Małżeństwo z Warszawy odnalezione w Czechach. Policja mówi o szczegółach
Czescy policjanci odnaleźli polskie małżeństwo z Warszawy, które porzucając swoje nastoletnie dzieci opuściło mieszkanie w nocy z 20 na 21 maja. Funkcjonariusze zdradzili szczegóły dotyczące tego, jak wyglądała rozmowa z Adamem i Anetą J.
Sprawa 44-letniej Anety J. i jej męża Adama zszokowała całą Polskę. Małżeństwo, w nocy z 20 na 21 maja wyszło z mieszkania przy ul. Puławskiej na warszawskim Mokotowie, zostawiając swoim synom karteczkę z wiadomością. Ta miała brzmieć: "Chłopcy, jesteście dzielni. Poradzicie sobie w życiu. Jesteśmy z was dumni".
Najbliżsi Adama i Anety zgłosili ich zaginięcie, a policja rozpoczęła zakrojone na szeroką skalę poszukiwania. Do mediów regularnie docierały wiadomości o tym, że para była widziana - najpierw dowiedzieliśmy się, że miała przenocować w schronisku na Hali Gąsienicowej, później małżeństwo zauważono w słowackich Tatrach.
Małżeństwo z Warszawy odnalezione w Pradze. Policjanci zdradzili szczegóły
Ostatecznie, po dokładnie miesiącu poszukiwań, 21 czerwca do Anety i Adama dotarli czescy policjanci. Polskie małżeństwo zostało odnalezione w Pradze. Do tamtejszych policjantów, którzy rozmawiali z parą, dotarli dziennikarze programu "Uwaga!" TVN. Funkcjonariusze opowiedzieli o spotkaniu z warszawiakami.
- Nasi policjanci kryminalni dostali od polskich funkcjonariuszy informację, że poszukiwane małżeństwo jest w Pradze. I znaleźliśmy ich. Współpracowali z policją. Skontrolowaliśmy ich zdrowie, byli w dobrym stanie – powiedział płk. Ondrej Moravcik z Policji Republiki Czeskiej.
"Byli świadomi, że są poszukiwani"
Moravick wyjaśnił, że "dla policji ważne było, w jakim są stanie oraz czy wiedzą, że poszukuje ich polska policja". - Funkcjonariusze zapytali też, czy wiedzą, że mają status osób zaginionych. Okazało się, że byli tego świadomi - powiedział.
Jednocześnie policjanci z Czech nie ujawnili, gdzie dokładnie znaleziono parę z Warszawy, wyjaśniając, że czeskie prawo zabrania udzielania takich informacji. Z nieoficjalnych ustaleń dziennikarzy TVN wynika, że najpewniej doszło do tego w jednym z największych parków w Pradze - Letenskie sady.
Para nie została zatrzymana
Ondrej Moravick stwierdził też, że nie doszło do zatrzymania pary, ponieważ policja nie miała do tego podstaw. - Ich stan psychiczny był w porządku. Czeska policja nie pytała, co chcą dalej robić i gdzie będą przebywać. Zrozumieli, że są poszukiwani i współpracowali z nami, udzielili podstawowych informacji - wyjaśnił.
Policjant dodał jednocześnie, że funkcjonariuszy nie interesowało to, czy małżeństwo kontaktowało się z dziećmi od chwili opuszczenia mieszkania.
RadioZET/"Uwaga!" TVN
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET