`

Polska zyska na deglobalizacji? „Trzeba odróżnić retorykę od faktów”

5 min. czytania
30.06.2023 16:44
Obserwuj nas na Google

Deglobalizacja, decoupling, friendshoring - pandemia, inwazja Rosji na Ukrainę oraz coraz wyraźniejsza nowa Zimna Wojna między Zachodem a Chinami może sprawić, że Polska stanie się nowym centrum produkcyjnym i usługowym dla UE i USA - wieszczą niektórzy ekonomiści. Czy rzeczywiście przed nami szansa na kolejny ogromny skok gospodarczy? O tym w podcaście „Biznes. Między wierszami” opowiedział prof. Leszek Balcerowicz.

Leszek Balcerowicz i Michał Tomaszkiewicz
fot. RadioZET.pl

Polska może pochwalić się cudem gospodarczym – gdy tylko w naszym kraju pojawiła się wolność gospodarcza, zaczęliśmy szybko odrabiać straty do cieszącego się znacznie dłużej kapitalizmem Zachodu. Czy ostatnie wydarzenia na świecie i wieszczony odwrót od interesów z Chinami to szansa podobnego kalibru, którą za wszelką cenę należy wykorzystać? Prof. Balcerowicz entuzjastów modnych geopolitycznych haseł rozczarował: z twardych danych wynika, że żadnej deglobalizacji nie ma.

Czy Polska zyska na zmianach w światowej gospodarce?

- Trzeba odróżnić retorykę od faktów. Jeżeli się popatrzy na tę retorykę, to znajduje się tam rozmaite katastroficzne stwierdzenia czy przepowiednie, gdy patrzy się na poważne analizy, których próbkę mam przed sobą, to one tego nie potwierdzają. W wolnych mediach jest pewne zjawisko, że próbuje się przyciągnąć uwagę przy pomocy katastroficznych wizji. Fakty, z którymi można się zapoznać, mówią, że osiągnięto w świecie, zwłaszcza zachodnim, ale także w stosunkach między Chinami a Zachodem, bardzo wysoki poziom integracji ekonomicznej, objawiający się przez inwestycje zagraniczne i przez handel i są tak wysokie, że trudno o dalszy postęp. Ale nie widać, na szczęście, objawów jakiego gwałtownego cofania się – stwierdził prof. Balcerowicz zapytany o perspektywy przejęcia przez Polskę inwestycji z Chin.

Oglądaj

- Wiemy i z teorii ekonomii, i z masowego doświadczenia, że protekcjonizm jest zły. Czyli że izolacja kraju, nawet tak dużego jak Stany Zjednoczone, nie mówiąc o Polsce, która jest przecież krajem małym, i są bardzo złe doświadczenia, na przykład lata 30-te, z których Zachód wyciągnął wnioski po II wojnie światowej. Pandemia nie stworzyła żadnego poważnego powodu, żeby zrewidować te wcześniejsze wnioski. Mówiąc najprościej: wolność gospodarcza w skali kraju oraz wolność stosunków gospodarczych, czyli handlu, inwestycji pomiędzy krajami jest dużo lepsza dla każdego z nich, czy ogromnej większości z nich niż przeciwieństwo, czyli jakaś izolacja. Dlatego mimo tej katastroficznej retoryki w poważnych publikacjach nie znajduję potwierdzenia, że mamy do czynienia z wyraźniejszym cofaniem się – powiedział gość podcastu zapytany o to, czy Zachód nie będzie starał się odciąć potencjalnych przyszłych przeciwników od swoich własnych pieniędzy.

- Należy rozróżnić Rosję od Chin, jeżeli chodzi o stosunki z Zachodem. Rosja, która dokonuje niesłychanej inwazji na wolny kraj, na Ukrainę, jest słusznie potępiana i izolowana przez wolny świat, a nawet nie całkiem wolny, bo większość krajów afrykańskich nie są klientami Rosji. Chiny nie dokonały inwazji, oczywiście wielkim znakiem zapytania jest, jak się dalej potoczą stosunki miedzy Chinami a Tajwanem, to zostawię na boku. Tu mamy do czynienia z elementami „chłodnej wojny”, a z jednej strony aspiracje Chin, które są przecież dyktaturą, a z drugiej wartości Zachodu, pozycja Stanów Zjednoczonych, sprawiają że nie ma wiele ciepła w stosunkach politycznych, ale jednocześnie w gospodarce obie strony osiągnęły wielkie korzyści. Byłoby ryzykowne politycznie, dla każdej ze stron, wycofanie się z nich – zgasił nadzieje miłośników geopolityki na deglobalizację prof. Balcerowicz.

Redakcja poleca

- Trzeba znać proporcje. Chiny mają 40 razy więcej ludności, w związku z tym oczywiście powinniśmy być atrakcyjni dla poważnych zagranicznych inwestorów, i tu żadna propaganda nie wystarczy. Trzeba mieć porządne państwo, przyjazne państwo, praworządne państwo, niezmieniające kapryśnie praw i tak dalej. Tu jest bardzo ważne, że szczęśliwie jesteśmy częścią Unii Europejskiej. To bardzo ważne również z punktu widzenia ram prawnych tworzonych dla krajów członkowskich, co oczywiście nie oznacza, że nie powinno nam zależeć na inwestycjach amerykańskich i innych – dodał Leszek Balcerowicz. Czy to oznacza, że wartości wartościami, ale pieniądze nie śmierdzą?

- Czy panu chodzi o to, że stosunki gospodarcze pomiędzy prywatnymi inwestorami, różnymi krajami, nie ą oparte na kryteriach politycznych? Jeżeli tak, to nie powinno zdumiewać, bo przecież na tym polega odrębność sektora prywatnego, że niekoniecznie kieruje się rachunkiem politycznym własnego państwa. Choć w pewnych przypadkach mamy do czynienia z solidarnością prywatnych inwestorów i władz państwowych, to dotyczy Rosji i ostracyzmu w stosunku do tego kraju. Poważni prywatni inwestorzy kierują się rachunkiem korzyści, ten rachunek może wskazywać czasem na kraje, w których system polityczny nie jest czasem „sympatyczny”, ale które mają duże atuty, na przykład Chiny – wyjaśnił były minister finansów.

Redakcja poleca

A jak w takim razie wygląda analiza SWOT dla Polski? Jakie są silne i słabe strony naszego kraju, jakie stoją przed nami szanse i zagrożenia?

- Naszym atutem jest to, że jesteśmy relatywnie dużym krajem w porównaniu z innymi krajami Europy Środkowo-Wschodniej, w związku z czym mamy kraj, który jest jednolity. Niezwykle ważne jest to, że jesteśmy członkiem Unii Europejskiej, trudno to przecenić, jesteśmy członkiem NATO, jesteśmy członkiem najważniejszych struktur Zachodu. Słabością od paru lat obecnych rządów jest to, że ustrój, po wielkim sukcesie Polski i wyjścia z dyktatury socjalistycznej, wprowadzeniu demokracji, praworządności i rozwoju gospodarki, od 2016 roku, po raz pierwszy od 1989 roku, mamy do czynienia z ustrojowym cofaniem się. Najwyraźniej to występuje w sprawie państwa prawa, praworządności. Partyjna prokuratura, tak zwani neo-sędziowie, to jest atak na sam rdzeń Zachodu, na sam rdzeń demokracji. Co do mediów, to mało kto by się zgodził, że media opanowane przez państwo, w tym przypadku przez PiS, są wzorcem równego dystansu i źródłem prawdy. Nawiasem mówiąc wniosek jest taki, że polityków lepiej nie wystawiać na pokusę i lepiej, gdy media są prywatne. Bardzo wzrosła skala bezczelnej, kłamliwej propagandy – odpowiedział Balcerowicz.

- Prognozy gospodarcze, które znam, mówią, że przy utrzymaniu tego zdeformowanego modelu polityczno-gospodarczego i biorąc pod wagę to, że demografia nie jest korzystna, liczba osób pracujących będzie spadać, Polska przestanie lub może przestać doganiać Zachód, grzęznąc na poziomie 60-kilku procent dochodu na głowę Niemiec. Po okresie, w którym nadrabialiśmy z pułapu około 30 procent w 1989 roku, to jest bardzo poważna prognoza gospodarcza. Na czym polega ten model? Nie licząc Białorusi, mamy ciągle w Europie najwięcej własności państwowej, która podlega przecież wpływom polityków bardziej, niż własność prywatna. W ciągu ostatnich 8 lat nastąpił wzrost wydatków budżetowych i prawie w 100 procentach ten przyrost przypadł na wydatki emerytalne i rentowe, w dużej mierze dlatego, że obniżono wiek emerytalny. W konsekwencji mamy wzrost podatków o 3 procent PKB, a mimo to mamy jednocześnie deficyt. Koszt obsługi długu staje się coraz większą pozycją w budżecie, no i w konsekwencji powstaje pytanie, co z tym zrobić? Mam nadzieję, że ci, którzy doprowadzili do tej sytuacji pełzającego zamachu na praworządność i prawie kryzys gospodarczego, bo na pewno fiskalnego, nie będą kontynuować tego „zbożnego” dzieła – przedstawił możliwą przyszłość Polski gość podcastu „Biznes. Między wierszami”.

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET