`

Rosja może wykorzystać słowa Sasina. Mer Lwowa mówi wprost: "To liderzy propagandy"

2 min. czytania
02.10.2023 13:35
Obserwuj nas na Google

- Trzeba rozumieć, że Rosja to wykorzystuje, bo jeśli chodzi o propagandę, to oni są liderami - tak mer Lwowa Andrij Sadowy komentuje w rozmowie z Miłoszem Gocłowskim wypowiedź Jacka Sasina. Minister aktywów państwowych na antenie Radia ZET stwierdził, że "Ukraina gra na zmianę władzy w Polsce i odbije się jej to czkawką".

Mer Lwowa Andrij Sadovy
fot. Tomasz Chaciński

W ostatnim czasie nastroje i wypowiedzi polityków obozu rządzącego sugerują, że relacje polsko-ukraińskie, mimo trwającej wciąż wojny w Ukrainie, uległy pogorszeniu. Jednym z przykładów są słowa ministra aktywów państwowych Jacka Sasina, który w programie "Gość Radia ZET" stwierdził, że " Ukraina gra na zmianę władzy w Polsce i odbije się jej to czkawką". 

- Obawiam się, że chodzi o bieżący interes polityczny ze strony ukraińskich władz, które uważają, że kiedy toczy się w Polsce kampania, lepiej stanąć po stronie Niemiec i odegrać rolę tego, kto pokazuje, że nie gra na ten rząd - który jest adwokatem dla Ukrainy, tak wiele zrobił dla Ukraińców - tylko lepiej zagrać na zmianę władzy w Polsce. To się im odbije czkawką - powiedział Sasin, pytany o Międzynarodowe Forum Przemysłu Obronnego w Kijowie z udziałem zachodnich koncernów, ale bez udziału Polski.

Mer Lwowa reaguje na słowa Jacka Sasina

Do słów Jacka Sasina odniósł się mer Lwowa Andrij Sadowy, z którym w Ukrainie rozmawiał reporter Radia ZET Miłosz Gocłowski.  - Na początku chciałbym bardzo podziękować polskiemu prezydentowi, premierowi, wszystkim prezydentom miast za wsparcie. Zawsze będę o tym mówił, bo tego, co otrzymaliśmy od was, nie dostaliśmy od żadnego innego państwa - zaczął Sadowy.  

W kontekście wypowiedzi Sasina ocenił, że tego typu słowa służą Władimirowi Putinowi. - Trzeba rozumieć, że Rosja to wykorzystuje, bo jeśli chodzi o propagandę, to oni są liderami. Wyjmują część z jednej strony, coś innego z drugiej, później tym manipulują i puszczają na cały świat - podkreślił. 

Oglądaj

Sadowy: Na dziś jesteśmy braćmi, mamy wspólnego wroga

Pytany, czy taka narracja skończy się po wyborach w Polsce, podkreślił: - Ja bym bardzo chciał, żeby to się szybko skończyło, bo to się ciężko obserwuje, bo to jest niepotrzebne ani Polakom, ani Ukraińcom. 

- Na dziś jesteśmy braćmi, mamy wspólnego wroga. Polacy rozumieją, że my jesteśmy pierwsi, ale Rosja ma jeszcze inne plany i na Polskę i na Litwę. Musimy walczyć razem, bo jak będziemy razem, odniesiemy sukces - mówił. 

Materiał wideo: Miłosz Gocłowski i Tomasz Chaciński

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET