Obserwuj w Google News

Wybory prezydenckie w Rumunii. Pokazali wyniki exit poll

2 min. czytania
04.05.2025 20:14

W pierwszej turze powtórzonych wyborów prezydenckich w Rumunii prowadzi George Simion, lider partii AUR, z wynikiem 33,1 proc. Tuż za nim, bo na drugim miejscu jest Crin Antonescu (22,9 proc.). Tak wynika z badań exit poll opublikowanych w niedzielę wieczorem przez stację telewizyjną Digi24.

Wybory w Rumunii
fot. PAP/EPA/ROBERT GHEMENT

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są wyniki exit poll w wyborach prezydenckich w Rumunii? 
  • Ilu kandydatów wzięło udział w powtórzonych wyborach?
  • Dlaczego wybory prezydenckie w Rumunii zostały powtórzone?

Wybory prezydenckie w Rumunii. Prowadzi George Simion

George Simion to szef radykalnie prawicowej partii AUR (Związek na rzecz Jedności Rumunów).To właśnie on prowadzi w pierwszej turze powtórzonych wyborów prezydenckich w Rumunii. Uzyskał wynik 33,1 proc. Tak przynajmniej wynika z badań exit poll opublikowanych w niedzielę wieczorem przez stację telewizyjną Digi24. Badania uwzględniają dane z godz. 20 (godz. 19 czasu polskiego) i nie obejmują diaspory. Na drugim miejscu uplasował się Crin Antonescu (22,9 proc.). Z kolei podium zamyka Nicusor Dan, burmistrz Bukaresztu, uzyskując wynik 20,9 proc. Badanie przeprowadził ośrodek CURS. Wyniki exit poll ośrodka AVANGARDE dają pierwsze miejsce Simionowi z wynikiem 30 proc.

W powtórzonych wyborach prezydenckich wzięło udział 11 kandydatów. O godzinie 15 czasu polskiego (godz. 16 w Bukareszcie) frekwencja wyniosła 31,72 proc. Nieco wyższa była o tej samej porze w listopadowych wyborach, które zostały później unieważnione. Z kolei po południu liczba wyborców, którzy oddali głos, była o ok. 200 tys. wyższa niż w listopadzie. Z informacji medialnych wynika również, że operatorzy przeprowadzający w dniu głosowania badania exit poll skarżą się na niechęć wyborców co do udzielania im odpowiedzi o preferencjach. Przedstawiciel jednego z ośrodków badań w telewizji Antena 3 CNN powiedział: - Mamy 50 procent odmów.

Dlaczego powtarzano wybory w Rumunii?

Przypomnijmy, że Sąd Konstytucyjny unieważnił głosowanie w pierwszej turze z 24 listopada 2024 roku. Głosowanie to zakończyło się zwycięstwem mało znanego kandydata Calina Georgescu - skrajnie nacjonalistycznego i słynącego z prorosyjskich wypowiedzi polityka. Do drugiej tury zakwalifikowała się także Elena Lasconi. To ona wyprzedziła faworyta - premiera Marcela Ciolacu. Zwycięstwo Georgescu wywołało szok i wiele kontrowersji. Jeden z kandydatów złożył skargę, po czym Sąd Konstytucyjny zarządził 28 listopada ponowne przeliczenie głosów oddanych w I turze. Wówczas pojawiły się domysły, że być może zostanie ona powtórzona. 2 grudnia sąd uznał wyniki I tury, nie zmieniając ich.

Dwa dni później prezydent Klaus Iohannis odtajnił dokumenty służb z posiedzenia Naczelnej Rady Obrony Narodowej (CSAT). Wówczas pojawiły się poważne podejrzenia w sprawie możliwych nadużyć w trakcie kampanii Georgescu. Chodziło m.in. o niejasności w jej finansowaniu i możliwe wsparcie od Rosji. Ostatecznie 6 grudnia Sąd Konstytucyjny unieważnił wybory, wydając bezprecedensowe orzeczenie. Wywołało to lawinę kontrowersji zarówno w kraju, jak i za granicą. SK postanowił, że proces wyborczy zostanie przeprowadzony od nowa w całości. Kandydatury Georgescu nie zarejestrowano - Centralne Biuro Wyborcze oznajmiło, że decyzja ta wynika z orzeczenia SK z 6 grudnia. 

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET