`

Matka Anastazji nie wierzy, że to ciało jej córki. "Chciałabym ją zobaczyć"

2 min. czytania
23.06.2023 12:38
Obserwuj nas na Google

- Nie wierzę, że to jest moje dziecko [...] Chciałabym ją zobaczyć, jakikolwiek to by nie był widok - powiedziała w rozmowie z mediami matka Anastazji Rubińskiej, 27-letniej Polki, która została tragicznie zamordowana na wyspie Kos w Grecji. Mama dziewczyny zwraca uwagę na nieścisłości w tej sprawie i liczy, że prokuratura pomoże w transporcie zwłok do Polski.

Anastazja Rubińska
fot. instagram.com

Nie milkną echa tragicznej historii, którą od ponad tygodnia żyje cała Polska. Mowa oczywiście o 27-letniej Anastazji Rubińskiej, która została bestialsko zamordowana na greckiej wyspie Kos.

Zaginięcie Anastazji Rubińskiej

Polka zniknęła wieczorem 12 czerwca, kiedy to miała spotkać się ze znajomymi, nigdy jednak do nich nie dotarła. Ostatnią oznaką życia Anastazji było wysłanie swojej lokalizacji chłopaków, z którym była w związku od ośmiu lat. Mężczyzna nie zastał jej jednak na miejscu. 

Chłopak Anastazji powiadomił policję o zaginięciu 27-latki, a to zapoczątkowało zakrojone na szeroką skalę poszukiwania. Po kilku dniach śledczy przekazali makabryczne wieści o odnalezieniu zwłok Polki. Opis tego, co mundurowi zastali w miejscu odkrycia ciała, mrozi krew w żyłach. 

Redakcja poleca

Matka Anastazji: Nie wierzę, że to jest moje dziecko

Nagie ciało kobiety było zawinięte w prześcieradło i foliowy worek, same zwłoki były w stanie zaawansowanego rozkładu, ukryte pod stertą gałęzi. Funkcjonariusze zdecydowali więc, że nie pokażą ich matce dziecka. Ta ma jednak wątpliwości. W rozmowie z "Faktem" powiedziała, że "nie widziała ciała ani żadnych rzeczy, które należały do córki".

- Moja córka miała pierścionek na palcu. Mówią, że ten pierścionek jest, ale ja go nie widziałam. Nie wiem, co się dzieje. Nie wierzę, że to jest moje dziecko. Nie mogę w to uwierzyć - mówiła matka Anastazji w rozmowie z "Faktem".

Pani Natalia powiedziała, że "trzyma się tylko dlatego, że nie wierzy w to, że odnalezione przed kilkoma dniami ciało to Anastazja". O szczegółach w sprawie śledztwa, które ma dotyczyć morderstwa jej córki, dowiaduje się głównie z mediów. W rozmowie z "Faktem" odniosła się do kwestii telefonu, który miał należeć do jej córki. 

Z ustaleń grupy polskich detektywów wynika, że telefon, który znaleźli śledczy, to iPhone. - To nie jest jej telefon - mówiła "Faktowi" pani Natalia. To, że Anastazja nie posiadała takiego telefonu, potwierdził też chłopak 27-latki. 

"Chciałabym ją zobaczyć, jakikolwiek nie by to nie był widok"

Pani Natalia zwraca uwagę, że w tej sprawie mnożą się nieścisłości. - Dlaczego policjanci kazali czekać do rana ze zgłoszeniem zaginięcia? Dlaczego nie udali się w miejsce, z którego lokalizację wysłała Anastazja? Dlaczego od razu nie przeszukali domu tego mężczyzny od piwnicy aż po dach? - wylicza kobieta. 

Jednocześnie podkreśla, że jeśli ustalenia śledczych są prawdą, to chciałaby zobaczyć ciało swojej córki i sprowadzić je do domu. - Chciałabym, żeby prokuratura pomogła nam ją sprowadzić i absolutnie nie zgadzam się na kremację. Chciałabym ją zobaczyć, jakikolwiek to by nie był widok - mówiła.

Redakcja poleca

RadioZET.pl/"Fakt"

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET