Co najmniej 14 osób zginęło, ponad 30 zostało rannych. Kierowca autobusu miał zasnąć
Co najmniej 14 osób zginęło, a ponad 30 zostało rannych w wypadku autobusu na zachodzie Tajlandii w nocy z poniedziałku na wtorek. Do tragedii doszło, gdy kierowca stracił kontrolę nad pojazdem i uderzył w drzewo.
Do wypadku doszło w prowincji Prachuap Khiri Khan, gdy autobus jechał z Bangkoku do prowincji Songkhla na dalekim południu kraju. Lokalna policja poinformowała, że autobusem przewożono 49 osób, gdy pojazd wypadł z drogi i uderzył w drzewo w pobliżu Parku Narodowego Hat Wanakorn.
Wypadek w Tajlandii. Nie żyje co najmniej 14 osób
- Zakładamy, że kierowca mógł zasnąć - powiedział Pol. Col. Weerapat Ketesa, komendant policji w Huay Yang, dodając, że funkcjonariusze czekają na wynik badania krwi kierowcy, który przeżył wypadek.
Policja nadal ustala przyczyny wypadku. Weerapat przekazał, że większość ofiar to Tajowie, a kilkoro to Birmańczycy. Według fundacji Sawang Rungrueang Rescue Foundation ok. 35 osób przebywa w lokalnych szpitalach z powodu obrażeń.
Tajlandia ma jeden z najwyższych na świecie wskaźników wypadków drogowych, w wyniku których co roku giną tysiące osób. Przypisuje się to przede wszystkim złym standardom bezpieczeństwa na ruchliwych drogach tego kraju. Według Centrum Danych o Wypadkach Drogowych tylko w 2022 r. na drogach Tajlandii zginęło 15 tys. osób.
Źródło: Radio ZET/Associated Press
- Morawiecki przyznał 10 mln na światową gwiazdę. Ma promować flagową inwestycję PiS
- 14-letnia Wiktoria zaginęła podczas zabawy na śniegu. Szukano jej całą noc, policja prosi o pomoc
- Zamieszanie wokół ustawy wiatrakowej. Hołownia: "Nie będzie szrotu, wywłaszczeń"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET