Tragedia w nieczynnym kamieniołomie. "Jego życia nie udało się uratować"
Policja bada okoliczności tragicznego zdarzenia, do którego doszło w niedzielę po południu na terenie nieczynnego kamieniołomu w Zimniku. Życia 45-letniego mieszkańca Legnicy - pomimo podjętej akcji ratunkowej - nie udało się uratować.
- Policja bada zdarzenie w Zimniku, które zakończyło się tragicznie
- 45-latek z Legnicy spadł z wysokości i uderzył głową o półkę skalną
- Jest apel policji o ostrożność w miejscach nieprzystosowanych do kąpieli
Zimnik. 45-latek zmarł na terenie nieczynnego kamieniołomu
Funkcjonariusze dolnośląskiej policji wyjaśniają okoliczności tragicznego zdarzenia, do którego doszło w niedzielę po południu. Wówczas dyżurny z Komendy Powiatowej Policji w Jaworze otrzymał zgłoszenie o wypadku, do którego doszło na terenie nieczynnego kamieniołomu zalanego wodą w rejonie miejscowości Zimnik. Na miejsce natychmiast skierowano policyjny patrol. Ze wstępnych ustaleń wynika, że 45-latek kąpał się w w zbiorniku. Gdy wychodził z wody, poślizgnął się na stromym, skalnym brzegu, spadł z wysokości i uderzył głową o półkę skalną. Mieszkaniec Legnicy wpadł do wody i już nie wypłynął na powierzchnię.
"Do działań ratowniczych zadysponowano specjalistyczną grupę ratownictwa wodnego, w tym grupę nurków z Państwowej Straży Pożarnej w Legnicy. Pomimo podjętych czynności reanimacyjnych życia mężczyzny nie udało się uratować" - poinformowała policja w zamieszczonym komunikacie. Śledczy pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Jaworze prowadzą czynności mające na celu ustalenie bliższych okoliczności tragicznego wypadku.
Policjanci apelują o rozsądek nad wodą
W ostatnich dniach na Dolnym Śląsku trwa czarna seria utonięć. 7 sierpnia ratownicy WOPR na numer alarmowy otrzymali zgłoszenie o rzeczach osobistych porzuconych na brzegu rzeki Widawa, przy ul. Fryzjerskiej we Wrocławiu. Pod wodą zauważono ciało mężczyzny. Po 30-minutowej reanimacji ratownicy medyczni stwierdzili zgon 72-latka. 4 sierpnia pracownik elektrowni wodnej poinformował o ciele pływającym w Odrze. Okazało się, że to 16-letni Adam, który na początku sierpnia zaginął we Wrocławiu. Tego samego dnia ratownicy otrzymali zgłoszenie od Dyżurnego Pogotowania Ratunkowego o rzeczach pozostawionych nad stawem przy ulicy Karpnickiej we Wrocławiu. Nurek PSP z JRG-1 wszedł do wody i wyciągnął ciało 40-letniego mężczyzny.
W związku z tymi tragicznymi zdarzeniami policja apeluje przede wszystkim o szczególną ostrożność podczas wypoczynku nad wodą. "Korzystajmy wyłącznie ze strzeżonych kąpielisk i pamiętajmy, aby do wody wchodzić zawsze trzeźwym. Kąpanie się w nieznanych, zamkniętych kąpieliskach może skutkować nieszczęśliwym wypadkiem. Nie znamy dna, ułożenia terenu ani tego, co znajduje się zaraz pod taflą wody" - podkreśliła policja. Dodatkowo na takiego typu akwenach zawsze jest mniej ludzi albo nie ma nikogo, kto mógłby wezwać pomoc. Służbom zawsze trudniej dotrzeć do takiego typu miejsc
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET