Zmiany w szkołach. Sprawdziliśmy, jak idą przygotowania do wprowadzenia nowego przedmiotu
Jeden podręcznik jest już zatwierdzony i dopuszczony do użytku. Kolejne instytucje oferują szkolenia dla nauczycieli. Ci jednak raczej sceptycznie podchodzą do zmian i nie ukrywają, że nowy przedmiot traktują z rezerwą. Sprawdziliśmy, jak wyglądają przygotowania do wprowadzenia edukacji obywatelskiej, która od września wejdzie do szkół i zastąpi historię i teraźniejszość.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co obejmuje podstawa programowa edukacji obywatelskiej.
- Na jakim etapie jest wprowadzanie nowego przedmiotu.
- Dlaczego nauczyciele mają mieszane uczucia wobec nowego przedmiotu.
- Przedmiot zakłada poznanie zasad demokracji, sieci społecznych. W szkole mamy uczniów, którzy są bardzo aktywni w tej przestrzeni. Na tym przedmiocie będą mogli się rozwinąć, podjąć praktyczne działania obywatelskie - mówi o edukacji obywatelskiej, nowym szkolnym przedmiocie, Krzysztof Obrębski, nauczyciel m.in. wiedzy o społeczeństwie, wicedyrektor Zespołu Szkół nr 31 im. Kilińskiego w Warszawie.
Nie ukrywa, że jest zwolennikiem praktyki, a więc i zwolennikiem tego przedmiotu. - To co zakłada edukacja obywatelska, przemawia do mnie. Myślę, że uczniowie polubią ten przedmiot, przynajmniej mam taką nadzieję, bo da im poczucie sprawczości. Nie będzie to sucha wiedza wykładana przez nauczyciela. Będzie można zorganizować debaty, zapraszać przedstawicieli władzy. Uczniowie bardziej się zaktywizują, bo będą mogli realnie wpłynąć na jakieś działania np. w szkolnym samorządzie – planuje.
Nowy przedmiot od września. Jaki etap przygotowań?
Żeby to wszystko się wydarzyło już za niespełna miesiąc, w nowym roku szkolnym, nauczyciele muszą się do tego przygotować. Jak to wygląda w wypadku edukacji obywatelskiej? - Jeśli mówimy o godzinach lekcyjnych, które już nauczyciel ma opracowane, to mniej więcej godzina wystarczy na przejrzenie materiałów, dodanie czegoś, odjęcie. W wypadku nowego przedmiotu potrzeba parę godzin na jedną lekcję, żeby na spokojnie zapoznać się z tematami, zastanowić się nad nimi, przemyśleć – wylicza Piotr, nauczyciel historii i WOSu- w podwarszawskim liceum. - A i tak dopiero dwa, trzy lata pokażą, co wychodzi, a co nie - dodaje.Tyle czasu kadra może nie mieć, ale o tym później.
Nauczyciele zawsze czekają na opublikowanie rozporządzenia wprowadzającego nowy przedmiot. To dotyczące edukacji obywatelskiej zostało podpisane na początku marca. Potem wgryzają w się podstawę programową. To też już za nimi. - Podstawa programowa edukacji obywatelskiej składa się z siedmiu działów, z czego w każdym są tematy, które uczniowie przerabiali wcześniej na wiedzy o społeczeństwie. Nie jest to nic nowego dla nauczyciela. Trzeba wybrać tylko te elementy, które są najważniejsze i muszą być spełnione - zauważa Krzysztof Obrębski.
Szkolenia? Nauczyciele przyznają, że z tego na razie w większości nie korzystali albo nie dostawali informacji o takich wydarzeniach. Na pewno wiosną webinarium i konferencję o nowym przedmiocie organizował m.in. Ośrodek Rozwoju Edukacji. Na początku września instytucja przewidziała też stacjonarne szkolenie na temat metod i technik pracy z uczniem na nowym przedmiocie. Także Centrum Edukacji Obywatelskiej oferowało płatne kursy, a wybrane lokalne ośrodki doskonalenia nauczycieli przygotowały informatory i spotkania. Materiały do edukacji obywatelskiej można też znaleźć na Zintegrowanej Platformie Edukacyjnej.
Podręcznik do edukacji obywatelskiej. Dwa wydawnictwa chętne
Ten punkt można więc uznać za zrealizowany. Co z podręcznikami? Zgodnie z ministerialną stroną do szkolnego użytku dopuszczono na razie jeden. Przygotowany przez wydawnictwo Nowa Era podręcznik „Masz wpływ. Część 1. Podręcznik do edukacji obywatelskiej dla liceum ogólnokształcącego i technikum” autorstwa Sławomira Drelicha, Michała Tragarza, Sylwii Żmijewskiej-Kwiręgi, Mateusza Wojcieszaka i Rafała Flisa zatwierdzono na początku lipca.
Na ostateczne zatwierdzenie czeka propozycja Operonu „Edukacja obywatelska 1. Zakres podstawowy. Podręcznik dla szkoły ponadpodstawowej”. Decyzję poznamy pewnie tuż przed początkiem roku szkolnego albo już we wrześniu. Przypomnijmy, że nauczyciel na lekcji może korzystać też z własnych materiałów, do do niego należy decyzja, czy konieczny będzie podręcznik.
- Nauczyciele są przygotowani metodycznie do prowadzenia zajęć. Historycy, nauczyciele wiedzy o społeczeństwie, historii i teraźniejszości mają też wiedzę przedmiotową. Trzeba po prostu zapoznać się z zakresem tematów, który będzie obowiązywać i na podstawie tego przygotować materiały dla ucznia. To jest ten element, który będzie wpływał na jakość prowadzonych zajęć – stwierdza Obrębski.
Ciągłe zmiany w szkole
I tu jeśli chodzi o jakość, pozostaje największy znak zapytania. Trudno o nią walczyć, gdy entuzjazmu wśród nauczycieli do nowego przedmiotu nie ma. A to za sprawą niedawnych, podobnych doświadczeń z wprowadzania historii i teraźniejszości. Przedmiot wprowadzono zaledwie w 2022 roku. Zastąpił on podstawową wiedzę o społeczeństwie. Ówczesny minister edukacji Przemysław Czarnek również w marcu podpisał rozporządzenie wprowadzające nowy przedmiot. Kolejne podręczniki zatwierdzano w pośpiechu w wakacje lub już we wrześniu, w trakcie roku szkolnego. Po drodze organizowano szkolenia i konferencje dotyczące nowego przedmiotu.
- Mamy teraz powtórkę. Znów działa zasada: rzucić na głęboką wodę, ci co się utopią, to się utopią, a pozostali przetrwają – podsumowuje Piotr, nauczyciel historii i WOS-u. - HiT to był punkt widzenia jednej partii politycznej, edukacja obywatelska to punkt widzenia drugiej partii politycznej. Tam Unia była zła, tu Unia jest dobra - dodaje. Jak opowiada, nauczyciele na historii i teraźniejszości często i tak prowadzili WOS, tylko dodawali elementy historii. Teraz znów każdy raczej będzie uczył jak dotychczas. Stąd Piotr podejrzewa, że o elementy praktyczne, które miały wyróżnić edukację obywatelską będzie raczej trudno.
Zwłaszcza, że wielu przewiduje - nauczeni doświadczeniem ostatnich lat - że w razie przyjścia nowej władzy edukacja obywatelska zniknie tak szybko, jak się pojawiła. Tak jak HiT. Trudno więc przykładać się do czegoś, mając poczucie niepewności. - HiT nazywano szkolnym michałkiem. Tak samo mówi się o edukacji obywatelskiej – stwierdza Piotr.
Edukacja obywatelska. W których klasach?
Krzysztof Obrębski przyznaje, że wprowadzenie edukacji obywatelskiej rzeczywiście traktuje jako zmianę czysto teoretyczną, kosmetyczną – podstawowy wos obowiązujący przed HiT-em był bowiem do niej bardzo podobny. - Nie ma nigdy odpowiedniego momentu na zmiany. Obecnie polska edukacja słynie z tego, że są one robione szybko – stwierdza jednak i przekonuje, że warto zainwestować energię i czas w nowy przedmiot.
- Przez pryzmat nauki, edukacji zmienia się perspektywa uczniów. Oni też zauważają, że te zmiany idą bardzo szybko i kolejne władze wprowadzają swoje przedmioty. Dla mnie jako dla nauczyciela jest ważne to, żeby uczniowie wyrabiali swoje zdanie na ten temat. Oni też będą mogli wywnioskować sami, czy to jednak jest partyjność, czy to idzie w dobrym kierunku – stwierdza nauczyciel.
Edukacja obywatelska będzie realizowana w drugiej i trzeciej klasie liceum (w wymiarze odpowiednio dwóch godzin i jednej godziny tygodniowo), w drugiej i trzeciej klasie szkoły branżowej pierwszego stopnia (po jednej godzinie) oraz w drugiej, trzeciej i czwartej klasie technikum (po jednej godzinie). Nowy przedmiot zaproponowany przez MEN pod kierownictwem Barbary Nowackiej zastąpi wprowadzoną zaledwie dwa lata temu historię i teraźniejszość, flagowy pomysł poprzedniego ministra edukacji Przemysława Czarnka.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET