Matura 2023. Od lat ten przedmiot wypada najgorzej. Nauczycielka: "Sama nudzę się na tych lekcjach"
- Jestem załamana, jak mam uczniów, którzy wybrali WOS na maturze. Jak zaczynamy uczyć się do egzaminu, to zaczynamy ryć. Sama mam wrażenie, że nudzę się na tych lekcjach, bo chcąc zdążyć z materiałem, trudno jest wyjść poza ramy - mówi w rozmowie z RadioZET.pl Aleksandra Dulas, nauczycielka wiedzy o społeczeństwie. Dlaczego coraz mniej uczniów wybiera ten przedmiot na maturze i czemu wyniki są tak słabe?
Aleksandra Pucułek: Średnio 42 proc. w nowej formule i 22 proc. w starej formule. Spodziewałaś się takich wyników matury 2023 z wiedzy o społeczeństwie?
Aleksandra Dulas, nauczycielka wiedzy o społeczeństwie: - Niczego nie spodziewałam się po tej maturze. Dzieciaki były w takim kołowrocie, co będzie na egzaminie, jak on będzie wyglądał, że mam wrażenie, że bardziej sprawdzano ich odporność psychiczną niż rzeczywiste umiejętności.
W 2020 roku średni wynik z matury WOS-u to 29 proc. Rok później 28 proc. W ubiegłym roku 30 proc. To najniższe średnie wyniki ze wszystkich przedmiotów maturalnych. W tym roku, jeśli chodzi o nową formułę, znów matura z WOS-u wypadła najgorzej.
- Wcale się nie dziwię, bo ona jest strasznie trudna. Tam jest i geografia, i prawo, i wymagana jest bardzo szczegółowa wiedza. Na przykład trzeba napisać pozew. Zdecydowałabyś się sama napisać pozew, gdybyś miała iść do sądu?
Nie.
- Ja też nie, a obie jesteśmy dosyć nieźle wykształcone prawda? A dzieci mają się nauczyć pisać pisma procesowe i mają to na egzaminie, na oceny. To jest bez sensu. Tak jak to, że uczą się na pamięć instytucji Unii Europejskiej. Znasz na pamięć wszystkie instytucje UE? Ja nie znam, chociaż uczę tego przedmiotu. Wymieniam je na lekcji i zapominam od razu, jak to wyłożę. Po co mam pamiętać, skoro w każdej chwili mogę sprawdzić w telefonie, która instytucja odpowiada za co.
Sporo tematów poświęconych jest też polityce, ale nie chodzi tu o to, żeby ją rozumieć, tylko żeby nauczyć się na pamięć instytucji państwowych. Tak jak wybranych paragrafów z konstytucji. A przecież konstytucja powinna leżeć na ławce w czasie matury jak tablice matematyczne! Jeśli uczeń, uczennica potrafi skorzystać z konstytucji, przeczytać ze zrozumieniem, co tam jest napisane, to powinno być wystarczające. Nie musi pamiętać na wyrywki, co mamy w konstytucji. Dorośli tego nie wiedzą i nie pamiętają.
Trudne wydają się też systemy polityczne poszczególnych państw. Maturzyści na egzaminie po opisie systemu muszą rozpoznać, jakie to państwo. Nauczenie się kilkunastu takich systemów wcale nie jest łatwe, a przede wszystkim nie jest ciekawe. Rozumiem, że to są osoby, która zdają egzamin maturalny z wiedzy o społeczeństwie, ale jest tam bardzo dużo pamięciówki, a niewystarczająco dużo rozumienia czym jest państwo, w jaki sposób w tym państwie funkcjonować, żeby mieć na coś wpływ, czym jest społeczeństwo obywatelskie.
Dlatego tak mało osób decyduje się na ten przedmiot? Jeszcze 10,15 lat temu to był jeden z częściej wybieranych przedmiotów na rozszerzeniu. Tymczasem w 2020 roku podeszło do WOS-u 17 tys. maturzystów, w 2021 roku 15 tys., w 2022 roku 16 tys. Teraz 14 tys.
- W ogóle mnie to nie dziwi. Naprawdę dobrzy uczniowie rezygnują z WOS-u i wybierają historię albo geografię, bo te egzaminy są łatwiejsze, a najczęściej wymiennie brane są pod uwagę przy rekrutacji na studia.
Kiedy ta matura przestała być uważana za prostą i stała się niechętnie wybierana przez maturzystów, pamiętasz ten konkretny moment?
- Odkąd uczę to, niestety, tak jest, a uczę WOS-u cztery lata, czyli stosunkowo krótko.
Dlaczego więc w ogóle maturzyści wybierają maturę z tego przedmiotu?
- Bo jakkolwiek się tym interesują, bo mają szeroką wiedzę o świecie. Czytają, słuchają podcastów.
A potem przychodzi zderzenie.
- Jest to jakiś paradoks. Zresztą sama po sobie widzę, że zaczynam się gorzej bawić na lekcjach i słabiej uczyć, gdy uczniowie decydują się na maturę z WOS-u. Mam poczucie, że daję im mniejszą wiedzę o świecie, bo przygotowuję ich do egzaminu, a nie uczę ich myślenia, tego jak funkcjonować w społeczeństwie, jak być aktywnym, jak brać odpowiedzialność za swoje otoczenie.
To jest dopiero paradoks.
- I to jest najgorsze w tym wszystkim. Jestem załamana, jak mam uczniów, którzy wybrali WOS- na maturze. Chciałabym mieć ludzi na rozszerzeniu, ale takich, którzy nie podchodzą do egzaminu z tego przedmiotu. Wtedy oczywiście realizuję program, dotykam ważnych tematów, ale mogę je rozszerzać w dowolnym kierunku, dając też dzieciakom wolną rękę w tym, co jest dla nich ważniejsze, ciekawsze. Możemy wtedy oglądać reportaże, chodzić po urzędach. Jak zaczynamy się uczyć do egzaminu, to zaczynamy ryć. Sama mam wrażenie, że się nudzę na tych lekcjach, bo chcąc zdążyć z materiałem do matury, trudno jest wyjść poza ramy.
Dlaczego twoim zdaniem poszło to w takim kierunku?
- Nie wiem, ale sam fakt, że wycofuje się WOS, a wprowadza HiT, czyli historię i teraźniejszość, o czymś świadczy. Właściwie nie mamy już WOS-u.
Mamy wciąż rozszerzenie. HiT zastąpił podstawowy WOS.
- Tak, ale ile osób wybiera rozszerzony WOS? Dwie osoby na klasę? A czasem i nie. Zresztą na maturę rozszerzoną z WOS-u trzeba będzie też opanować program HiT-u, więc dzieciaki pewnie zaczną z niej całkiem rezygnować.
Chciałabym, żeby matura z wiedzy o społeczeństwie była obowiązkowa. Tylko nie taka jak obecnie. Marzy mi się, żebyśmy wszyscy rozumieli, że żyjąc w społeczeństwie, jesteśmy za nie odpowiedzialni, żebyśmy wiedzieli, jakie mamy prawa, obowiązki, czego możemy oczekiwać od naszych władz i po co chodzimy na wybory. Żebyśmy potrafili przeczytać badania OBOP-u.
Może tego młodzi ludzie nauczyliby się, gdyby tego przedmiotu właśnie nie było na maturze?
- Być może, ale na przykład gdyby uczniowie musieli przygotować projekt na egzamin, taki jak wniosek do budżetu obywatelskiego, to byłaby jakaś akcja, działanie. Najlepiej jeszcze w cztery, pięć osób, żeby jednocześnie uczyli się działania w grupie.
Chodzi o to, żeby wyjść z XIX wiecznej szkoły, bo mamy dzieciaki z XXI wieku. Przestajemy się z nimi rozumieć, oni nie chcą grać w naszą grę. Nie chcą chodzić do szkoły. Mało tego, że nie chcą, wiele dzieci realnie przestaje do niej chodzić. Nie łykają tego systemu. Chcą być aktywne, chcą się uczyć, ale nie chcą wkuwać regułek, które mają w kieszeni w smartfonach. Wiedzą, jak mają zdobyć wiedzę. Przecież gdybyś chciała się dowiedzieć, gdzie się zgłosić do UE z jakimś problemem, to znalazłabyś to w 10 minut w internecie.
A nie szukała w książce do WOS-u.
- Tak. Już nie mamy takiej młodzieży, która jak jej się powinie noga na egzaminie, to załamuje ręce. Oczywiście nie wszyscy, ale to się zmienia. Młode osoby maturę traktują jak coś, co trzeba zdać, żeby iść na studia, ale mają świadomość tego, że można za rok ją poprawić, a przez rok porobić różne ciekawe rzeczy. Widzę zmianę i jak my dorośli nie spotkamy się z tą zmianą, to za chwilę będziemy mieć wielki problem, żeby kogokolwiek czegokolwiek nauczyć.
Nowa matura coś zmieni w wypadku tego przedmiotu?
- Nic. Ona jest dalej okropna. Jest stekiem tabelek i pytań, czy umiesz na pamięć, czy umiesz wymienić. A ja bym chciała, żeby młodzi ludzie rozumieli, czym jest społeczeństwo. Za mało tam jest rozumienia świata, dyskusji, przedstawienia poglądu. Tego mi brakuje.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET