Minister zdrowia: nawet zgwałconej kobiecie nie przepisałbym pigułki "dzień po"

23.02.2017 09:36

- Nie przepisałbym swojej pacjentce pigułki „dzień po” - powiedział minister Konstanty Radziwiłł w rozmowie z Konradem Piaseckim. Minister zdrowia był Gościem Radia ZET w czwartkowy poranek.

Minister zdrowia: nawet zgwałconej kobiecie nie przepisałbym pigułki "dzień po"

fot. Radio ZET

Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł odpowiadał na pytania dotyczące ustawy o sieci szpitali i skróceniu kolejek do lekarza. Sporą część rozmowy poświęcono jednak kwestii antykoncepcji awaryjnej, konkretnie tabletce „dzień po”, która decyzją resortu ma być ponownie dostępna wyłącznie na receptę.

Konstanty Radziwiłł doprecyzował, że w takiej sytuacji powołałby się na klauzulę sumienia. Okoliczności nie mają dla niego znaczenia. - Nie przepisałbym jej nawet w przypadku gwałtu - mówił publicyście.

Zagłosuj

Czy pigułka "dzień po" powinna być na receptę?

Minister stwierdził, że zasada recept na antykoncepcję awaryjną już obowiązuje i nie dotyczy ona jedynie jednego preparatu, którego nazwa jest powszechnie znana. Konkurencyjne preparaty, które działają dokładnie tak samo, są na receptę. Nie udało się jednak ustalić liczby podobnych leków na rynku. - O ile pamiętam, istnieje jeden, ale nie jest to pewna wiadomość - zaznaczył. Później doprecyzował, że chodzi ogólnie o preparaty hormonalne do stosowania wewnętrznego.

Minister skwitował, że cała walka o tabletkę „dzień po” miejscami wygląda jak walka lobby konkretnej firmy farmaceutycznej.

Radziwiłł jest zdania, że nie można tego preparatu udostępnić na takich samych zasadach, na jakich dystrybuuje się np. leki przeciwbólowe. Według ministra trzeba zwrócić uwagę na zawartość silnych substancji, które mogą wywołać cały szereg zaburzeń. W różnych stanach zdrowia pigułki te mają być przeciwwskazane. Istnieje też 10 stron różnego rodzaju ostrzeżeń w dokumencie rejestracyjnym leku.

"O przeciwwskazaniach powinien poinformować lekarz"

Minister nie uważa też, że antykoncepcja awaryjna odpowiada sytuacjom nagłym.

- Nie mam wątpliwości, że nie mamy do czynienia z sytuacją nagłą. Definiuje ją ustawa o ratownictwie medycznym. Są leki znacznie bardziej naglące, które są dostępne na receptę. Nikt w tym nie widzi problemu - mówił. - Mam dbać o bezpieczeństwo tych, którzy przyjmują rożnego rodzaju preparaty, w tym środki antykoncepcyjne - dodał.

Przy okazji projektu tak zwanej tabletki dzień po - przyjętego przez rząd - pojawiły się wątpliwości, że antykoncepcję (na przykład globulki) będzie można kupić tylko za zgodą lekarza. Alarmowali o tym aptekarze.

Konrad Piasecki przywołał zapis ustawowy, który może brzmieć dwuznacznie. Niektórzy zastanawiają się, czy wszystkie środki antykoncepcyjne w aptekach będą na receptę. Minister zdementował te pogłoski. - Chodzi o antykoncepcję hormonalną - zaznaczył.

Dodał też, że prezerwatywy nie będą na receptę.

Minister uważa, że pacjentka o właściwościach i przeciwwskazaniach dotyczących każdego rodzaju antykoncepcji - także tej awaryjnej - powinna dowiedzieć się od lekarza. - Potencjalnie preparaty antykoncepcyjne o działaniu potencjalnie wczesnoporonnym - dodał minister.  

- Nikt się nie spodziewa, że ze względu na okoliczności i wygodę poluzujemy regulacje dotyczące antybiotyków czy leków nasercowych. Nawet w najbardziej liberalnych krajach ta zasada również obowiązuje. Informacja lekarza jest niezbędna, by pacjent mógł czuć się bezpiecznie - powiedział.

Wypełnij PIT-a za darmo i pomóż Fundacji Radia ZET

W przypadku pigułki „dzień po” chodzi na przykład o częstotliwość jej zażywania. - Dziewczynka, która ma dość pieniędzy, żeby kupić kilka tabletek, powinna uzyskać informacje o zażywaniu preparatu od lekarza - mówił minister.

Radziwiłł wyraził przekonanie, że wielu lekarzy jest skłonnych przepisać receptę na pigułkę „dzień po” swoim pacjentkom. W sprawę włączył się Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, który mówi, że w tej kwestii "stoi po stronie kobiet".

RadioZET.pl/KM