Obserwuj w Google News

Zaginięcie Iwony Wieczorek. Nowe ustalenia ws. Pawła P. "Jesteśmy bliżej wyjaśnienia"

4 min. czytania
21.12.2022 11:35
Zareaguj Reakcja

Iwona Wieczorek zaginęła w 2010 roku. W ostatnich dniach w związku ze sprawą zatrzymano Pawła P. oraz Joannę S. Jeden z zarzutów postawiony mężczyźnie dotyczy głośnego zaginięcia. Jak ustalił "Fakt", kolega 19-latki miał wejść do jej mieszkania, a tam usuwać pliki z komputera gdańszczanki. Aldona Szostak, wdowa po dziennikarzu śledczym Januszu Szostaku, który napisał dwie książki o poszukiwaniach dziewczyny, nie ma wątpliwości, że to przełom w sprawie.

Iwona Wieczorek i Paweł P.
fot. Policja/"Interwencja Polsat"

Sprawa zaginięcia Iwony Wieczorek od 12 lat pozostaje niewyjaśniona. Teraz pojawiła się szansa na przełom. Paweł P., którego zatrzymano w ostatnich dniach, usłyszał zarzuty "dotyczące utrudniania postępowania karnego poprzez usuwanie śladów i dowodów, zacieranie śladów przestępstwa, a także podawanie nieprawdziwych informacji w sprawie dotyczącej Iwony Wieczorek".

Przypomnijmy, gdańszczanka w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku po grillu na działce poszła ze znajomymi do sopockiego klubu. Tam widziano ją po raz ostatni, m.in. w towarzystwie Pawła P. Kolega zaginionej usłyszał trzy zarzuty, z których jeden dotyczy zaginięcia. "Fakt" dotarł do jego szczegółów. Ustalenia są szokujące.

Redakcja poleca

Mężczyzna miał 16 lipca bezprawnie wejść do domu Iwony Wieczorek, używając kluczy pozostawionych przez zaginioną u koleżanki, a tam zmieniać i usuwać niektóre dane z jej komputera. Jednak to nie wszystko. Miał też "wysyłać wiadomości na komunikatorze Gadu-Gadu, podawać się tam za matkę zaginionej i sugerować, że Iwona Wieczorek jest w domu publicznym za granicą".  — Do żadnego z tych punktów Paweł P. się nie przyznał – powiedział "Faktowi" jego obrońca mec. Krzysztof Woliński. 

Paweł P.? "Coś ukrywał, czegoś się obawiał"

Aldona Szostak, żona dziennikarza śledczego Janusza Szostaka, który prowadził swoje śledztwo w sprawie zaginięcia i napisał o nim dwie książki, nie ma wątpliwości, że nowe ustalenia to przełom w sprawie. Jej zdaniem Paweł P. musiał mieć coś do ukrycia, skoro ingerował w zawartość komputera 19-latki.

– Bo po co miałby wchodzić do jej mieszkania i podszywać się pod jej mamę, musiał mieć ważny powód. To wygląda tak, jakby chciał skierować podejrzenia na kogoś innego, być może na mamę Iwony, podszywając się pod nią i pisząc jako ona, że Iwona jest w domu publicznym za granicą. Skoro prokuratura postawiła taki zarzut, coś było na rzeczy. Czego on mógł się obawiać? Tego nie wiemy. Może chodziło o narkotyki. Też one się tutaj przewijały. To była młodzież, która się bawiła, kto wie, czy czegoś nie zażywali – komentowała w rozmowie z "Faktem". – Ja go nie oskarżam, ale może czymś nielegalnym się zajmował, czymś niebezpiecznym, co groziło zarzutami i więzieniem – dodała.

Kobieta podkreśliła, że Paweł P. na początku przewijał się w śledztwie jako główny podejrzany. Dziadkowie jednak dali mu alibi i został wykluczony. - Zastanawialiśmy się na początku, że może on mógł wyjść z tego mieszkania niepostrzeżenie, może dziadkowie spali, nie widzieli, a on się wymknął. Na pewno nie mógł wyjść przez okno, to mieszkanie przecież było na bardzo wysokim piętrze - zauważyła wdowa po Januszu Szostaku.

Nowy wątek ws. zaginięcia Iwony Wieczorek

Aldona Szostak zaznaczyła, że tego wątku wcześniej nie było w aktach sprawy i ani ona, ani jej mąż nie wiedzieli o nim. – Na podstawie tego zarzutu możemy raczej przypuszczać, że Paweł może mieć coś na sumieniu. Coś ukrywał, czegoś się obawiał. Może Iwona wiedziała o nim coś więcej. Jeszcze raz powtórzę, przecież nikt bez przyczyny nie wchodzi do czyjegoś mieszkania, by coś usunąć z komputera i podszyć się pod mamę Iwony. W jakimś celu to zrobił – powiedziała w rozmowie z "Faktem".

Mój mąż studiował akta tej sprawy i tam nigdzie informacji o tym nie było. To jest pewnego rodzaju przełom. Może są jeszcze inne osoby, które coś wiedziały, coś zrobiły, a tego nie powiedziały. Może Paweł, robiąc coś takiego, chciał też ukryć kogoś innego. Może ktoś go wynajął, by coś pousuwał. - Aldona Szostak w "Fakcie"

Wdowa po dziennikarzu śledczym stwierdziła, że "skoro Paweł wszedł do tego mieszkania, to może przypuszczał, że Iwona już tam nie wróci". - Klucze do tego mieszkania zabrał z torby Iwony, która była na balkonie Adrii, koleżanki Iwony. Powiem pani jeszcze jedną rzecz. Mój mąż, przygotowując do publikacji drugą książkę, mówił, że morderca jest na pierwszej stronie podany. I teraz tak sobie myślę, bo z mężem już nie zdążyłam o tym porozmawiać, że mąż mógł myśleć o kimś innym, niż wszyscy do tej pory uważaliśmy. Mógł w pewnej chwili wydedukować, że to wcale nie był ten człowiek, ale jakiś inny kolega Iwony – oceniła.

– Ta informacja wiele zmienia, to dla mnie spore zaskoczenie. Myślę, że jesteśmy bliżej wyjaśnienia tej sprawy. Dla mnie to przełom, a co dalej się wydarzy, tego pewnie się niedługo dowiemy - podsumowała.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/"Fakt"