`

"Mama dzwoni do nauczyciela, bo dziecku chce się pić." Wycieczki szkolne coraz trudniej zorganizować

4 min. czytania
10.06.2024 14:03
Obserwuj nas na Google

- Jak dziecku chce się pić, to dzwoni do mamy, a mama pisze do nauczyciela, że zaniedbuje on dziecko. Każda nawet niewielka niedogodność jest na bieżąco komentowana - opowiada o szkolnych wycieczkach dyrektorka krakowskiej podstawówki. Nauczyciele po raz kolejny wracają do tematu wynagrodzenia za opiekę nad uczniami w trakcie takich wyjazdów. Choć i w tym są podzieleni.

Wycieczka szkolna
fot. Marek BAZAK/East News

- Właśnie dzieci miały sesję z Myszką Miki, bo jesteśmy na wycieczce w Disneylandzie – odpowiada Jolanta Gajęcka, dyrektorka SP nr 2 w Krakowie, na pytanie o wycieczki szkolne. - Jak dzieciaki tego potrzebuję, to nie da się nie jeździć, ale przychodzi nam to coraz trudniej – przyznaje.

Czerwiec i zbliżający się koniec roku szkolnego to czas, gdy na takie szkolne wyjazdy uczniowie jeżdżą najczęściej. Wtedy też najczęściej powraca dyskusja na temat czasu pracy nauczyciela i wynagrodzenia za opiekę na takich wyjazdach.

Wycieczki szkolne. Odpowiedzialność tak, pieniądze nie

W tym roku temat wrócił ze zdwojoną siłą. A to za sprawą Ministerstwa Edukacji Narodowej, które ogłosiło zmiany w programie "Poznaj Polskę" wprowadzonego przez Przemysława Czarnka, byłego ministra edukacji. W ramach projektu dofinansowywano wycieczki dla uczniów w wybrane miejsca z listy MEiN. W przyszłym roku szkolnym program będzie działał pod nazwą „Podróże z klasą”. Ministerstwo ma nie narzucać listy miejsc, które obejmie program, za to ma opłacić uczniom dojazd, wyżywienie, ubezpieczenie i wizyty w instytucjach kultury, jak muzea, czy teatry.

Redakcja poleca

Program nie zmienia jednak nic w kwestii wynagrodzeń dla nauczycieli za opiekę nad uczniami w trakcie takiego wyjazdu, na co od lat zwraca uwagę szkolna kadra. - Odpowiedzialność za wszystko 24 godz. na dobę jest zdecydowanie większa niż 30 lat temu. Roszczenia rodziców większe niż 30 lat temu. Możliwość popełnienia błędu większa niż 30 lat temu. A pieniądze? Takie same jak 30 lat temu, czyli żadne – stwierdza Gajęcka.

Urszula Woźniak z ZNP podczas poniedziałkowej konferencji prasowej, stwierdziła wręcz, że nauczyciele z powodu wyjazdów na wycieczki mają obniżane wynagrodzenia. Jeśli np. pracują w dwóch szkołach, to w jednej z powodu nieobecności mają niższą wypłatę. W dodatku nie dostają pieniędzy za godziny ponadwymiarowe, które opuszczają, gdy są na wyjazdach z dziećmi. - Nie są przestrzegane normy czasu pracy. W trakcie wycieczki nauczyciel powinien mieć zagwarantowane okresy wypoczynku – dodawała Woźniak. Nauczyciele zwracają tu uwagę na sformułowanie „powinien”. Dla wielu oznacza to: „może, ale nie musi”.

Nauczyciele monitorowani, rodzice roszczeniowi

Gajęcka opowiada, jak takie wyjazdy wyglądają w praktyce. - Każda nawet niewielka niedogodność jest na bieżąco komentowana. Jak dziecku chce się pić, to dzwoni do mamy, a mama pisze do nauczyciela: „moje dziecko chce pić, a pani mu nie dała”. Albo rodzic dzwoni do dziecka, pyta, czy wszystko w porządku. Dziecko odpowiada, że było głodne. Rodzic więc dzwoni do nauczyciela, że zaniedbuje dziecko. Spotykamy się potem, żeby wyjaśnić, co się stało. Pytam ucznia, kiedy był głodny, a on odpowiada, że o godz. 23 burczało mu w brzuchu – przytacza sytuacje, które zdarzyły się u niej w szkole.

- Jesteśmy mocno monitorowani. Każde dziecko ma inne oczekiwania i nie chce podporządkować się grupie. W dodatku ma cały czas opiekuna w postaci telefonu do rodzica. W ten sposób mamy dodatkowych 30 współrządzących na wycieczce – dodaje Gajęcka. Piotrek, trzecioklasista z jednego z kieleckich liceów, przyznaje, że rzeczywiście młodzież ma teraz większe wymagania, ale wobec oferty wycieczki. - Trudno jest wybrać coś, co wszystkich zadowoli – mówi.

Redakcja poleca

Do tego Gajęcka przypomina, że nauczyciele mają np. umówione wizyty u lekarza, dzieci, którym muszą znaleźć opiekę, jeśli sami wyjeżdżają na zielone szkoły. To wszystko sprawia, że zorganizowanie wycieczki i wyjazd na nią jest coraz trudniejszy. - Zapłata to jest oczywistość, minimalne zracjonalizowanie wymagań i odpowiedzialności – podsumowuje Gajęcka.

Wycieczka świetną integracją

Nauczyciele, także w temacie wycieczek, są jednak podzieleni. Piotr Szlązak, nauczyciel historii i WOS-u w liceum w Józefosławiu pod Warszawą, jeździ na wycieczki, nie ukrywa, że robi to z chęcią i nie widzi powodu, dla którego miałby z tego zrezygnować. - Wycieczka jest świetnym momentem integracyjnym klasy z nauczycielem – mówi.

Gdy słyszy o ogromnej odpowiedzialności i braku dodatkowej zapłaty, odpowiada: - Ale nikt nie każe nauczycielowi jechać na taką wycieczkę. Poza tym jeśli ma się dobre relacje z uczniem, to nic złego się nie wydarzy. Jeśli ucznia będziemy traktowali w sposób rozsądny, to tak się będzie zachowywał. Jeśli będziemy go traktować z góry, to ta współpraca nie będzie się układała – uważa.

Po swoich uczniach wie, czego może się spodziewać, a oni z kolei wiedzą, jak mogą się zachowywać. - To jest kwestia wypracowania relacji. W polskiej szkole brakuje dialogu uczeń-nauczyciel – mówi Szlązak. Dodaje od razu, że do niedawna pracował w podstawówce, był wychowawcą czwartoklasistów i tam współpraca z rodzicami również dobrze się układała. Nie zależy to więc od wieku uczniów. - Mówiłem konkretnie i byłem konsekwentny, tego najczęściej brakuje – stwierdza.

Przypomnijmy, że po strajku w 2019 roku nauczyciele zapowiadali bezterminową akcję protestacyjną polegającą na wykonywaniu tylko tych czynności, które są opisane w przepisach prawa oświatowego. Czyli wyjazdy na wycieczki, zielone szkoły czy prowadzenie zajęć pozalekcyjnych miały iść w odstawkę. - Na wycieczki wciąż jeździmy – mówi Przemek. Choć przyznaje, że mniej nauczycieli godzi się na wycieczki kilkudniowe. W liceum był raz na tygodniowej zielonej szkole. - Wszystko zależy od nastawienia wychowawcy, dyrekcji i oferty – dodaje.

ZNP chce rozmawiać z MEN o zmianach zasad szkolnych wyjazdów. Proponuje, by kwestie zapłaty za wycieczki i wymiaru czasu pracy uregulować prawnie w przepisach.

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET