Do tragedii doszło w USA w stanie Indiana. 35-letnia Ashley Summers zaczęła odczuwać tam poważne odwodnienie i stwierdziła, że nie potrafi zaspokoić swojego pragnienia. Kobieta wypiła cztery butelki wody w około 20 minut.
Niedługo później Summers zaczęła skarżyć się na zawroty głowy i ból. Po powrocie z pobytu nad jeziorem, 35-latka zemdlała w garażu. Szybko została przewieziona do szpitala, ale nie odzyskała już przytomności.
35-letnia kobieta zmarła po wypiciu wody
Lekarze stwierdzili, że doszło do obrzęku mózgu. Niedługo później 35-latka zmarła. Jako przyczynę jej śmierci podano "zatrucie wodą". Chodzi dokładnie o przewodnienie hipotoniczne.
Gdy organizm przyswaja zbyt dużą ilość wody może dojść do hiponatremii - stanu, gdy we krwi znajduje się za mała ilość sodu. Lekarze ze szpitala w Indianie powiedział, że zatrucie wodą jest rzadką przyczyną śmierci, ale prawdopodobną w czasie lata.
ZOBACZ TAKŻE: Czy można przedawkować wodę?
- To był szok dla nas wszystkich, kiedy po raz pierwszy zaczęli mówić o toksyczności wody. To jest w ogóle coś takiego? - powiedział mediom brat zmarłej Ashley Summers. Jej rodzina przekazała, że kobieta była wpisana do rejestru dawców organów.
Niedawno media informowały o podobnym zdarzeniu w Karolinie Południowej. 10-letni Ray bawił się z kuzynami na trampolinie. Dzień był jednak wyjątkowo upalny, więc chłopcom chciało się pić. Ray był bardzo spragniony i nie mógł się pohamować, wypijając jedną butelkę wody za drugą.
W ciągu zaledwie godziny 10-latek wypił 6 butelek wody. Bardzo szybko poczuł się źle. Początkowo miał problemy z poruszaniem się. Zachowywał się tak, jakby był pod wpływem środków odurzających. W końcu stracił przytomność. Ostatecznie trafił do szpitala w ciężkim stanie. Lekarzom udało się jednak uratować jego życie.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET