Brytyjski Antarctic Heritage Trust (UKAHT) poinformował, że poszukuje „pasjonatów przygód, gotowych podjąć wyzwanie życia” do pracy w Port Lockroy na wyspie Goudier na Antarktydzie. „Cała wyspa jest mniej więcej wielkości boiska do piłki nożnej” - pisze „Guardian”.
Praca na Antarktydzie
Port Lockroy na Antarktydzie to jedno z najbardziej bezludnych miejsc pracy na świecie. Do obowiązków należy zarządzanie muzeum, pocztą i sklepem z pamiątkami oraz liczenie pingwinów. Dla wielu to praca marzeń.
Obecnie szefową bazy jest 33-letnia położna Bridie Martin-West. Wrażeniami podzieliła się z Guardianem. W trakcie rekrutacji poproszono ich między innymi o rozbicie namiotów w rękawicach kuchennych z zawiązanymi oczami. - To było jak połączenie obozu dla rekrutów z reality show - powiedziała. Wymieniła również plusy i minusy pracy na Antarktydzie.
Plusy:
- pingwiny,
- humbaki,
- wieloryby karłowate,
- lodowiec,
- nieziemskie widoki,
- niezwykła wspólnota,
- poczucie misji.
Minusy:
- warunki sanitarne,
- donośne zachowanie pingwinów.
Więcej informacji znaleźć można na stronie Antarctic Heritage Trust.
Źródło: Radio ZET/The Guardian
- "Lodowiec zagłady" może zagrozić światu. "Trzyma się już paznokciami"
- Ocean Atlantycki zbliża się do „punktu krytycznego”. Grozi nam katastrofa?
- Zatopiony statek może skrywać prawdziwy skarb. „100 skrzyń kosztowności”
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET