Zosia dostała się na studia. Gdy zaniosła dokumenty, dowiedziała się, że nie zostanie przyjęta
Zosia chciała studiować dietetyką na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Gdy w systemie elektronicznym dostała informację, że została przyjęta, zgodnie z harmonogramem zaniosła dokumenty na uczelnię. Komisja rekrutacyjna stwierdziła jednak, że kandydatka źle zrozumiała zasady rekrutacji i z listy jest skreślona. W podobnej sytuacji są też inne osoby.
14 lipca Warszawski Uniwersytet Medyczny ogłosił listy zakwalifikowanych na studia. Zosia aplikowała na dietetykę (studia stacjonarne, pierwszego stopnia). Udało jej się – informację o tym dostała w systemie IRK (internetowa rekrutacja kandydatów). Pozostało jej więc tylko donieść potrzebne dokumenty, m.in. świadectwo maturalne i świadectwo dojrzałości.
Gdy poszła 18 lipca na uczelnię, dowiedziała się, że jednak nie jest przyjęta. - Pani z komisji rekrutacyjnej wyjaśniła, że źle zrozumieliśmy procedury i córka została skreślona z powodu błędnych danych – opowiada Jerzy, tata maturzystki, który był z córką na uniwersytecie.
Rekrutacja na studia niejasna
Na dietetykę – zgodnie z informacjami na stronie uczelni – obowiązują trzy kryteria naboru. Po pierwsze kandydat musi obowiązkowo mieć maturę pisemną z jęz. obcego na poziomie rozszerzonym lub podstawowym. W drugim kryterium uzupełniało się wyniki maturalne z rozszerzonej – do wyboru – chemii, biologii, fizyki albo matematyki (w wypadku matematyki można było wpisać też podstawę, ale była ona gorzej przeliczana). Za chemię można było uzyskać najwięcej punktów.
Trzecie kryterium brzmiało: „dowolny przedmiot dodatkowy inny niż w pkt. 1. i 2.” Zaznaczono, że chodzi o egzamin pisemny na poziomie rozszerzonym. Zosia wpisała więc wyniki z angielskiego rozszerzonego (kryterium pierwsze), chemii rozszerzonej (kryterium drugie) i biologii rozszerzonej (kryterium trzecie). I o to ostatnie kryterium wszystko się rozbija.
- Dla mnie logiczne było to, że skoro wybrała w drugim punkcie chemię, to nie może wybrać jej w trzecim. Pani z komisji rekrutacyjnej wyjaśniła jednak, że nie można było wpisać biologii, nawet jeśli nie został ten przedmiot wybrany w kryterium drugim – mówi Jerzy. Usłyszał, że jeśli w kryterium pierwszym wymieniony jest jęz. obcy, w drugim chemia, biologia, fizyka i matematyka, to w ogóle nie można było tych przedmiotów wskazać w kryterium trzecim. Trzeba było tam wybrać zupełnie inny przedmiot.
- Okazuje się, że sporo osób nie potrafi czytać ze zrozumieniem. Masa kandydatów zrozumiała te kryteria tak jak my. Przed nami w kolejce stały dwie dziewczyny z taką samą sytuacją. Jedna miała jeszcze więcej punktów niż Zosia i też ją odrzucili. Za nami mężczyzna, który składał dokumenty w imieniu córki, miał to samo – opowiada Jerzy i dodaje: - Gdyby to było napisane z wyliczeniem tych przedmiotów, to byłoby jasne, ale niestety, nie jest tak napisane.
Matura z polskiego na dietetykę
Komisja objaśniając kryteria naboru, powoływała się na uchwałę rekrutacyjną Senatu WUM. Ale ta jedynie wyjaśnia wątpliwości co do jęz. obcego. "Kandydat nie może określić w aplikacji tego samego języka jako języka obcego nowożytnego oraz jako dowolnego przedmiotu dodatkowego w pkt 3. na poziomie rozszerzonym” - czytamy w uchwale. O biologii, chemii, czy fizyce nic nie jest wspomniane. - Poza tym dlaczego system pozwolił na wpisanie biologii w kryterium trzecim? Powinno w ogóle nie być takiej możliwości – dodaje Jerzy. Usłyszał jednak, że do systemu można wpisać wszystko, a komisja jest po to, żeby to weryfikować.
Zosia nie może już zmienić danych w systemie i brać udziału w kolejnej turze rekrutacji. „Z chwilą zamknięcia aplikacji w IRK kandydat nie może jej edytować, a jedynie usunąć aplikację, rezygnując z przyjęcia na studia” – informuje na stronie uczelnia. Zresztą Zosia i tak nie miałaby czego wpisać w kryterium trzecim, bo zdawała trzy rozszerzenia: z biologii, chemii i angielskiego.
Tak jak zresztą większość kandydatów na dietetykę, którzy wybierają głównie przedmioty ścisłe i przyrodnicze. Taka interpretacja tego kryterium każe więc im zdawać jeszcze jedno rozszerzenie z innej dziedziny. - Tylko czy dietetyk rzeczywiście bardziej potrzebuje filozofii, polskiego rozszerzonego, czy jednak biologii? - nie kryje ironii Jerzy. Zastanawia się też, ile osób dostanie się przy takich kryteriach na dietetykę (limit miejsc wynosi 120).
"Rekrutacja głęboko przemyślana"
Zosi pozostaje jedynie możliwość złożenia odwołania lub studia na innej uczelni. Na szczęście dostała się też na SGGW. - Dlatego już chciałem odpuścić, ale WUM to jedna z najlepszych uczelni w Polsce. Nie powinna dopuszczać do takich rzeczy – stwierdza tata maturzystki.
Spytaliśmy WUM m.in. o to, dlaczego dokładnie nie wyjaśniono zasad naboru i czy nie lepiej byłoby brać pod uwagę przedmiotów przyrodniczych i ścisłych skoro mowa o takim kierunku jak dietetyka. Poprosiliśmy także o wyjaśnienie, dlaczego system IRK w ogóle pozwolił na wpisanie ocen z biologii i dlaczego podał na początku, że kandydatka została przyjęta.
- Proces rekrutacji jest głęboko przemyślany i wypróbowany w poprzednich latach. Jest taki sam dla wszystkich uczestników rekrutacji - odpowiada Jarosław Kulczycki, rzecznik WUM. Dodaje też, że rekrutacja łącznie z system rekrutacyjnym opisane są w uchwałach senatu, w związku z czym nie ma możliwości zmiany tych zasad w trakcie rekrutacji. - Przyjmujemy do wiadomości jednak opisane wątpliwości i postaramy się je wyjaśnić - zapewnia rzecznik uczelni.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET