Największy na świecie krokodyl trzymany w niewoli zmarł w wieku 110 lat
Największy na świecie krokodyl, żyjący od ponad 30 lat w zamknięciu, zmarł. Smutną informację przekazało siedlisko, które opiekowało się dzikim zwierzęciem. Eksperci uważają, że gad mógł mieć nawet 110 lat. To naprawdę imponujący wiek, biorąc pod uwagę statystyczną długość życia tych zwierząt.
Ważył prawie tonę. Największy na świecie krokodyl już nie żyje
O śmierci największego krokodyla żyjącego w zamknięciu poinformowało Siedlisko Marineland Melanesia Crocodile Habitat. Zwierzę nazywane było przez pracowników Cassiusem. Siedlisko podało do informacji, że gad mierzył prawie 5,5 m długości i warzył niemal tonę. Tak monstrualne zwierzęta bardzo rzadko żyją w niewoli.
Cassius należał do wyjątkowego gatunku – był krokodylem różańcowym. Jego przedstawiciele są największymi współcześnie żyjącymi gadadmi, a także największymi drapieżnikami funkcjonującymi na lądzie. Mogą osiągać nawet ponad 6 metrów długości. Krokodyle różańcowe są tzw. hipermięsożercami. Polują na ssaki, ale także ptaki, skorupiaki i inne gady. Historia zna przypadki śmierci ludzi z powodu ataków przedstawicieli tego gatunku. Gdy Cassius był na wolności, znany był zresztą z „wyjadania” bydła. Siał postrach wśród mieszkańców okolicznych wiosek. Został złapany na północy Australii – stamtąd najprawdopodobniej pochodził. Od lat 80-tych XX wieku przebywał w Marineland Melanesia Crocodile Habitat, pod opieką tamtejszych ekspertów. Szybko się zaaklimatyzował.
Cassius odszedł. Załoga nazywała go "najukochańszym kumplem"
Cassius miał najprawdopodobniej 110 lat – udało mu się dożyć wyjątkowo sędziwego wieku. W 2011 roku został oficjalnie uznany za największego krokodyla żyjącego w zamknięciu i wpisany do Księgi rekordów Guinessa. Pracownicy Marineland Melanesia Crocodile Habitat bardzo lubili tego monstrualnego gada. Opiekunowie w poście pożegnalnym, który opublikowali na Facebooku, zaznaczyli, że stan zdrowia Cassiusa w ostatnim czasie sukcesywnie się pogarszał. Załoga była więc przygotowana na to, że zwierzę najprawdopodobniej odejdzie.
Pracownicy siedliska zaznaczyli, że śmierć Cassiusa, była dla nich ciosem. Nazwali gada "najukochańszym kumplem" i "szanowanym członkiem rodziny".
Źródło: Radio ZET/PAP/SkyNews
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET