"Wykorzystywał dziewczynki podczas przygotowań do komunii". Jest wyrok w sprawie księdza pedofila

2 min. czytania
22.07.2025 18:13
Obserwuj nas na Google

Sąd Okręgowy w Legnicy uznał odpowiedzialność diecezji legnickiej za czyny byłego proboszcza z Ruszowa i zasądził po 475 tys. zł zadośćuczynienia dla dwóch pokrzywdzonych dziewczynek. Wyrok nie jest prawomocny, ale zdaniem pełnomocnika ofiar diecezja mogła uniknąć kompromitacji.

fot. Artur Szczepanski/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jaką kwotę diecezja legnicka ma zapłacić ofiarom księdza.
  • Dlaczego diecezja odmawia komentarza w sprawie wyroku.
  • Co obejmował wyrok skazujący księdza Piotra M.
  • Dlaczego pełnomocnik ofiar krytykuje podejście diecezji.

Ile diecezja legnicka ma zapłacić ofiarom księdza?

Sąd przyznał po 475 tys. zł zadośćuczynienia dwóm dziewczynkom molestowanym przez księdza Piotra M. Do tej kwoty doliczone zostały ustawowe odsetki, co łącznie daje kwotę bliską miliona złotych. Wyrok zapadł już w kwietniu, ale dopiero teraz znane jest jego uzasadnienie.

Pozew złożyły matki pokrzywdzonych w marcu 2023 roku, powołując się na art. 430 kodeksu cywilnego, który przewiduje odpowiedzialność przełożonego za podwładnego. Sąd uznał, że argumentacja była zasadna.

Redakcja poleca

Diecezja bez komentarza. Rzecznik "na urlopie"

W odpowiedzi na pytania dziennikarzy rzecznik diecezji legnickiej ks. Waldemar Wesołowski początkowo przekazał, że przebywa za granicą i nic nie wie o wyroku. Dwie godziny później wysłał drugą wiadomość: "Przed uprawomocnieniem wyroku nie komentujemy. Pozdrawiam."

Nie wiadomo na razie, czy diecezja złoży apelację. Na szczegóły dotyczące uzasadnienia wyroku czeka również Sąd Okręgowy w Legnicy.

"To nie są pieniądze biskupa, tylko wiernych"

Pełnomocnik pokrzywdzonych Artur Nowak w rozmowie z TVN24 skomentował postawę kurii: – Sąd w zasadzie w całości podzielił nasze roszczenie. Samych odsetek to jest blisko milion złotych. Rozumiem, że to jest bogata diecezja, chce się uczyć na błędach swoich, nie na cudzych – powiedział.

Dodał też, że kuria wydaje setki tysięcy na adwokatów i procesy, zamiast oszczędzić ofiarom wieloletniego postępowania. – Przecież to nie są miliony tego biskupa – tylko pieniądze wiernych. Ale on nie pyta – skwitował.

Sprawa księdza Piotra M. i jego proces

Ksiądz Piotr M. został zatrzymany 23 maja 2019 roku w Ruszowie po zgłoszeniu matki dziewczynki, którą przygotowywał do komunii. Usłyszał zarzut doprowadzenia małoletniej do innej czynności seksualnej. W toku śledztwa pojawiło się aż 18 zgłoszeń – także sprzed lat, niektóre sięgały 1978 roku, kiedy duchowny dopiero co został wyświęcony.

Według śledczych ksiądz miał wykorzystywać dziewczynki głównie podczas przygotowań do komunii, m.in. w zakrystii. Mimo licznych sygnałów, w akcie oskarżenia ujęto tylko dwa przypadki z 2019 roku – pozostałe uległy przedawnieniu.

Sąd: "Dziewczynki nie byłyby w stanie takiej intrygi uknuć"

Proces byłego proboszcza ruszył w 2019 roku, a 20 października 2021 roku sąd w Jeleniej Górze skazał go prawomocnie na cztery lata więzienia. Sędzia Daniel Strzelecki podkreślał, że relacje małoletnich były spójne i jednoznaczne: – Dziewczynki mówiły, że ksiądz wkładał ręce pod koszulkę, dotykał w okolice piersi, brzucha, ud. One nie byłyby w stanie takiej intrygi uknuć – zaznaczył.

Wcześniejszy wyrok z 2020 roku był surowszy – pięć lat więzienia i dożywotni zakaz pracy z dziećmi. W wyniku apelacji sąd skrócił zakaz do 15 lat i obniżył karę do czterech lat. Piotr M. nigdy nie przyznał się do winy.

Źródło: Radio ZET/TVN24

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET