`

Pisarka pojechała do Rosji po wybuchu wojny. „Przestałam mówić, że jestem Polką”

4 min. czytania
19.01.2024 19:40
Obserwuj nas na Google

- Na 106 osób, z którymi przeprowadziłam wywiady, bardzo różnych, o różnym wykształceniu i szerokości geograficznej, tylko dwie osoby były od samego początku do końca absolutnie przeciw wojnie – mówi w podcaście „Współrzędne Świata” Maja Wolny. Pisarka spędziła kilka tygodni w Rosji po wybuchu wojny, zanim dostała 20-letni zakaz wjazdu.

Władimir Putin
fot. IMAGO/Sergey Guneev/Imago Stock and People/East News (ilustracyjne)

Rosja od lutego 2022 roku, kiedy Kreml rozpoczął pełnoskalową inwazję na Ukrainę, pozostaje coraz bardziej zamknięta dla ludzi z Zachodu. MSZ odradza ze względów bezpieczeństwa obywatelom RP podróżowanie do największego państwa świata. Zamknięcie Rosji sprawia, że do mediów zagranicznych trafiają tylko strzępki informacji.

Pisarka Maja Wolny, która wielokrotnie w przeszłości podróżowała do Rosji, postanowiła „przyłożyć rękę do pulsu” miejscowego społeczeństwa. Na przełomie 2022 i 2023 roku spędziła kilka tygodni w wielkich miastach i syberyjskich wsiach. Wspomnienia z tej podróży można przeczytać w jej książce „Pociąg do imperium”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Marginesy.

Redakcja poleca

Maja Wolny w Rosji. Polska pisarka sprawdziła sytuację w kraju Putina

- Pojechałam do Rosji z nadzieją, że zobaczę inną Rosję, odbiegającą od tego, co pokazują zachodnie media i ludzi, którzy tego wszystkiego, co władza robi, nie chcą i nienawidzą. Oczywiście spotkałam takich ludzi, ale oni byli w znacznej mniejszości – tłumaczy w podcaście „Współrzędne Świata”.

Dodaje, że część Rosjan wybrało się na „wewnętrzną Mongolię”, jak nazywają emigrację wewnętrzną. - Nie wszyscy cierpią z tego powodu, co się dzieje. Nie mają poczucia winy, a liczyłam na coś zupełnie innego – przyznaje.

- Na 106 osób, z którymi przeprowadziłam wywiady, bardzo różnych, o różnym wykształceniu i szerokości geograficznej, tylko dwie osoby były od samego początku do końca absolutnie przeciw wojnie i mieli ten stan świadomości, który my mamy i odpowiedzialności za to, co się dzieje.

Maja Wolny przyznała, że „za czasów Putina Rosja zmieniła się niesamowicie – szybka kolej, szklane wieżowce itp.”, ale zacisnęła się na społeczeństwie pętla niewoli.

- Umiejętność korzystania z niezależnych źródeł informacji, a przyjmowanie tych wiadomości do świadomości, to zupełnie dwie inne sprawy. Nawet ludzie świadomi, jak wspominałam Buczę czy Irpień, mówili mi: „byłaś tam na miejscu?”, „widziałaś to?”, „to prowokacja, to nie wydarzyło się naprawdę” – komentuje pisarka.

Redakcja poleca

Sankcje nie działają? „W sklepach było wszystko”

Polka nie widziała również zduszenia zachodnimi sankcjami. - W sklepach było wszystko. Nawet polskie słodycze namierzyłam. Salami, sery itp. W Krasnojarsku, głęboka Syberia, jest sklep o nazwie wina Europy. To brzmiało jak żart. Sprzedawczyni z uśmiechem mi powiedziała: „mamy dostawy dwa razy w tygodniu”. Szlaków handlowych nie da się tak po prostu zamknąć – mówi.

- W Rosjanach jest strach przed represjami, które nam się w głowie nie mieszczą, jak odebranie praw rodzicielskich. Władza chce docisnąć ludzi tak, żeby wiedzieli, że nie mają wyboru. Jak będą próbowali jakieś sprzeciwu, to ta władza znajdzie sposób na każdego indywidualny, żeby pozbawić człowieka tego, co jest dla niego cenne. Ludzie oduczyli się wolności – podkreśla Maja Wolny.

Gościnia podcastu mówi, że „o Polakach nie usłyszała nic dobrego”. W przeszłości było zupełnie inaczej. - Kiedyś nie czułam tak dużej życzliwości do Polaków, jak w Rosji. Zwłaszcza na prowincji. Na Syberii do niedawna Polak był synonimem „dobrodzieja ludzkości” – dodaje.

- Nie jesteśmy zagrożeniem dla Rosjan. Raczej jest to z ich strony politowanie i pożałowanie. Coś w stylu: „wy głupcy, co wyście zrobili, zamiast iść z nami”. Jest to rodzaj pogardy, niechęci. Podczas wyjazdu przestałam przyznawać się do tego, że jestem Polką – komentuje.

Redakcja poleca

„Rosjanie życzliwie mówili o Ukraińcach”

Pisarka z przerażeniem odkryła, że w Rosji Putina wielu ludzi nie widzi kłopotu w popieraniu wojny i utrzymywaniu więzi z Ukraińcami. - Wielu moich rozmówców, również zdeklarowanych putinowców, mówiło mi pod koniec rozmowy: „ale wiesz, ja mam matkę Ukrainę”. Nie widzieli w tym sprzeczności. Jak próbowałam drążyć, to usłyszałam odpowiedź: „ona pochodziła z małej wioski. No ale jak się przeniosła do Leningradu, to życie jej się poprawiło” – dodaje.

- Rosjanie często mówili życzliwie o Ukraińcach i też nie widzieli w tym sprzeczności. Mówili, że Ukraińcy to bratni naród, ale „pobłądził”. Przemawia przez nich pewien rodzaj wyższości – komentuje.

Maja Wolny przyznaje, że nie widzę żadnych znaczących zmian w Rosji, które mogłyby nam sprzyjać. - W najlepszym razie mogę sobie wyobrazić bardziej technokratyczny rząd, który na sposób turecki złagodzi represje, ale nadal przykręca śrubę. Nie ma tam klimatu na coś innego – przyznaje.

W styczniu 2023 roku Maja Wolny otrzymała 20-letni zakaz wjazdu do Rosji. Zdaniem pisarki głównym powodem takiej decyzji służb były jej artykuły przetłumaczone na rosyjski, w których pokazywała prawdziwą twarz putinowskiej Rosji.

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET