`

Czy zwierzęta w zoo się męczą? Ważne słowa byłego dyrektora

3 min. czytania
29.08.2025 15:01
Obserwuj nas na Google

Czy zwierzęta się męczą? – to odwieczne pytanie, które tli się z tyłu głowy, gdy planujemy wycieczkę do zoo. Czy kupując bilet, pomagamy zwierzętom, czy tylko wspieramy biznes? Odpowiedź padła z ust Zbigniewa Wolińskiego, dyrektora warszawskiego zoo w latach 1972–1981.

Zoo
fot. Karol Makurat/REPORTER/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jaka jest podstawowa funkcja zoo.
  • Czy zwierzęta w zoo żyją dłużej, czy krócej niż w naturze.
  • Jakie gatunki udało się uratować dzięki ogrodom zoologicznym.

Na rekord

„Czy zwierzęta męczą się w zoo”? – takie pytanie zadali dziennikarze dyrektorowi warszawskiego zoo Zbigniewowi Wolińskiemu w 1978 roku. – Gdyby czuły się źle, nie dawałyby przychówków i nie biłyby wszystkich rekordów długości życia – odpowiedział dyrektor.

Gdy przeglądamy tabliczki informacyjne przy wybiegach najstarszych w ogrodach zoologicznych zwierząt, w oczy rzuca się fakt, że wiele z nich przekroczyło spodziewany czas życia. Przykładem może być choćby kondor wielki, który na wolności żyje do 70 lat, natomiast najstarszy kondor w ogrodzie zoologicznym dożył 80. Gibon ungko na wolności żyje ok. 30 lat, natomiast Ash z płockiego zoo w tym roku świętował 40-stkę. Żyrafa w naturze przeważnie żyje ok. 10 lat, natomiast żyrafa Julka z płockiego zoo ma już 22. Jednak najbardziej jaskrawym przykładem jest Marta.

W naturze aligator missisipijski żyje ok. 80 lat, tymczasem Marta z płockiego zoo właśnie skończyła… 95 lat. I dalej jest w formie. Warto podkreślić, że Marta to najstarsze zwierzę w europejskim ogrodzie zoologicznym.

Jaka jest funkcja zoo?

Jeszcze w latach 70.-80. XX wieku zoo postrzegano głównie jako jednostkę badawczą, „żywe laboratorium”. Potem stopniowo zaczęło się to zmieniać. Dziś, gdy większość znanych nam gatunków jest już solidnie zbadana i opisana, podstawową funkcją zoo jest tzw. hodowla zachowawcza.

– Wolność coraz częściej okazuje się tragiczna. Zwierzęta nie mają już gdzie żyć. Dlatego tak ważna jest hodowla zachowawcza w ogrodach zoologicznych. Jeśli sytuacja w naturze się pogorszy, to mamy gatunki, które możemy przywrócić –  tłumaczył w rozmowie z Radiozet.pl Paweł Sroka, kierownik Wydziału Ssaków Drapieżnych ZOO Wrocław.

Jako przykład podał żubra. – Po wojnie żubry całkowicie wyginęły. Na wolności nie było ani jednego żubra. Dzięki tym, które przetrwały w ogrodach zoologicznych i zwierzyńcach, udało się przywrócić je naturze. Dziś na wolności w Polsce mamy 3 tys. żubrów – powiedział ekspert. Podobnym przykładem jest koń Przewalskiego. W latach 60. XX wieku gatunek ten całkowicie wyginął w naturze. Wrócił w 2003 roku, dzięki intensywnej pracy ogrodów zoologicznych – odratowano go z zaledwie 12 osobników. „Latem 2003 roku osiem koni Przewalskiego, w tym cztery źrebne klacze, zostało wypuszczonych na wolność w Kazachstanie” – czytamy w książce pt. „Piękno konia” (Olesiejuk 2024). Ostatnim przykładem jest oryks szablorogi. „Od 2000 roku gatunek sklasyfikowany jako „Wymarły w naturze” (EW). Ostatniego dziko żyjącego oryksa zabito dla trofeum w postaci rogów. Dzięki najbardziej ambitnemu na świecie programowi reintrodukcj w grudniu 2023 roku Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody (IUCN) ogłosiła, że oryks szablorogi wrócił do natury” – czytamy na stronie płockiego zoo.

„Naszą misją jest aktywne uczestniczenie w ochronie dzikiej przyrody” – pisze płockie zoo w mediach społecznościowych. I wymienia poszczególne zadania:

  • hodowla,
  • edukacja,
  • praca naukowa,
  • rekreacja.

Kolejność nieprzypadkowa.

Źródło: Radio ZET/ "Zoo Express" 11 marca 1928-1978

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET