Śmierć w kosmosie to cichy problem. Jaka jest skala zjawiska?
Śmiertelność w kosmosie to rzadko poruszany problem. W obliczu rozwoju komercyjnego przemysłu kosmicznego warto się jednak nad tym pochylić – zauważa na łamach „The Conversation” wybitny naukowiec prof. Chris Impey z Uniwersytetu w Arizonie. I ujawnia, jaka jest rzeczywista skala zjawiska.
Śmierć w kosmosie
Od lat 60. XX wieku w kosmos poleciało niepełna 700 osób. Eksploracja kosmosu wkracza jednak w nową erę: komercyjnych lotów kosmicznych. Pierwszy komercyjny spacer kosmiczny mamy już za sobą – 12 września 2024 roku 20-minutową przechadzkę odbyli członkowie misji Polaris Dawn, wyniesieni na orbitę w kapsule Crew Dragon na pokładzie statku kosmicznego Falcon 9 firmy Space X.
Space X przyjmuje już rezerwacje na loty na orbitę okołoziemską. Czas zatem zadać sobie pytanie: jakie ryzyko niesie za sobą wyprawa kosmos? Czy można porównać to do sportów ekstremalnych?
„Śmiertelność osób podróżujących w kosmosie wynosi około 3%. Brzmi mało, ale jest wyższe niż w przypadku sportów ekstremalnych, takich jak BASE jumping czy skoki z klifu w wingsuit. Jedynymi formami rekreacji, które dorównują ryzyku podróży kosmicznych, są samotna wspinaczka wolna i wspinaczka powyżej 19 685 stóp (6000 metrów) w Himalajach” – pisze prof. Chris Impey w „The Conversation”.
Oprócz spektakularnych wypadków, takich jak katastrofa Challengera w 1986 roku czy promu Columbia w 2003 roku, na podróżujących w kosmos czyhają też inne zagrożenia. Zdarzają się awarie, które błahe na Ziemi, w przestrzeni kosmicznej stanowią poważny problem. Od lipca 2024 na powrót na Ziemię czeka dwoje astronautów NASA, którzy utknęli na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ISS po awarii Boeinga Starlinera. Odrębne zagadnienie stanowi kwestia promieniowania. Czteroosobowa załoga Polaris Dawn w ciągu kilku godzin otrzymała dawkę promieniowania, jaką na Ziemi przyjęłaby przez 20 lat – czytamy w „The Conversation”.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET