Czarzasty w Radiu ZET: Nie ma innej lewicy, są tylko marionetki

22.09.2019 09:50
Włodzimierz Czarzasty
fot. RadioZET

- My żeśmy to potępiali. Mówiliśmy: „Grzesiek, przestań opowiadać bzdury pod tytułem, że nas kochasz, a wypuszczasz ludzi i robisz takie działania”. I nagle kolega Schetyna przedwczoraj mówi do nas: „Przestańmy się kłócić”. My się nie kłócimy, ale do nas mówi, do całej opozycji. Dobra, to ja to biorę za dobrą monetę - tak szef SLD Włodzimierz Czarzasty mówił w Radiu ZET o kulisach negocjacji w gronie opozycji.

Joanna Komolka: Włodzimierz Czarzasty, przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Dzień dobry o tak wczesnej porze, jak sam pan mówi.

Włodzimierz Czarzasty: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

Ale w dobrym humorze?

W dobrym humorze, tylko zastanawiam się, kto nas słucha tak rano.

Zdziwiłby się pan. Chciałabym zapytać na początek o sprawę szefa NIK-u Mariana Banasia, byłego ministra finansów, który jak pokazali wczoraj dziennikarze Superwizjera TVN, ma być właścicielem kamienicy w Krakowie, w której wynajmowane są pokoje na godziny. Co więcej, ten biznes tam ma prowadzić członek gangu sutenerów. TVN pokazał także, że w oświadczeniach majątkowych, które Marian Banaś przedstawił, są braki. Pana zdaniem powinien zrzec się stanowiska?

Proszę pani, jeżeli ktoś robi coś złego, jeżeli te zarzuty, sugestie są prawdziwe, to powinien się zrzec. Ale ja przypomnę o kilku takich sytuacjach, kiedy media budowały bardzo mocno zarzuty wobec ludzi, ludzie, obywatelki, obywatele, bardzo wiele się spodziewali, a potem się okazywało, że nie jest to taka wielka sprawa. Więc rada moja jest taka, bo jest czas wyborczy: jeżeli jest coś takiego, w co powinna wejść prokuratura i powinny wejść organy ścigania, natychmiast powinny wchodzić.

Jest postępowanie CBA w sprawie oświadczeń majątkowych ministra Banasia, które trwa już od dłuższego czasu. Mimo to został ministrem, a następnie został szefem NIK-u.

To trzeba przyspieszać, to trzeba wyjaśniać i trzeba stawiać zarzuty. Zawsze PiS robił takie sytuacje, że w momencie, kiedy był w trudnych sytuacjach, to przedłużał procedury. Przypomnę, że PiS przyszedł do władzy również pod hasłem odnowy moralnej, w związku z tym zastanawiam się, kiedy ludzie widząc tyle świństw, które się dzieje tak naprawdę, kiedy ta szala goryczy zostanie wylana i ludzie zaczną oceniać tak, jak powinni oceniać naprawdę. Jednym słowem: winny – w głowę. I tyle.

Wierzy pan, że prokuratura z urzędu się tym zajmie?

Nie wierzę, nie wierzę w to, dlatego że wszystkie te komisje, które są powoływane przez PiS, dlatego że wszystkie te działania, które są wokół sądownictwa robione, to wszystko jest w dużej mierze oszukaństwo. Mnie się to w ogóle nie podoba. Na przykład to, co się stało z panią Szydło i  z tym wypadkiem z tym seicento. To przecież jest skandal.

Mówi pan o tym, że zaginął dowód?

Giną dowody... Jak pani sędziów mianuje politycznie, nie ma żadnych obiadów za darmo. Zawsze pani przyjdzie do sędziego, zawsze pani przyjdzie do prokuratora, do członka KRS-u i powie; pamiętasz, dostałeś moje poparcie. Dostałeś moje poparcie, a teraz mam problem: wjechało jakieś seicento, jakieś dowody giną… No to są standardy naprawdę straszne. I nie spodziewam się po PiS-ie żadnych dobrych standardów w sprawie praworządności. Tu będzie zresztą bardzo wiele do zrobienia, żeby to wszystko poodkręcać. Tego się jedną ustawą nie da zrobić. Ale to jest naprawdę marne.

Ale to opozycja musiałaby dojść do władzy, a skoro mówimy o kampanii wyborczej, to wróćmy do kampanii wyborczej, do tego, co się działo wczoraj. Powiało taką dobrą energią, porozumieniem między panem a Grzegorzem Schetyną wczoraj i w ostatnich dniach?

Nie wiem, czy powiało…

Czy zawarliście panowie jakiś pakt o nieagresji czy to tylko tak było na potrzeby konwencji?

Nie, na żadną potrzebę konwencji. Było tak – bo trzeba mówić o faktach – PO w pewnej chwili zaczęła walczyć o elektorat lewicy. W związku z tym zaczęła składać propozycje politykom lewicy albo z lewicą związanych, żeby przyszli do nich. To jest pani Katarzyna Piekarska, dwóch czy trzech polityków. Ja się nawet cieszę, że oni przeszli, bo syndrom Kałuży, pana Kałuży – kałuża wyschła szybciej. Wolę mieć w tej chwili jasność, kto ma ciągoty w stronę prawicy i w stronę PO niż przekonać się na sali sejmowej w pewnej chwili. Nie uważaliśmy tego za eleganckie ruchy. To nie jest tak, że partia demokratyczna jednej na opozycji podkrada, zapraszam na listy. To było złe ze strony PO. Potem pojawił się film posła PO, który pokazywał, że głosy oddawane na PSL i lewicę są bez sensu, że trzeba na Koalicję Obywatelską. Potem kilka osób o tym mówiło: „Ale po co oddajecie głos na lewice, na PSL? Oddajcie na nas, bo tylko my jesteśmy”...

Ale o tym mówiła nawet wczoraj na konwencji Katarzyna Piekarska wspomniana przez pana. Więc z jednej strony mamy pana i Grzegorza Schetynę i mówicie, podajecie sobie – co prawda zdalnie, przez telewizję – rękę…

Ale konsekwentnie chciałbym to skończyć. I to było. My żeśmy to potępiali. Mówiliśmy: „Grzesiek, przestań opowiadać bzdury pod tytułem, że nas kochasz, a wypuszczasz ludzi i robisz takie działania”. I nagle kolega Schetyna przedwczoraj mówi do nas: „Przestańmy się kłócić”. My się nie kłócimy, ale do nas mówi, do całej opozycji. Dobra, to ja to biorę za dobrą monetę i po ustaleniu z Robertem Biedroniem i Adrianem Zandbergiem w Gdyni mówię: „Dobra, Grzesiek, jeżeli już doszedłeś do wniosku, że nikogo nie będziesz podbierał, że nie będziesz mówił: głosujcie tylko na nas, bo lewica i PSL to są źli, dobra, bierzemy to za dobrą monetę”. Proszę pani, w tym samym czasie, kiedy mu podawałem rękę, Katarzyna Piekarska wezwała…

No właśnie, o tym mówię.

Wie pani, ale to jest po prostu… To jest oszukańcze.

Czyli miłości nie będzie między wami?

Ale nie widzi pani we mnie człowieka agresywnego. Ja po prostu się dziwię i mówię: „Po co opowiadacie bzdury?”.

Bo jest kampania i ostatnia prosta.

Ale można w tej kampanii nie oszukiwać? Po co lider… Przecież wszyscy wiedzą, że pani Kidawa-Błońska została wystawiona nie po to, żeby ona była wystawiona, tylko żeby tego Grzegorza, który ciągnął partię w dół, schować. Po co w związku  z tym ten lider partii mówi: „Przestańmy się kłócić”, a jednocześnie wypycha Piekarską Katarzynę, żeby powiedziała: „Nie głosujcie na nich, głosujcie na nas, tu jest prawdziwa lewica”. Nie. W tej chwili nie ma Koalicji Europejskiej, nie ma jednego bloku, lewica się zjednoczyła i wszyscy, którzy głosują na lewicę, głosują na lewicę tutaj. Nie ma innej lewicy, tylko są marionetki wypychane po to… „Powiedz tutaj, koleżanko, proszę tutaj podejść, proszę powiedzieć, żeby lewica głosowała na Koalicję Obywatelską”.

Co ma o tym wszystkim myśleć obywatel, któremu 13 października przyjdzie pójść do wyborów?

To ja mam taką prośbę do obywatela i obywatelki: niech myśli uczciwie. Jedni robią takie ruchy, ze podbierają innym partiom ludzi i mówią: nie głosujcie na Koalicję Obywatelską czy tam na lewicę, a drudzy nie. Nigdy ode mnie ani od Zandberga, ani od Biedronia, nie usłyszy pani takiego zdania: „Głosujcie na nas, nie na Koalicję Obywatelską”, dlatego że uważamy, że na opozycji powinna być zgoda w granicach rozsądku.

Zgoda w granicach rozsądku. Pan jest sobie w stanie ją wyobrazić po wyborach? Wchodzicie państwo do Sejmu i co, współpracujecie z Grzegorzem Schetyną?

Dobrze, że pani powiedziała: współpracujecie z Grzegorzem Schetyną. Bo wszyscy wiemy, kto rządzi, jeżeli chodzi o Koalicję Obywatelską.

Zastanawiał się pan, czy powiem, że z Kidawą-Błońską.

Tak...

Szefem partii jest Grzegorz Schetyna.

...ale rozum, jak zwykle, jest we właściwym miejscu i kazał powiedzieć: rządzi Grzegorz Schetyna.

No dobrze, no to czy jesteście państwo razem współpracować?

Pomimo tego, że zniechęca, pomimo tego, co stało się wczoraj z Katarzyną Piekarską, strona demokratyczna jest ważniejsza dla mnie niż inne strony. Ja mogę powiedzieć jedną rzecz: nigdy nie będę współpracował z PiS-em. Nigdy!

Czyli rozumiem, że Platformie nie mówi pan nie.

W związku z tym, jeżeli wejdziemy do Sejmu, jeżeli na to zasłużymy, jeżeli dostaniemy odpowiednie poparcie, będziemy rozmawiali z demokratami. No nie można Kaczyńskiego porównywać ze Schetyną bez względu na to, jak to wygląda. Zawsze Koalicja Obywatelska zawsze stała po stronie konstytucji, którą Polsce dała lewica. W związku z tym tak to jest. Ale nie dzielmy skóry na niedźwiedziu.

Ja wiem, bo za wcześnie, bo jeszcze wiele może się wydarzyć.

Na razie wiemy jedną rzecz…

Ale plany trzeba snuć jakieś.

Tak. Na razie wiemy jedną rzecz… No wie pani, ale my będziemy zawsze współpracowali z siłami, które bronią UE, bo Polskę do UE wprowadziliśmy i bronią konstytucji, bo Polsce konstytucję daliśmy. W związku z tym ważne jest to – i to jest najważniejsze – żeby cały blok lewicy uzyskał jak najwięcej głosów. Dlaczego? Dlatego że d’Hondt wtedy będzie działał dla strony demokratycznej – i to jest jakby ważne.

A kiedy słyszy pan pana premiera Morawieckiego, który ogłasza pakiet dla przedsiębiorców, daje 500+ dla najmniejszych firm, ryczałtowy ZUS pozostaje, to lewica mówi na to: to dobrze?

Proszę pani, nie jestem ekonomistą, ale wiem dwie rzeczy, które muszą zostać zrealizowane. Jedna sprawa to ci, których nie stać na ZUS, czyli te mikroprzedsiębiorstwa, muszą mieć możliwość płacenia mniejszego ZUS-u niż w tej chwili te ok. 1300 zł.

To będą mieli, mówi premier Morawiecki i prezes Jarosław Kaczyński.

Dobrze, kierunek jest dobry, tu w ogóle nie ma problemu i druga rzecz, która dla mnie jest ważna, to taka, żeby zawsze było tak, że ludzie, którzy… żeby nie było ograniczeń w płaceniu tego ZUS-u. Trzeba pamiętać o jednej rzeczy – poziom płacenia ZUS-u wpływa na poziom składek emerytalnych. I to jest jakby ważna sprawa. W związku z tym nie można tworzyć w tej chwili na potrzeby budżetu polskiego takiej sytuacji, że będziemy ściągali...

Potrzebne są pieniądze.

Tak jest, tylko dzisiaj będziemy ściągali pieniądze potrzebne, a za lat 30 będziemy wypłacali niektórym, najbogatszym, horrendalne emerytury.

A pan wierzy w to, że tak będzie? Bo ja rozmawiałam z ekonomistami, oni mówią: tak nie będzie, nie ma szans.

Ja wierzę w silne państwo. To znaczy lewica wierzy w silne państwo i wierzę bardziej w ZUS niż we wszystkie prywatne inne podmioty pod tym względem. Bo państwo, system emerytalny, musi obywatelom zapewnić ze względu na zapisy konstytucyjne, a działalność prywatna...

Czyli pańska formacja nie wprowadzałaby czegoś takiego jakiegoś jak pracownicze plany kapitałowe, czyli dywersyfikacja tych oszczędności?

Wszystko można wprowadzać, ale państwo musi być gwarantem pani przyszłości i mojej przyszłości, jak będziemy starsi, od tej strony na 100 procent. A wszystko, co się będzie działo na obrzeżach tego, co robi państwo, jeżeli będzie pomagało obywatelom, bardzo proszę. Ale gwarancją naszego bezpieczeństwa jest państwo.

A jak to się stało, że na listach lewicy tak mało kobiet jest? 14 na 41.

Ale to jest kłamstwo, co pani powiedziała w tej chwili.

Na jedynkach.

A, to już lepiej. Na listach lewicy jest najwięcej kobiet w Polsce ze wszystkich list.

Gremialnie tak. Na jedynkach jest mało.

Tak jest. Na jedynkach jest mniej, niż gdybyśmy chcieli. Jest to głównie wina partii najstarszej, to znaczy SLD, dlatego że taką mamy strukturę po prostu, i tyle.

Bije się pan w pierś, że mało kobiet udało się przyciągnąć do partii?

Nie, bo to jest nieprawda. Niech pani nie łączy ilości jedynek z ilością kobiet…

Co się wydarzyło takiego, że tak mało tych jedynek z SLD jest?

Ale nic się takiego nie wydarzyło, po prostu takie były oceny rad wojewódzkich, takie żeśmy listy stworzyli.

Ale wolałby pan, żeby było ich więcej?

Proszę pani, ale jest bardzo dużo. Są pretensje oczywiście, ale proszę pamiętać, że jest tak, że mamy wiele wspaniałych kobiet, jest Schoering-Wielgus, jest Jolanta Banach, jest naprawdę bardzo dużo kobiet, które reprezentują różne nurty. I tam szukanie tego: jest więcej, jest mniej… I tak chyba jeżeli chodzi o jedynki, to mamy najwięcej kobiet ze wszystkich partii.

Dużo jest, to prawda. Robert Biedroń mówił wczoraj tak: „Let’s make Poland great again”.  To takie hasło, które się trochę kojarzy z tym, które słyszymy zza oceanu. Myśli pan, że Robert Biedroń byłby dobrym kandydatem na prezydenta?

O kandydacie bądź kandydatce na prezydenta zaczniemy rozmawiać dwa dni po wyborach parlamentarnych.

Ale rozumiem, że biorą to państwo pod uwagę jako lewica?

Proszę pani, wszystko bierzemy pod uwagę. Na pewno mogę powiedzieć jedną rzecz: lewica na pewno wystawi kandydata albo kandydatkę na prezydenta bądź prezydentkę, to na sto procent, i na pewno nie będzie to Magdalena Ogórek.

Żałuje pan tego?

No, wie pani, nie dość, że żałuję, to tysiąc razy za to przepraszałem. To, co było tragedią formacji, którą prowadzę, czyli SLD, no to były dwie zewnętrzne tragedie. Jedna to wystawienie pani Magdaleny Ogórek jako kandydatkę na prezydentkę, a druga to niedostanie się do Sejmu. Za panią Ogórek, za wystawienie tej kandydatury, przepraszałem tysiące razy. Byłem w 284 powiatach.

Wszędzie pan tam przepraszał?

Tak, dlatego że wszędzie o to pytali. Wszędzie, wszędzie. Na początku chciałem uciekać od tego tematu, co było bez sensu, w związku z tym we wszystkich innych miejscach od tego zaczynałem. I druga rzecz, która się stała tragiczna, to niewejście do Sejmu lewicy, w związku z tym również rządy PiS-u. Więc teraz jeżeli to równanie by pociągnąć dalej, jeżeli lewica wejdzie do Sejmu, to rządy PiS-u powinny się zakończyć. To były dwa horrendalne błędy. Dwa horrendalne błędy.

Skończmy, z przeproszeniem. Na razie ciąg dalszy rozmowy będzie na profilu Radia ZET na Facebooku.

Dziękuję państwu w radiu.

Radio ZET