Rząd przyspiesza limity. Placówki dostały nowy termin. "Wymagający, ale rozsądny"
Nie rok, lecz maksymalnie sześć miesięcy będą miały placówki na dostosowanie umów z lekarzami do nowych limitów wynagrodzeń i czasu pracy. Rząd skrócił okres przejściowy o połowę. - Ludzie oczekują szybkich zmian - powiedział Donald Tusk przed posiedzeniem Rady Ministrów.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie będą limity wynagrodzeń w ochronie zdrowia.
- Kiedy wejdą w życie limity wynagrodzeń i czasu pracy medyków.
- O ile rząd chce przyspieszyć wdrożenie zmian w ochroni zdrowia.
Nie 12, a 6 miesięcy. Rząd przyspiesza wprowadzenie limitów wynagrodzeń
Rząd przyjął we wtorek pięć projektów zmian w ochronie zdrowia, w tym długo wyczekiwane przepisy wprowadzające limity wynagrodzeń i czasu pracy osób wykonujących zawody medyczne. Pierwotnie zakładano, że szpitale i inne placówki będą miały 12 miesięcy od wejścia ustawy w życie na dostosowanie dotychczasowych umów, układów zbiorowych pracy oraz regulaminów wynagradzania. Tuż przed rozpoczęciem obrad premier poinformował jednak o skróceniu tego terminu o połowę.
- Postanowiliśmy z panią minister, aby w tym projekcie skrócić czas przygotowania wszystkich jednostek do tego nowego systemu. I to nie będzie 12 miesięcy, tylko maksimum sześć miesięcy - poinformował Donald Tusk.
Półroczny okres przejściowy ma dotyczyć umów zawartych przed wejściem ustawy w życie. Nowe umowy od początku będą musiały spełniać wymagania dotyczące limitów wynagrodzeń, czasu pracy i sposobu rozliczania świadczeń.
Premier przyznał, że zmiana obowiązujących kontraktów będzie poważnym wysiłkiem dla placówek. Jak jednak ocenił, sześć miesięcy to „bardzo wymagający, ale bardzo rozsądny i odpowiedzialny termin”. Rząd chce w ten sposób przyspieszyć reformę, ale jednocześnie uniknąć - jak mówił Tusk - „perturbacji czy bałaganu w szpitalach”.
Premier Tusk: zmiany mają uniemożliwić „wyzyskiwanie NFZ”
Szef rządu przekonywał, że po ujawnieniu przypadków wyjątkowo wysokich zarobków lekarzy Polacy oczekują szybkiej reakcji państwa. Zastrzegł jednocześnie, że medycy powinni być dobrze wynagradzani, jednak publiczne środki przeznaczone na leczenie nie mogą służyć tworzeniu nieuzasadnionych „kominów płacowych”.
- Najważniejsze zmiany, jakie proponujemy, uniemożliwią już w najbliższej przyszłości wyzyskiwanie systemu Narodowego Funduszu Zdrowia na nieuzasadnione - jeśli chodzi o wysokość i nakład pracy - zarobki - powiedział Donald Tusk.
Jako przykłady premier podał ortopedę z Grójca, który miał w ciągu roku zarobić 3,2 mln zł, oraz chirurga z Braniewa, który miał wykazywać w dokumentacji, że pracował w placówce nawet 72 godziny w ciągu doby. Jego roczne zarobki miały sięgać 1,8 mln złotych.
Nowe przepisy mają ograniczyć łączny czas pracy do dwóch etatów, wprowadzić maksymalną stawkę godzinową i limit średniego miesięcznego wynagrodzenia. Projekt zakazuje również uzależniania pensji od wartości świadczeń rozliczonych z NFZ.
Ograniczenia obejmą wyłącznie wynagrodzenia wypłacane w publicznym systemie. Nie będą dotyczyły dochodów lekarzy z prywatnych wizyt i praktyk. Przy pracy na dwóch etatach medyk będzie mógł otrzymać około 900 tys. zł brutto rocznie. Zdaniem premiera nadal będzie to wynagrodzenie „nie tylko godne, ale jedno z najwyższych w Europie”.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET