młode osoby zbliżone wiekiem do rodziców uczniów. Starsi nauczyciele mają swoją mądrość, serdeczność, ciepło, ale nieraz przyjmują postawę dziecinną w relacjach z kilkulatkami. - Niektórzy z nas zatrzymali się w miejscu, a świat poszedł do przodu. Jak nie będziemy próbowali go dogonić, to stracimy ucznia. Jeśli wczorajszy nauczyciel stosuje przedwczorajsze metody, to gubi jutro – podsumowuje Rosiak.
Sam zawsze marzył o pracy nauczyciela i nie wyobraża sobie innej. Choć przyznaje, że trzeba mieć dużo samozaparcia, żeby pracować w szkole. - Zachęcam młode osoby, żeby przychodziły. Daleko zajdą, bo nie mają konkurencji – żartuje.
Górniak zaznacza, że szanuje i docenia każdą decyzję o powrocie do szkoły i wierzy, że starsze osoby nadal świetnie pracują. „Ale nie da się tą kategorią wiekową uzdrowić chorego systemu. Tu potrzeba dopływu ludzi młodych, nowych nauczycieli, którzy na długo zagoszczą na tym rynku” - stwierdza.
Jego zdaniem droga jest prosta. Jeśli nic się nie zmieni w trendzie gotowości rozpoczęcia kariery nauczycielskiej wśród młodych ludzi, wkrótce jeszcze bardziej będziemy poszukiwać seniorów, którzy będą mieli siłę stanąć pod tablicą. „A kolejne zebrania rad pedagogicznych będą coraz bardziej przypominały wieczorki w domu starców” – nie ukrywa.
Źródło: Radio ZET/Dealerzy Wiedzy
- Czarnek wydał miliony na zmiany w lekcjach etyki i religii. Pomysł nie wszedł w życie, a MEN płaci
- Matura powinna być trudniejsza? "Czy się stoi, czy się leży, 30 proc. się należy. Nie może tak być"
- Nie będzie łatwo dostać się do klas humanistycznych. Licea stawiają na biochemy i matematykę
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET