Rada Pokoju Donalda Trumpa. Co to za pomysł? Jakie kraje przystąpiły?
Rada Pokoju to projekt Donalda Trumpa w zakresie bezpieczeństwa międzynarodowego. Punktem wyjścia jest sytuacja w Strefie Gazy. Jakie kraje zdecydowały się wziąć w nim udział?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co to jest Rada Pokoju.
- W jakich okolicznościach narodził się ten pomysł.
- Jakie kraje zostały członkami.
Rada Pokoju: początek, Gaza, Trump, skład zarządu
16 stycznia 2026 r. prezydent Stanów Zjednoczonych poinformował, że tworzy specjalną Radę Pokoju, która ma zarządzać Strefą Gazy. Sam stanął na jej czele.
W skład zarządu Rady Pokoju weszli:
- bułgarski polityk Nikołaj Mładenow jako Wysoki Przedstawiciel w Strefie Gazy,
- sekretarz stanu Stanów Zjednoczonych Marco Rubio,
- amerykański miliarder, przedsiębiorca i darczyńca Partii Republikańskiej Steve Witkoff jako Specjalny Wysłannik Stanów Zjednoczonych na Bliski Wschód,
- zięć Donalda Trumpa i jego doradca ds. umów handlowych i Bliskiego Wschodu Jared Kushner,
- były premier Wielkiej Brytanii Tony Blair,
- amerykański miliarder i dyrektor generalny Apollo Global Management Marc Rowan,
- indyjsko-amerykański ekonomistra i dyrektor Banku Światowego Ajay Banga,
- zastępca doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych i asystent prezydenta ds. polityki Robert Gabriel Jr.
„Financial Times” poinformował, że amerykańscy urzędnicy przedstawili pomysł, żeby Rada Pokoju zajęła się również innymi konfliktami na świecie, m.in. w Ukrainie i Wenezueli.
Quiz: Palcem po mapie USA. W jakich stanach leżą te miasta?
Rada Pokoju: opłata za stałe członkostwo
20 stycznia 2026 r. Donald Trump uznał, że tworzona przez niego Rada Pokoju „może zastąpić Organizację Narodów Zjednoczonych”. Według Bloomberga Trump ma zostać dożywotnim prezesem o niemal nieograniczonych uprawnieniach. Państwa członkowskie mają być wybierane przez Trumpa na trzyletnie kadencje, chyba że zapłacą ponad 1 mld dolarów za stałe członkostwo.
Rada Pokoju: jakie państwa dołączyły? Co z Polską?
Kto znalazł się na liście członków Rady Pokoju?Agencja prasowa Associated Press informuje, że w skład grona wchodzą Albania, Arabia Saudyjska, Argentyna, Armenia, Azerbejdżan, Bahrajn, Białoruś, Bułgaria, Egipt, Indonezja, Izrael, Jordania, Kambodża, Katar, Kazachstan, Kosowo, Kuwejt, Maroko, Mongolia, Pakistan, Paragwaj, Salwador, Turcja, Uzbekistan, Węgry, Wietnam i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Trump określił powołany przez siebie organ mianem „najbardziej prestiżowej rady”.
Kontrowersje budzi przede wszystkim wysłanie zaproszenia do Izraela, którego działania w Strefie Gazy zakwalifikowano jako ludobójstwo w ramach prac komisji ONZ. Krytykuje się także brak politycznej reprezentacji Palestyny w Radzie Pokoju (która zapowiada przecież, że będzie rozwiązywać problemy bezpośrednio związane z tym terenem). Donald Trump wysłał zaproszenie również do Władimira Putina, prezydenta Rosji prowadzącej inwazję na terenie Ukrainy. Putin nie podjął jednak decyzji o przystąpieniu.
Na pierwszym posiedzeniu w Waszyngtonie 19 lutego 2026 r. w roli neutralnych obserwatorów pojawili się delegaci z Austrii, Chorwacji, Cypru, Czech, Finlandii, Grecji, Holandii, Indii, Japonii, Korei Południowej, Meksyku, Niemiec, Norwegii, Omanu, Polski, Rumunii, Słowacji, Szwajcarii, Tajlandii, Wielkiej Brytanii i Włoch. Polskim obserwatorem był Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta (wcześniej poseł wybrany z list Prawa i Sprawiedliwości). Do Waszyngtonu w charakterze obserwatora wysłano też przedstawicielkę Unii Europejskiej - Dubravkę Šuicę, pełniącą na co dzień funkcję komisarz europejskiej ds. regionu śródziemnomorskiego.
Rada Pokoju: pierwsze ustalenia i deklaracje
Donald Trump poinformował, że dziewięciu członków organu zadeklarowało przekazanie 7 mld dolarów na pakiet pomocowy dla Strefy Gazy. Stany Zjednoczone mają przekazać 10 mld dolarów, ale nie wiadomo, gdzie dokładnie fundusze zostaną skierowane. Wysłanie 8 tys. żołnierzy do Strefy Gazy zadeklarowała Indonezja. Gotowość do takich działań przekazały także Kazachstan i Maroko. Prezydent USA mówił też o Iranie, twierdząc, że kraj nie może mieć dostępu do broni jądrowej, ponieważ nie umożliwi to pokoju na Bliskim Wschodzie.
Źródło: Radio ZET/apnews.com/tvn24.pl/PAP/onet.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET