Zamknij

Prezes NIK: Mogłem popełnić błędy, ale nie przestępstwo. Próbują mnie ośmieszyć

17.06.2021 07:30
Marian Banaś
fot. RadioZET

- Nie można sobie pozwolić, aby w takiej sytuacji nie było żadnej reakcji z mojej strony – mówi Gość Radia ZET Marian Banaś, pytany przez Beatę Lubecką o to, dlaczego zdecydował się, by złożyć zawiadomienie do prokuratury na Jarosława Kaczyńskiego.

- Nie jestem już osobą prywatną, tylko urzędnikiem bardzo poważnej instytucji i jeśli ktoś publicznie mówi, że nie powinienem pełnić tak ważnej funkcji, bo toczą się postępowania - a ja nie byłem przesłuchany, nie postawiono mi zarzutu - to pytanie, czy jest w Polsce praworządność i czy wszyscy są równo traktowani. Ja mam wielkie obawy – tłumaczy prezes Najwyższej Izby Kontroli. Jego zdaniem, gdybyśmy dopuścili do sytuacji, że można zawiesić prezesa poważnego urzędu, to zdezorganizowalibyśmy funkcjonowanie państwa. - Służby przecież mogą w każdej chwili prowadzić jakieś postępowanie wobec każdej osoby i każdy mógłby być zawieszony. To nie jest żadna praworządność i demokracja – komentuje Banaś.

Dopytywany o oświadczenia majątkowe, prezes NIK odpowiada, że „każdy obywatel w Polsce jest prześwietlany i większość popełnia większe lub mniejsze błędy”. - Kiedy byłem całkowicie zaangażowany w pracę na rzecz rządu PiS, to jest wytłumaczalne, że mogłem popełnić pewne błędy. Ale tylko błędy, a nie przestępstwo, o które się mnie podejrzewa – mówi Marian Banaś. Podkreśla, że wszystko ma udokumentowane i na wszystko ma potwierdzenia. - Myślę, że właśnie dlatego postępowanie toczy się już przeszło 2 lata, że nie ma podstaw, aby postawić mi zarzuty – dodaje.

Prezes Najwyższej Izby Kontroli podkreśla, że nie prowadzi wojny z Prawem i Sprawiedliwością. - To są manipulacje, kombinacje różnych sił politycznych, które próbują mnie ośmieszyć, ale każdy uczciwy wie, że pełnię solidnie swój obowiązek jako niezależna instytucja – podkreśla Gość Radia ZET. Banaś zaznacza, że jego kontrole są rzetelne - Nieważne, jaka opcja sprawuje władzę. My jesteśmy dla obywateli, państwa, nie dla takiej, czy innej partii – mówi gość Beaty Lubeckiej.

„Jestem otwarty na współpracę z każdym”

Gwarancja od PO, dotycząca pozostania na stanowisku, w razie wygranej tej partii, w zamian za wojnę z PiS? - To nieprawda. Z nikim nie prowadzę żadnych rozmów nt. gwarancji, bym się utrzymał na stanowisku. Przyjmuję każdego, jako prezes, kto się zgłasza. Czy to PiS, czy PO, czy SLD, czy Konfederacja – jestem otwarty na współpracę – zaznacza Marian Banaś. Zapewnia, że nie prowadzi w NIK żadnej „tajnej misji”.

Pytany przez Beatę Lubecką o to, czy nie myślał, by podać się jednak do dymisji, prezes Najwyższej Izby Kontroli odpowiada: - Tak, oczywiście, ale mam swoje obowiązki. Podkreśla, że został legalnie wybrany przez Sejm i ten obowiązek musi spełnić. - Chcę, żebym po zakończeniu tej kadencji mógł sobie powiedzieć: tak, spełniłem uczciwie i solidnie swój obowiązek wobec państwa – mówi Gość Radia ZET.

Marian Banaś o kontroli Ostrołęki: Powoli się kończy. Mamy bardzo poważne ustalenia

- Kontrola budowy bloku węglowego elektrowni w Ostrołęce powoli się kończy. Mamy bardzo poważne ustalenia – zapowiada prezes NIK Marian Banaś, w internetowej części programu „Gość Radia ZET”. Dopytywany przez Beatę Lubecką o wyniki kontroli, odpowiada: - Mam nadzieję, że za kilka tygodni będzie to możliwe [prezentacja – red.].

Szpital na Stadionie Narodowym?  - Kontrola powoli się zaczyna – komentuje prezes Banaś. Dodaje, że „zostały podjęte pierwsze działania odnośnie szpitali tymczasowych, które zostały zorganizowane w czasie pandemii”.

Pytany przez prowadzącą o to, czy NIK zajmie się cyberatakami na prywatne konta mailowe członków rządu, prezes Izby komentuje: - Zastanawiamy się i będziemy to analizować. - Jeśli zaistnieje potrzeba, być może kontrola też się rozpocznie – zapowiada.

Marian Banaś dodaje też, że Najwyższa Izba Kontroli ma pewien „problem”. - Przepisy nie pozwalają kontrolować funduszu operacyjnego, co jest dla mnie niezrozumiałe. Będziemy robić wszystko, by dokonano zmiany ustawy, aby NIK miała prawo kontrolować fundusz operacyjny – zapowiada Gość Radia ZET. Dodaje, że funduszu „dziś nikt nie kontroluje: ani prezydent, ani marszałek, ani Sejm i tak być nie może”.

Kontrola Polskiej Fundacji Narodowej? - Spotkaliśmy się z pewnym oporem, że nie mamy prawa wejść, bo pieniądze, które wpłynęły do PFN ze spółek Skarbu Państwa – ponad 300 mln – stają się prywatną własnością. To absolutnie niezgodne z prawem – komentuje Marian Banaś. Dodaje, że zawiadomienie, które NIK złożyła do prokuratury dotyczy „utrudniania prowadzenia kontroli”. - Był opór, dlatego złożyliśmy zawiadomienie. Kontrola rozpoczęła się już ok. miesiąc temu, ale mieliśmy trudności – tłumaczy.

- Na razie nie kontrolujemy przejęcia Lotosu przez ORLEN, ale jest to problem – mówi Banaś, odpowiadając na pytania słuchaczy. - Mamy sygnały od różnych obywateli, żeby to również skontrolować, więc taka możliwość istnieje – zapowiada Gość Radia ZET.

Marian Banaś: Byłem w USA, dostałem duży majątek

- Wszyscy, którzy mnie znają – i służby o tym doskonale wiedzą – byłem w USA 1,5 roku, zarobiłem duże pieniądze w latach 1989-1990. Potem dostałem duży majątek [kamienicę – red.] od przyjaciela, z którego zrobiono kryminalistę – tłumaczy Marian Banaś w internetowej części programu „Gość Radia ZET”, pytany o to, dlaczego w oświadczeniu majątkowym wykazał kilkaset tysięcy złotych mniej, niż miał w rzeczywistości. Przyjaciel? – To osoba, która była dla mnie praktycznie jak ojciec, był na spotkaniach rodzinnych, ja bywałem praktycznie codziennie u niego – wyjaśnia. Prezes NIK zaznacza, że przez 4 lata jego oświadczenia majątkowe były sprawdzane przez służby „i jakoś wszystko było okej”. - Jak zmieniłem funkcję na prezesa NIK i zacząłem obiektywnie i bezstronnie kontrolować, to nagle wszystko się zmieniło – dodaje.

Pokoje na godziny w kamienicy od przyjaciela? - Nie wiedziałem o tym. Normalnie wynająłem kamienicę, jak na działalność hotelową. W ostatniej chwili, kiedy problem się zaczął [dowiedziałem się – red.] – komentuje Gość Radia ZET. Dodaje, że „przyjeżdżali tam ludzie z rodzinami, z dziećmi i to jest do sprawdzenia”. - To nie była żadna działalność tylko na godziny. Zrobiono z tego medialne show. Przez 4 lata służby o tym doskonale wiedziały, zastrzeżeń nie było. Nikt się tym nie interesował – mówi gość Beaty Lubeckiej.

Pytany przez słuchacza o to, czy syn, pracujący w Najwyższej Izbie Kontroli to nie jest nepotyzm, Banaś odpowiada: - Ale w jaki sposób? Czy ja nie mogę skorzystać z doradztwa osoby, która jest wielkiego profesjonalizmu i zna się na rzeczy? Prezes Izby tłumaczy, że jego syn pracuje jako doradca społeczny i nie pobiera z tego tytułu wynagrodzenia. - Przez 12 lat ciężko pracował w biznesie. Nie tak, jak większość ludzi tutaj, którzy są na etatach i po 4 czy 6 radach nadzorczych biorą czasem pieniądze praktycznie za nic – dodaje Marian Banaś.

Banaś: To przypomina metody bolszewickie

- Robienie rewizji, nachodzenie mnie w gabinecie, robienie mi rewizji mimo, że mam immunitet, to absolutnie sprzeczne z prawem. To przypomina metody bolszewickie – komentuje działania rządzących.

Premiera książki? - Ukaże się, ale dosyć później, bo jest dopiero w trakcie. Do 2023 roku się ukaże, na pewno przed wyborami – zapowiada prezes NIK.

RADIOZET/MA