"Nuklearna apokalipsa". Miedwiediew straszy i wspomina o Polsce
- Nuklearna apokalipsa jest bardziej prawdopodobna niż w latach 60. XX wieku - przekonywał w swoim artykule w "Rossijskajej Gaziecie" Dmitrij Miedwiediew. Były prezydent Rosji znów straszył Zachód użyciem broni jądrowej. Chwalił też Władimira Putina oraz sugerował zawieszenie stosunków dyplomatycznych m.in. z Polską.
Dmitrij Miedwiediew nie korzysta z okazji, żeby milczeć. Były prezydent Rosji, a obecnie wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa śrubuje rekord w liczbie najbardziej kontrowersyjnych i skandalicznych wypowiedź wśród rosyjskich polityków. Niedawno sugerował, że "Polska nie powinna istnieć", a prezydenta Andrzeja Dudę nazwał "polskim śmieciem". Straszył również przecięciem kabli na dnie oceanu, co doprowadziłoby do międzynarodowego paraliżu komunikacyjnego.
Miedwiediew chwali Putina i twierdzi, że sankcje nie działają
Tym razem nowy zestaw gróźb zawarł w swoim artykule, który opublikowała "Rossijskaja Gazieta". Wychwalał tam Władimira Putina za to, w jaki sposób poradził sobie ze "zbrojną rebelią" Jewgienija Prigożyna i kierowanych przez niego wagnerowców.
"Władza w Rosji w przekonujący sposób udowodniła swoją siłę i stabilność, a ludność kraju zademonstrowała gotowość do zjednoczenia się wokół Naczelnego Wodza Władimira Putina w obronie ojczyzny" - napisał Miedwiediew, co w kontekście tego, co przed tygodniem wydarzyło się w Rosji, może brzmieć kuriozalnie.
W swoim tekście Miedwiediew przekonywał, że sankcje, które Zachód nałożył na Rosję, nie działają, a jego kraj nie jest izolowany, ponieważ "radzi sobie doskonale", rozwijając relacje gospodarcze z państwami Azji, Afryki i Ameryki Południowej. "Potrzebne nam towary z Europy zostały zastąpione innymi" - przyznał. Jego zdaniem kłamstwem jest stwierdzenie, że "rosyjska gospodarka się rozpada". Posiłkował się danymi, jakoby w Rosji było bardzo niskie bezrobocie, a inflacja również niższa niż w wielu krajach UE.
B. prezydent Rosji grozi "nuklearną apokalipsą"
W swoim artykule wypowiedział się też na temat NATO. Zapewnił, że Rosja "nigdy nie zamierzała powstrzymywać" Sojuszu, a jedyne, o co prosiła, to żeby "nie zapraszać do dawnych części naszego kraju".
Zwłaszcza tych, z którymi mamy spory terytorialne. Dlatego nasz cel jest prosty - zlikwidować zagrożenie członkostwa Ukrainy w NATO. I osiągniemy to
Podjął również wątek "konfrontacji między kolektywnym Zachodem a resztą świata", słowem nie wspominając jednak o agresji ze strony Kremla. Określił przeciwników Rosji mianem "żałosnych palantów" i przekonywał, że "nuklearna apokalipsa" jest bardziej prawdopodobna niż np. w latach 60. XX wieku, ponieważ nasi przeciwnicy postanowili realnie pokonać największą potęgę nuklearną - Rosję" - oznajmił.
W jego opinii pokój z Zachodem może zostać zawarty tylko, jeśli "reżim nazistowski w Kijowie zostanie unicestwiony", a Zachód przestanie wspierać Ukrainę. Nawiązał także do niedawnej akcesji Finlandii do NATO. "Z Finlandią i im podobnymi, jak z Polską, krajami bałtyckimi i oczywiście Wielką Brytanią, lepiej byłoby tymczasowo całkowicie zawiesić stosunki dyplomatyczne lub przynajmniej chwilowo obniżyć ich poziom" - podsumował.
RadioZET.pl/rg.ru
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET