Uciążliwy problem we wrocławskim zoo. "Próbowaliśmy grzecznych apeli"
"Gang" z wrocławskiego zoo podbija internet. Film - mimo że nagrany w żartobliwym tonie - porusza bardzo poważny problem, z którym od lat próbują walczyć pracownicy ogrodu. - Do tej pory próbowaliśmy merytorycznych i grzecznych apeli, a teraz dodaliśmy humor i lekki "groźny" przekaz - powiedziała rzecznika wrocławskiego zoo Weronika Łysek.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego dokarmienie zwierząt w zoo jest dla nich niebezpieczne.
- Jakie zwierzęta najczęściej karmią odwiedzający.
- W jaki sposób ZOO Wrocław stara się walczyć z tym problemem.
Film ZOO Wrocław skradł serca internautów. Porusza istotny problem
W czerwcu na profilu ZOO Wrocław na Facebooku udostępniono nagranie, na którym pracownica ogrodu jest pytana: "Co byś zrobiła, gdybyś zobaczyła, że ktoś dokarmia zwierzęta w zoo?". W odpowiedzi słyszymy: "Z reguły podchodzimy grzecznie, tłumaczymy, że nie wolno i ten nasz turysta grzecznie odchodzi". Po chwili kamera zostaje skierowana na dwóch związanych turystów na pace samochodu z rejestracją "zoo gang". Jest tam również mężczyzna z piłą motorową. Mimo że scenka ma żartobliwy charakter, porusza istotny problem dokarmiania zwierząt w tego typu ogrodach.
- Raz do naszych wielbłądów trafiły naleśniki. Państwo, którzy je wrzucili, zostali od razu wyproszeni z zoo. Zdarzały się niejednokrotnie gotowe kanapki, kabanosy, chipsy, paluszki, żelki, parówki czy frytki - wszystko, co zwiedzający mają pod ręką - powiedziała w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" rzecznika wrocławskiego zoo Weronika Łysek. - Pamiętam, jak jeden pan podawał niedźwiedziom hamburgera i gdy zwrócono mu uwagę, powiedział: "No ale przecież niedźwiedzie są wszystkożerne" - dodała. Tymczasem podopieczni ogrodu mogą mieć przepisaną określoną dietę, dlatego nie wolno dawać im samemu absolutnie nic. Tym bardziej, że w przekąskach jest sól, cukier, sztuczne dodatki. Karmienie tym zwierząt może prowadzić do problemów z układem pokarmowym, krążeniowo-oddechowym czy metabolicznym.
Nawet kawałek marchewki może być śmiertelnie niebezpieczny
Zdarza się, że osoby odwiedzające zoo mają przygotowane przekąski - pokrojone kawałki marchewki, sałaty, jabłek czy jarmużu. Dziwią się zatem, że nie można karmić tym zwierząt. Tymczasem każde z nich może być na ścisłej diecie - lub przygotowywać się do ważnego zabiegu. Wówczas nawet kawałek marchewki może być dla zwierzęcia potencjalnie śmiertelny. We wrocławskim ogrodzie najczęściej karmi się małpy. - Ludzie lubią dokarmiać małpy, przez to, jak one się zachowują. Taka małpa weźmie coś do ręki, odpakuje, bo potrafi rozwinąć batonika z papierka. I to jest zachęcające dla ludzi, bo wygląda atrakcyjnie. Traktują ją po ludzku, widząc znajome zachowania, bo one są rzeczywiście dość podobne do naszych - przekazała Weronika Łysek. Tymczasem takie zachowanie może być niebezpieczne również dla dokarmiających, którzy notorycznie wpychają palce przez kratki, zapominając, że narażają się na ugryzienie.
Pracownicy zoo zauważyli jednak, że od czasu, kiedy w sieci pojawiły się filmiki z "Gangiem zoo", sytuacja nieco się poprawiła. - Cieszymy się, że gang dotarł do szerszej publiczności w nowy sposób. Do tej pory próbowaliśmy merytorycznych i grzecznych apeli, a teraz dodaliśmy humor i lekki "groźny" przekaz - oczywiście w konwencji, która działa. Nie chcemy przesadzić z ilością materiałów, więc chcemy, aby nasz gang w następnym filmiku poruszył jakiś inny problem - oznajmiła rzeczniczka.
Źródło: Radio ZET/Gazeta Wyborcza
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET