Migranci koczują w rowach i parkach. Słowacja nie radzi sobie z kryzysem

3 min. czytania
30.10.2023 07:19
Obserwuj nas na Google

Władze Słowacji nie radzą sobie z napływem migrantów w pobliże granicy z Polską. Na miejsce udała się reporterka Radia ZET Alicja Waliszewska, która rozmawiała z migrantami, a także przedstawicielami lokalnych władz słowackich.

Kryzys na granicy ze Słowacją
fot. Radio ZET

Problem związany z napływem migrantów do Słowacji narasta. Tylko od początku roku zatrzymano tam niemal dwa tysiące osób. W zdecydowanej większości są to Syryjczycy, którzy koczują w parkach, na dworcach i przydrożnych rowach. Nie brakuje tam kobiet z dziećmi, które marzną na dworze. Niestety, lokalne władze rozkładają ręce. Nadszarpnięte już kryzysem i pandemią budżety wsi i niewielkich gmin nie przewidują wydatków na działalność humanitarną. 

Fot. Radio ZET

Kryzys migracyjny na granicy ze Słowacją. Władze nie radzą sobie z problemem

W ubiegły czwartek w regionie Kysuce na Słowacji odbyła się narada włodarzy przygranicznych gmin, którzy apelują o dotacje na pomoc uchodźcom z Bliskiego Wschodu. Problem dotyczy m.in. okolic granicy polsko-słowackiej, gdzie niemal codziennie pojawiają się grupy liczące od kilku do kilkunastu osób. Wśród nich są mężczyźni, dzieci i kobiety, również w średnim wieku. Na miejscu jest Alicja Waliszewska, reporterka Radia ZET, która przygląda się dramatycznej sytuacji.

- Migranci są zdani głównie na siebie. Pomoc działa tu doraźnie - przekazała reporterka Radia ZET. Alicja Waliszewska rozmawiała z Matejem Šimáškiem, burmistrzem miasta Czadca.

Redakcja poleca

- Najbardziej smuci mnie to, że złe warunki, w których żyją ci ludzie są rekompensowane przez zwykłych Słowaków. Dają im prąd, odzież, żywność. Ale to nie wystarcza. Potrzebne są rozwiązania systemowe - mówił. 

Fot.

Wzmożone kontrole na granicy ze Słowacją. Skontrolowano 250 tys. osób

Poniedziałek to 27. dzień tymczasowych kontroli na granicy ze Słowacją. W związku z nasiloną presją migracyjną Straż Graniczna wzmocniła patrole, a od początku października skontrolowano już ponad 250 tys. osób i 100 tys. pojazdów. Mimo wzmożonych kontroli polsko-słowacką granicę niemal codziennie próbują przekraczać migranci z Bliskiego Wschodu, korzystający ze szlaku bałkańskiego. 

W ostatnim tygodniu ponad 100 migrantów zostało cofniętych z Polski na Słowację. Jak informuje śląska straż graniczna, są wśród nich kobiety i dzieci. Zatrzymani to głównie obywatele Syrii, którzy nie mają dokumentów, często z prawem tymczasowego pobytu na Słowacji. Rozporządzenie o tymczasowych kontrolach obowiązuje do 2 listopada.

Fot. Radio ZET

Polska czy Słowacja nie są krajami docelowymi dla migrantów

Migranci nie traktują jednak Polski czy Słowacji jako krajów docelowych. Wybierają głównie Niemcy. Alicja Waliszewska rozmawiała z Abdullahem, który pod polsko-słowacką granicę dotarł ze swoim kuzynem w grupie kilkunastu osób. Wśród nich była też rodzina z dwójką córek w wieku dwóch i czterech lat. Kierowca zostawił je na dworcu w Skalite. - Zostawiliśmy nasze rodziny w Syrii. Jeśli przyjmą nas w Niemczech, to je tam sprowadzimy - mówili. 

Liczba imigrantów nielegalnie przekraczających granicę w 2023 roku stale rośnie. Do września słowacka policja zatrzymała 27 tys. cudzoziemców. To wzrost o niemal 20 tys. w porównaniu rok do roku.

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET