Na pochodzie karnawałowym spalono kukłę homoseksualnej pary i ich dziecka
Do skandalicznych scen doszło podczas pochodu karnawałowego w Chorwacji, w mieście Imotski (Dalmacja). Pod koniec wydarzenia spalono kukłę, przedstawiającą homoseksualną parę i adoptowane przez nich dziecko.
Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku
Karnawałowy pochód odbywał się w chorwackim mieście Imotski, w Dalmacji. Coroczną imprezę tradycyjnie kończy się paleniem kukły polityka lub osoby związanej z władzą, jednak tegoroczny incydent wzbudził ogromne oburzenie ze względu na atak, wymierzony w całą mniejszość seksualną.
Palona na koniec imprezy kukła ma symbolizować "nieprzyjaciela", "sprawcę wszelkich nieszczęść minionego roku" – czytamy m.in. na o2.pl. Tym razem uczestnicy parady – wśród których wcześniej maszerowały poprzebierane za owieczki dzieci oraz dorośli i młodzież, przebrani m.in. za Kleopatrę i Elvisa Presleya – spalili podobiznę homoseksualnej pary mężczyzn z adoptowanym dzieckiem.
"Liczę na publiczne przeprosiny organizatorów"
Tradycyjnie pali się u nas podobizny ludzi będących u władzy, polityków. Gdyby spalono moją kukłę, prezydenta lub jakiegokolwiek innego polityka, nie byłoby to żadnym problemem. Ale to uderzanie w całą grupę społeczną, w dodatku mniejszość
Parlamentarzysta zawiadomił w tej sprawie prokuraturę. Nie brakuje głosów mówiących o tym, że organizatorzy pochodu wprost dopuścili się nawoływania do nienawiści i przemocy wobec osób nieheteronormatywnych. Ogromne oburzenie wzbudziło również spalenie kukiełki, symbolizującej adopcyjne dziecko pary.
Dolina Loary zawiesza współpracę z Małopolską. Powodem homofobiczna deklaracjaLiczę na publiczne przeprosiny organizatorów, zwłaszcza że wiele dzieci oglądało to wydarzenie i było świadkami podżegania do przemocy
Bulwersujące zdarzenie skomentował prezydent Chorwacji, Zoran Milanović. Przywódca stanowczo potępił zachowanie uczestników parady.
RadioZET.pl/o2.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET