Znany dziennikarz dostaje groźby, bo ujawnia rosyjskie wpływy. Chciano zablokować jego książkę

2 min. czytania
05.11.2024 15:12
Obserwuj nas na Google

- To były naciski na wydawcę, takie miękkie pogróżki, straszenie sądem, odszkodowaniami. A w moim przypadku to były groźby, które odczytałem, jako te dotyczące mojego zdrowia i życia - przyznaje Grzegorz Rzeczkowski, dziennikarz śledczy i autor książki "Szpiedzy Putina. Jak ludzie Kremla opanowują Polskę".

Grzegorz Rzeczkowski
fot. Radio ZET/ Podejrzani Politycy

Grzegorz Rzeczkowski: czuję się zagrożony

Pod koniec października rzecznik MSWiA Jacek Dobrzyński poinformował, że minister Tomasz Siemoniak polecił ABW "podjęcie kroków w celu zapewnienia bezpieczeństwa" Grzegorzowi Rzeczkowskiemu, dziennikarzowi śledczemu i autorowi głośnej książki "Szpiedzy Putina. Jak ludzie Kremla opanowują Polskę". Chodzi o groźby, jakie w ostatnim czasie zaczęto wysuwać pod adresem dziennikarza.

O sprawie w mediach społecznościowych informował sam Rzeczkowski. "Dziś w warszawskiej prokuraturze przez 2,5 godziny składałem zeznania dotyczące kierowanych wobec mnie gróźb karalnych. Powtórzyłem, że czuję się zagrożony. Czekam na kolejne kroki śledczych, mam nadzieję, że niedługo zostanie wszczęte w tej sprawie śledztwo. Tymczasem dziękuję adw. Ingrid Gruszka Dawid Biernat i Maciejowi Lachowi z Kancelarii Warecka za wsparcie prawne" - poinformował.

Redakcja poleca

"Szpiedzy Putina. Jak ludzie Kremla opanowują Polskę"

Dziennikarz przekonywał, że próbowano wymusić na nim, by zrezygnował z opisywania działań osób mających powiązania z Rosją. Próby te "miały charakter otwarcie sformułowanych gróźb uruchomienia brudnej kampanii pomówień, a nawet zniszczenia mnie" - napisał w oświadczeniu.

Więcej o sprawie Grzegorz Rzeczkowski mówił podcaście Radia ZET "Podejrzani Politycy". - To się zaczęło wcześniej, kiedy kończyłem pisać książkę. Zdecydowałem się zawiadomić prokuraturę i nie ukrywam, że tą drogą w jakiś sposób dać sygnał innym instytucjom państwa, że dzieje się wokół mnie coś złego. Obawiałem się i to się potwierdziło, że kiedy książka ujrzy światło dzienne zostaną podjęte wrogie działania wobec mnie i zostaną zintensyfikowane, bo one trwają już od dłuższego czasu. Tak się stało, czego dowodem są próby wywarcia nacisku, zastraszenia wydawnictwa, by ta książka się nie ukazała - mówił.

Oglądaj

- Mam nadzieję, że to odniesie efekt i ci ludzie, którzy życzą źle mnie i wszystkim dziennikarzom śledczym, którzy docierają do informacji, które nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego, że wszyscy będziemy się czuć bezpiecznie w naszym państwie - podkreślił.

- To były naciski na wydawcę, takie miękkie pogróżki, straszenie sądem, odszkodowaniami. A w moim przypadku to były groźby, które odczytałem, jako te dotyczące mojego zdrowia i życia. I nie zostały one nigdy odwołane. Wręcz przeciwnie, mogę się spodziewać, że ta książka wzmocniła tylko tę chęć uciszenia mnie - dodał Grzegorz Rzeczkowski.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET