Kierowca seicento zabiera głos po wypadku z rządową limuzyną

17.03.2017 08:01

Sebastian K., kierowca seicento, z którym w Oświęcimiu zderzyła się rządowa limuzyna, pierwszy raz po wypadku zabrał głos w sprawie. W mailu przesłanym do redakcji TVN24 odpowiedział też na skierowany do niego list premier Szydło.

Wypadek Szydło

fot. PAP

21-latek podejrzewany o spowodowanie kolizji z udziałem premier Beaty Szydło skontaktował się drogą mailową z reporterem programu ''Czarno na białym'' w TVN24. Na samym wstępie zaznaczył, że mijający czas pozwolił mu powrócić do równowagi życiowej. Podziękował również tym, którzy w różny sposób wspierali go po feralnych wydarzeniach z Oświęcimia.

''...chciałbym tą drogą podziękować wszystkim tym, najczęściej anonimowym osobom, które na różnorakie sposoby udzielały mi wszelkiej pomocy i wsparcia w tym niewątpliwie trudnym czasie. Szczególnie dziękuję tym wszystkim osobom, anonimowym darczyńcom, którzy zechcieli z dobrego serca uczestniczyć w zbiórce zainicjowanej przez Rafała''.

Wypełnij PIT-a za darmo i pomóż Fundacji Radia ZET

Chłopak odniósł się także do listu szefowej rządu, w którym ta wyraziła nadzieję o potraktowaniu wypadku jak każdego innego zdarzenia drogowego. Beata Szydło ubolewała, że sprawa została wykorzystana do rozgrywek politycznych.

''Z nadzieją oczekuję, że wszelkie okoliczności wypadku zostaną wyjaśnione zgodnie z zasadami i w sposób 'jak każde inne zdarzenie', o czym byłem przecież listownie zapewniany przez Panią Premier. Mam nadzieję również, że wszystkie osoby, które w tym wypadku brały udział, powrócą do pełni zdrowia i sił umożliwiających im dalszą pracę lub służbę" - dodał na zakończenie.

Wypadek w Oświęcimiu

10 lutego pancerna limuzyna BOR z premier Szydło na pokładzie, zderzyła się w Oświęcimiu z seicento kierowanym przez 21-letniego Sebastiana K. Młody kierowca skręcając w lewo uderzył w rządowe Audi, które następnie zderzyło się z drzewem. Prokuratura postawiła mu zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku. Chłopak nie przyznał się do winy.

RadioZET.pl/TVN24/DG