Tak Kreml rekrutował w Polsce szpiegów. Sensacyjne szczegóły

2 min. czytania
18.08.2023 21:03
Obserwuj nas na Google

"The Washington Post" ujawnił szczegóły działalności rosyjskich siatek szpiegowskich w Polsce. Kreml werbował agentów online, których celem było ustalenie tras transportów wojskowych dla Ukrainy. W grę wchodził również sabotaż i potencjalne ataki.

Konwój wojskowy
fot. NewsLubuski/East News (ilustracyjne), @washingtonpost/Twitter (screenshot)

Rosja rekrutację rozpoczęła na początku tego roku, kiedy w sieci pojawiły się niewinnie wyglądające ogłoszenia o pracy tymczasowej dotyczącej rozwieszania ulotek na terenie Polski. Pomimo skromnego wynagrodzenia, na anons odpowiedzieli niektórzy uchodźcy z Ukrainy, których skusiła wizja zdobycia łatwych pieniędzy. 

"Szybko zdali sobie sprawę, że jest pewien haczyk: praca związana z dystrybucją prorosyjskiej propagandy w imieniu anonimowego pracodawcy. Dla tych, którzy i tak chcieli wykonać te zadania, praca przybrała bardziej złowieszczy obrót" - napisał w piątek "The Washington Post".

Redakcja poleca

Rosyjscy szpiedzy w Polsce. "The Washington Post" opisał szczegóły

Według polskich śledczych w ciągu kilku tygodni rekruci otrzymali zadania zwiadu w polskich portach morskich, umieszczania kamer wzdłuż linii kolejowych i ukrywania urządzeń śledzących w ładunkach wojskowych. "Następnie w marcu tego roku nadeszły zaskakujące nowe rozkazy: misja wykolejenia pociągów przewożących broń na Ukrainę" - napisał amerykański dziennik.

Gazeta, powołując się na polskie władze, poinformowała, że tajemniczym pracodawcą była rosyjska agencja wywiadu wojskowego GRU. Udaremniona operacja stanowiła najpoważniejsze rosyjskie zagrożenie na terytorium NATO od czasu rozpoczęcia przez Kreml pełnoskalowej inwazji na Ukrainę.

Celem akcji było zakłócenie strumienia pomocy wojskowej dla Ukrainy, która w 80 proc. przechodzi przez Polskę. "Nie mogąc lub nie chcąc polegać na własnych agentach, Rosja stworzyła zespół amatorów, wykorzystując rosyjskojęzyczne posty w kanałach na Telegramie, które są odwiedzane przez ukraińskich uchodźców" - relacjonował "WP", powołując się na źródła w polskich i amerykańskich służbach.

Gazeta dodała: "Gdyby rosyjski plan się powiódł, mógłby się opłacić Kremlowi na wielu poziomach: spowolniono by dostawy broni i podsycono niechęć do 1,5 miliona Ukraińców, którzy uciekli do Polski od początku wojny. Nawet w przypadku niepowodzenia, minusy były ograniczone dla Rosji, bo do polskich więzień trafiliby głównie Ukraińcy, a nie agenci GRU".

Według polskich władz większość zwerbowanych Ukraińców pochodziła ze wschodnich regionów, tradycyjnie bardziej powiązanych z Rosją. Jednak wydaje się, że motywowały ich przede wszystkim pieniądze, a nie jakaś ideologia.

Artykuł "WP" powstał na podstawie wywiadów z kilkunastoma funkcjonariuszami służb w Polsce, na Ukrainie i w Stanach Zjednoczonych, a także informacji z dokumentów, relacji podejrzanych w serwisach społecznościowych oraz wywiadów z krewnymi aresztowanych.

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET