Adam Sztaba: Rap prezydenta to abstrakcyjna jazda. Podobał mi się umiarkowanie

13.05.2020 06:44

- Występ prezydenta w #hot16challenge2 podobał mi się umiarkowanie. Zabrakło rytmu w rapie pana prezydenta. To nie jest mówienie, tylko musi to iść z podkładem a tutaj była to dosyć frywolna sytuacja – ocenia gość Radia ZET, kompozytor i dyrygent Adam Sztaba.

- Cały czas zastanawiamy się w towarzystwie muzycznym o co chodziło. Ale rozumiem, że jest cała masa utworów literackich, w których nie wiadomo co autor miał na myśli, więc zakładam, że to abstrakcyjna jazda – dodaje muzyk. Jego zdaniem cel akcji jest szczytny – pieniądze dla polskich szpitali – ale #hot16challenge2 „zaczyna obierać momentami karykaturalny poziom”.

Sztaba: Amatorszczyzna i spontaniczność wysuwają się na pierwszy plan w dzisiejszej muzyce. Denerwuje mnie to

- Sztos to najczęstsze słowo w komentarzach. Albo, że rozwaliłem system. Mój kolega Jacek Królik powiedział, że tym filmem zamknąłem jakąkolwiek twórczość online. Jestem szczęśliwy – mówi gość Radia ZET Adam Sztaba. Komentuje w ten sposób sukces jego aranżacji utworu „Co mi Panie dasz”. W nagraniu wzięło udział ponad 700 muzyków i 16 gwiazd. - Ja po prostu umieściłem nuty, nagranie z metronomem na Facebooku. Liczyłem, że zgłosi się z 70, 80 osób a swoje wyczyny przysłało 10 razy więcej – tłumaczy kompozytor i dyrygent. Sztaba podkreśla, że instrumentaliści, którzy zgłosili się, w „pospolitym ruszeniu” nie wiedzieli, że będą akompaniowali gwiazdom a gwiazdy nie wiedziały o 732 muzykach. Pytany przez Beatę Lubecką o Beatę Kozidrak, która nie wzięła udziału w jego projekcie, gość Radia ZET tłumaczy, że była jednym z pierwszych artystów, do których zadzwonił. – Powiedziała, że oddaje miejsce innym. Stwierdziła, że w tej piosence była słyszana przez wiele, wiele lat i teraz jest czas na innych – mówi muzyk. Sztaba dodaje, że do tej produkcji zaprosił sobie „absolutnych snajperów” – to Leszek Kamiński i Jacek Kościuszko. - Jak otrzymali ode mnie wszystkie pliki, to złapali się za głowę i powiedzieli, że ich komputery nie podołają, nie wiedzą jak się do tego zabrać – śmieje się gość Beaty Lubeckiej.

"Coś tutaj się uniosło"

Pytany o swoje najbliższe plany, Adam Sztaba odpowiada, że spływają do niego rozmaite propozycje na kolejne filmy. - Chyba nie zrobię drugiej odsłony [„Co mi Panie dasz” – red.] – mówi kompozytor. Dlaczego? - Rzeczywiście coś się tutaj uniosło, zagrało parę czynników: uwięzienie w 4 ścianach, nieznani akompaniują znanym, klasyczni muzycy pojawili się z elektronicznymi, amatorzy zagrali z profesjonalistami – wylicza.

Adam Sztaba: Będę walczył, by kompetencja i warsztat wysuwały się na pierwszy plan

Sztaba uważa, że dziś w muzyce zawodowstwo czy kompetencja to określenia deficytowe. – Często decyduje spontaniczność, amatorszczyzna wysuwa się czasem na pierwszy plan, co mnie często denerwuje – ocenia i dodaje: - Będę walczył, jako muzyk zawodowy, o to, żeby kompetencja, warsztat i rzemiosło wysuwały się na pierwszy plan.

"W branży artystycznej pojawia się duży niepokój. Niektórzy poszli na kasę do supermarketu"

- Trochę drżę. Na początku wszyscy mieliśmy wrażenie przedłużonego długiego weekendu, ale w tej chwili zaczyna być duży niepokój. Widzę nastroje bardzo minorowe w branży artystycznej – mówi kompozytor i dyrygent Adam Sztaba, pytany w internetowej części programu „Gość Radia ZET” o funkcjonowaniu artystów w dobie pandemii. Gość Beaty Lubeckiej zaznacza, że w Polsce jest kilkadziesiąt tysięcy osób, które akompaniują gwiazdom, grają koncerty, żyją wyłącznie z występów publicznych - reżyserzy dźwięku czy technicy orkiestrowi. - Wiem już o wielu osobach, które zmieniają zawody. Niektórzy już zmienili i poszli na kasę do supermarketu. Znam takie osoby – dodaje Sztaba. - To jest bardzo smutne, bo będą tego bardzo poważne konsekwencje – uważa artysta.

Pytany przez Beatę Lubecką o 1 800 złotych zapomogi z ministerstwa dla artysty, Adam Sztaba odpowiada: - Przecież instrumenty to „gadżety”, które kosztują potworne pieniądze… - Musimy je kupować, musimy się uczyć, doskonalić umiejętności – podkreśla.

Sztaba: Dyrygent to musi być mocny człowiek, lider

- Dyrygent – jego rola jest przede wszystkich psychologiczna. To musi być człowiek mocny, lider, najlepiej autorytet. Człowiek, który widzi cel, nie pyta muzyków jak mają zagrać. To bardzo złożona funkcja. Istotą dyrygowania jest to, żeby ci ludzi, którzy stoją przede mną poszli za mną – opisuje dyrygent.

- Marzę o koncertach o kontakcie z widownią… Ale myślę, że skończy się raczej na nagraniach – mówi Adam Sztaba.

"Nie wystarczało mi śpiewanie pioseneczek z grupą w przedszkolu"

- Pani rytmiczka stwierdziła, mówiąc mojemu tacie, że jestem jednak odrobinę dziwny. Nie wystarczało mi śpiewanie z grupą w przedszkolu pioseneczek. Brałem cymbałki, ze słuchu wybijając rytm. To było silniejsze. W zerówce już poszedłem do szkoły muzycznej - wspomina gość Radia ZET.

RADIOZET/MA